Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kurs frywolitki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kurs frywolitki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 sierpnia 2010

Przeplatanka - kurs cz. 5

W poprzednim poście pokazałam "przeplataną" serwetkę frywolitkową.
W jednym z komentarzy obiecałam Madziuli,
że pokażę w jaki sposób je zrobić.
Od czego zaczynamy?
Od schematu ;-)

A następnie robimy osobno część pierwszą i drugą.



Kiedy już je mamy, bierzemy rzeczone w sprytne nasze dłonie i zaczynamy przeplatanie:
Czyli: przez jeden z łuczków mniejszej części (pierwszej) przekładamy dwa kółeczka części większej (drugiej).
Należy zwrócić przy tym uwagę, żeby obie prawe strony były na górze, a lewe na dole.
Uprzedzam pytanie która strona jest prawa, a która lewa: ta subiektywnie lepsza i ładniejsza jest stroną prawą.

Jednocześnie informuję, że powyższe stwierdzenie nie jest odzwierciedleniem moich poglądów politycznych ;-)

Revenons à nos moutons !
Kolejne etapy wyglądają identycznie jak pierwszy, czyli kolejne dwa kółeczka przeplatamy przez kolejny łuczek

I tak do końca, aż wszystkie kółeczka przepleciemy przez łuczki:
W ten oto sposób mamy pierwszą część za sobą.

Następnie ponownie sięgamy po schemat i robimy wg niego część trzecią, dołączając w odpowiednim miejscu naszą przeplatankę:


Robimy dalej tak, jak schemat nakazuje.
I koniec :-)
Prawda, że łatwizna?

środa, 21 lipca 2010

Czwarta część kursu

A więc w końcu obiecywana od dawna czwarta częśc kursu frywolnego.

Dziś kwiatuszki :-)



Zaczynamy tradycyjnie. Tzn. robimy kółeczko i łuczek.
Natomiast w kolejnym kółeczku robimy jeden, duży pikotek.


Jakiej wielkości? Takiej jak średnica koralika, który będziemy wrabiać + mały zapas na dołączenie do innego kółeczka.




Koralik zakładamy na szydełko, haczykiem szydełka łapiemy za ten duży pikotek i przeciągamy go przez otwór w koraliku





Następnie łapiemy szydełkiem nitkę od kłębka, przeciągamy ją przez pikotek z koralikiem i zakładamy ją na igłę




Niteczkę od kłębka pociągamy tak, żeby doszła do samej igły i robimy dalej


I to cała filozofia ;-)



Jest jeszcze jedna metoda wrabiania pojedynczych koralików, czyli koraliki w kółeczku. (jak ktoś chce, może się pobawić w chiromantę i powróżyć z mej dłoni ;-))

Sposób ich wrabiania doskonale pokazała to Batka u siebie na blogu.
Nie będę w związku z tym powielać jej kursu, bo nie ma sensu.
Kurs Beaty jest bardzo przejrzysty i czytelny.
Zobaczcie zresztą same.

Niedawno dostałam maila od Gosi w sprawie podwójnych pikotków. Ja je nazwałam "piętrowe" ;-)
Gosia pytała mnie w jaki sposób można je zrobić na igle.
I muszę powiedzieć, że nie wiem. Usiłowałam je "rozkminić", ale jakoś mi pod górkę z myśleniem.
Tak więc może któraś z Was, moje kursantki pokusi się o rozgryzienie tego tematu?

środa, 16 czerwca 2010

Część trzecia kursu

Tak więc zgodnie z obietnicą kolejna, trzecia część kursu frywolitek igłowych.

Dziś kółeczka odwrócone
.
Są proste w wykonaniu, ale szalenie efektowne.
Za ich pomocą możemy zrobić takie prościusieńkie coś:



Zaczynamy więc!
Nasze kursowe kółeczka będą miały po 16 słupków - dla czytelności przekazu ;-)
Przypominam, że zdjęcia powiększają się do przyzwoitych rozmiarów po kliknięciu na nie :-)


Pierwsze kółeczko robię klasycznie, tzn normalnie.


Zamykamy kółeczko supełkiem



Następnie pierwszą część kółeczka, czyli 8 słupków robimy normalnie:




Potem wyjmujemy nitkę z ucha igły, przekręcamy robótkę tak, żeby ucho igły znalazło się po naszej lewej stronie:





I teraz "najtrudniejsze" ;-)
Kolejne 8 słupków robimy szywrot na wywrot, czyli nie zdejmujemy na początku nitki z przodu palca, tylko od tyłu




Analogicznie drugą część słupka zdejmujemy z przodu palca:


Na początku może się mylić kolejność, ale na spokojnie można to opanować.





