Między innymi krosnem do tkania koralików.
Jak wspominałam - zabawa przednia i wciągająca.
A najważniejsze, że szybko jest efekt finalny i można bez przeszkód lansować się w nowej biżuterii, ku zazdrości innych ludzików ;-)
Tak więc jutro idę dumnie do pracy w towarzystwie nowej bransoletki:
W ubiegłym tygodniu pomaszerowała ze mną ta, którą pokazywałam na krośnie:
Aś też ma swoją, w jedynie słusznym kolorze nadziei:
A Ania zabiera jutro do szkoły trzy koty:
I jak? Fajne biżutki się utkały?
Wzory na trzy pierwsze bransoletki pochodzą z "TI" 5/6 2013
Koty - zrobione ze zdjęcia znalezionego w internecie.