I tak oto wydziergałyśmy 8 odwróconych słupków.
Zwróćcie uwagę jak one muszą wyglądać po lewej stronie robótki:




A to prawa strona naszych zmagań z odwróconymi kółeczkami (ucho igły po Bożemu - po prawej stronie ;-))




Teraz ponownie nawlekamy igłę





I zsuwamy słupki na nitkę tak, jak zwykle. zawiązujemy supełek i tak oto mamy pierwsze kółeczko odwrócone:





I robimy dalej i dalej - ile trzeba w opisany przeze mnie sposób :-)



Jak się rozpędzimy to wyjdzie nam przykładowo takie coś, co bez mojej wiedzy zawisło na szyi panny młodej - gdybym wiedziała jaka odpowiedzialność na mnie spoczywa, nie podjęłabym się ;-)


Dlatego replikę (też już jej nie mam) zrobiłam w kolorze rzekłabym kontrastowym ;-)



A ten mam! Udało mi się go obronić kilka dni temu przed napaloną klientką ( już jej robię ;-))


Od razu napiszę jak się wrabia koraliki w tej odmianie:
Na nitkę od kłębka nawlekamy koraliki jak to pokazywałam w drugiej części kursu
Natomiast na drugą część kółeczka - tą robioną uchem igły - nawlekamy na bieżąco na wywleczoną z ucha nitkę.

Wariacji z odwróconymi kółeczkami jest mnóstwo! To co Wam pokazałam to podstawa.
Czyli róbta jak i co chceta ;-)

niedziela, 11 kwietnia 2010

Ciąg dalszy.

Na początek mała dygresja nie na temat:
celowo nie umieszczam na blogu wpisu o wczorajszej tragedii.
Jedynie link do bloga z przeglądem prasy na świecie...

Świat jest z nami...



Pozwolicie, że odpowiem na Wasze liczne maile i komentarze dotyczące poprzedniego postu nowym wpisem, a nie indywidualnie.
Wczoraj, robiąc wpis byłam oględnie mówiąc wściekła! Nie rozżalona i po hamletowski tragiczna. Tendencji samobójczych Ofelii też nie przejawiałam.
Miotały mną dzikie furie!
Z tej złości i zgrzytania zębami zasiadłam do komputera i pozwoliłam palcom na galop po klawiszonach.
Jak już poszło w eter lekko ochłonęłam.
Ale zmieniać, ani tym bardziej kasować wpisu nie zamierzałam.
A później czytałam Wasze komentarze, maile. Z kilkoma z Was rozmawiałam na gg.
Sprawę przemyślałam na zimno i doszłam do wniosku, że nie dam satysfakcji oszołomom!
Zbyt wiele z Was już połknęło bakcyla frywolnego.
Zbyt wiele z Was ma już za sobą pierwsze próby dziobania.
I co? Miałabym Was zawieść?? Ot tak po prostu?? Bo komuś coś się ubzdurało? Bo chleb odbieram?? Śmiechu warte, a nie łez!
Tak więc nie dam się paru zakompleksionym, zapatrzonym w siebie anonimom!
Nie ma takiej opcji!
Dziękuję Wam za tak liczne słowa wsparcia, otuchy, kopy w dupsko i "krwawe pogróżki" ;-)
Kochane jesteście!!

Kursy będą. W miarę wolnego czasu, potrzeb i rzecz jasna moich umiejętności.

Tak więc dziś część druga kursu frywolitkowego.
Na pohybel moim wrogom!

Wrabianie koralików:

Zaczynamy od nawleczenia odpowiedniej ilości koralików na nitkę od kłębka:


Po przerobieniu wymaganej ilości słupków przesuwamy trzy (lub więcej, ale nieparzyście) koraliki do igły.


Przerabiamy dalej słupki, ale w odległości od koralików. Ta przerwa między koralikami, a kolejnymi słupkami musi być mniej więcej wielkości jednego koralika...



...po to, żeby po zsunięciu słupków koraliki ułożyły się w taki sposób:


Inny sposób wrabiania koralików (tym razem parzystych)

Robimy jak poprzednio wymaganą wzorem ilość słupków i przesuwamy do igły jeden koralik.
Drugi natomiast zakładamy na igłę.



Przerabiamy dalej, tym razem nie zostawiając już przerwy między koralikiem a kolejnym słupkiem.



Zsuwamy z igły i mamy już wrobione koraliki smile.gif



Tym samym ogłaszam drugą część kursu za odbytą :-)
Za czas jakiś odsłonię przed chętnymi kolejne meandry sztuki tajemnej zwanej "frywolitką igłową".

Na odbudowanie nadwątlonych siła zapraszam na blok czekoladowy. Przepis rzecz jasna w Garkotłuku

sobota, 10 kwietnia 2010

Jak zwykle...

Chciałam napisać kilka słów wyjaśnienia w nawiązaniu do mojego kursu frywolitkowego.
Tworząc go, chciałam pomóc dziewczynom, które nie kochają się z czółenkami i nie mogą dojść z nimi do ładu.
Też tak miałam. Co z tego, że opanowałam flipnięcie, a słupki były tam, gdzie ich miejsce, skoro nie sprawiało mi to przyjemności.
I dopiero igła została niejako moim "objawieniem".
Po opublikowaniu kursu cieszyłam się ogromnie, że udało mi się (chyba!) "zarazić" wiele osób tą jakże wdzięczną techniką dziergania.
Niestety - okazało się, że wsadziłam przysłowiowy kij w mrowisko.
Sporo się dowiedziałam w ostatnim tygodniu na temat wyższości frywolitek czółenkowych nad igłowymi. I na swój własny temat przy okazji też.
W mniej lub bardziej zawoalowany sposób.
Miałam również "przyjemność" dowiedzieć się tego czytając własną pocztę mailową.
Porównywanie frywolitek jednych i drugich jest po prostu śmieszne.
Dla mnie to jest tak jak gadanie o wyższości świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia.
Ale skoro jest taka potrzeba, to oznajmiam:
1: frywolitkę czółenkową mam opanowaną (gdyby ktoś miał wątpliwości)
2: nie mam zamiaru katować się czółenkami tylko po to, żeby dołączyć do "elity" frywolitkowej -
to ma być dla mnie przyjemność, a nie kara za grzechy
3: nie uważam się za guru w żadnej dziedzinie robótkowej
4: nikomu nic nie narzucam
5: w brew pozorom jestem inteligentna i liczne aluzje zrozumiałam
6: dla nikogo nie jestem konkurencją i nie hoduję kolejnych zastępów pań frywolnych (najidiotyczniejszy zarzut, jaki przeczytałam!)
7: więcej kursów już u mnie na blogu nie będzie - żadnych.

Chciałam dobrze - wyszło jak zwykle...

piątek, 26 marca 2010

Kurs frywolitki igłowej

Obiecałam kilku osobom, że zrobię, a w każdym razie SPRÓBUJĘ zrobić kurs frywolitki igłowej.
Podzieliłam go na kilka fragmentów.
To pierwsza część kursu.
Druga o wrabianiu koralików będzie za kilka dni.

Wbrew pozorom to nie jest trudne. Jak dla mnie - łatwiejsze niż frywolitka czółenkowa.
Tej ostatniej próbowałam z mizernym skutkiem - jakoś się nie rozumiemy z czółenkiem ;-)
Natomiast igłową pojęłam bardzo szybko.

Na początku muszę złożyć podziękowania jednej młodej pani. Gdyby nie ona - nie byłoby tego "kursu".
To moja Ania. Robiła zdjęcia wtedy, gdy ja miałam obie ręce zajęte (trzecia ręka nie chciała mi wyrosnąć na potrzeby tej sesji zdjęciowej).

Wszystkie zdjęcia po kliknięciu powiększają się do dużych rozmiarów!


No to zaczynamy.

Kordonki:

Do robienia frywolitek potrzebne są kordonki.
Podstawowy warunek jaki muszą spełniać to dobry skręt nitki. Tzn. trzeba dobrze się przyjrzeć, żeby zobaczyć z ilu cieńszych niteczek składa się nitka kordonka.

Najlepsza jest AIDA DMC, ale niestety - do tanich nie należy.
Ale spokojnie można też dziobać np z Hemery (zamiennie zwaną Maxi - do kupienia w większości pasmanterii naziemnych w bogatej gamie kolorystycznej).

Igły:
Mają długość ok 13 cm i są tępo zakończone. W Polsce dostępne są niestety tylko w dwóch grubościach:
- nr 5 (gruba)
- nr 7 (cienka)
Kupić je można jedynie w pasmanteriach internetowych - co dla mnie jest trochę niezrozumiałe.
Uważajcie! Różne sklepy oferują je po biegunowo odmiennych cenach!

Co do innych rozmiarów - oczywiście można je kupić, np na Ebay'u, ale za kosmiczne pieniądze.
Moim skromnym zdaniem spokojnie wystarczą te dostępne na naszym rynku grubości.

Kiedy już mamy igły, kordonek i zapał do czynu możemy rozpocząć zabawę:


Do dzieła:

Nawlekamy igłę. Nitka w igle musi być odpowiednio długa do robionego wzorku, ponieważ na nią będziemy zsuwać słupki. Ja miałam krótką, ponieważ nie robiłam żadnej konkretnej rzeczy.
Ile jej trzeba zostawić w "zwisie" z uszka igielnego?
To zależy od tego co będziemy robić. To będą albo centymetry (w przypadku kolczyków), albo metry ( w przypadku naszyjników).




Zakładamy nitkę na palec wskazujący lewej ręki




Igłę wprowadzamy pod nitkę z przodu palca




I zsuwając ją do góry umieszczamy na igle



Teraz łapiemy nitkę z tyłu palca




I ponownie zsuwając nitkę do góry umieszczamy na igle.
Powstaje nam coś takiego:



Po pociągnięciu nitki idącej od kłębka ( to ta po lewej stronie)...




... mamy nasz pierwszy słupek :-)




Pikotki

Skoro już wiemy jak się robi słupki, to teraz czas przejść do pikotków.

A więc robimy wymaganą ilość słupków i dochodzimy do miejsca, w którym trzeba dodać pikotek.
Robimy pierwszą część słupka jak zwykle, ale nie dociągamy jej do tych zrobionych wcześniej, tylko pozostawiamy między nimi przerwę, przytrzymując palcem:

Robimy drugą część słupka



...przysuwamy gotowy słupek do tych robionych wcześniej
I włala! mamy pikotek :-)



Robimy sobie beztrosko dalej, aż dochodzimy do końca pierwszego elementu:



Teraz przesuwamy nasze pracowicie udziobane słupeczki w kierunku ucha igły. I zsuwamy je na nitkę zwisającą z tegoż uszka:


"Ciągniemy" słupki po nitce aż zrobimy pętelkę.
Przekładamy przez nią igłę...


I zaciągamy nitkę do końca, aż dojedzie do igły i ją "otoczy"
WAŻNE! Ciągniemy za nitkę OD IGŁY, nie od kłębka!



Przeciągamy igłę z nitką przez powstałą pętelkę...
... mamy pierwsze kółeczko!!

Łuczek robimy jedynie zsuwając słupki z igły na nitkę, bez wkładania igły to pętelki,


Łączenie kółeczek:

Pikotki oprócz funkcji ozdobnych pełnią również rolę łącznika między kółeczkami.
Jak je robić?
Oprócz igły i kordonka potzrebowac będziemy szydełka.
W moim przypadku jest to czółenko z szydełkiem.
Robimy drugie kółeczko wg wzoru i dochodzimy do miejsca, w którym należy połączyć je z sąsiadującym
Wkładamy szydełko w pikotek od góry i przewlekamy nitkę (tę od kłębka)

Powstałą pętelkę przekładamy przez igłę

I ciągnąc za nitkę (tę od kłębka) zaciągamy nasze połączenie kółeczka nr jeden z kółeczkiem nr dwa

I robimy dalej...


Supełki.

Aby robótka równo się układała, a słupki i kółeczka nie fruwały każde w inną stronę mądrzy ludzie wymyślili supełki :-).
Mini kursik robienia tychże robiłam jakiś czas temu na dwóch forach:
kuferek i babskie
Tak więc pozwoliłam sobie użyć tamtych fotek i treści.
Dla przejrzystości zastosowałam dość mocno cieniowaną nitkę.
A więc kiedy mamy już zaciągnięte kołeczko nitka (czerwona) z igłą musi być po PRAWEJ stronie tegoż, a kłębek po LEWEJ (nitka zielona)


Następnie przekładamy igłę pod nitką od kłębka w taki sposób, jak na zdjęciu prowadząc czy jak wolicie ciągnąć igłę w LEWĄ stronę.


Jednocześnie należy pilnować aby ten nasz supełek nie skręcał się - ma "iść" płasko


I tak oto ciągnąc cierpliwie i powoli nasze niteczki dochodzimy do kółeczka - jak widać na zdjęciu nitka prawa (czerwona) zamieniła się miejscem z nitką lewą (zielona)


Zaciągamy nitki aż do samego kółeczka i gotowe.

Odwracamy robótkę i nitki lewa(zielona) i prawa (czerwona) znowu są na swoich miejscach i dziergamy dalej - do następnego supełka wink.gif

Wzory i schematy:
Wzory na frywolitki są podawane w dwóch rodzajach:
schematy graficzne
schematy opisowe


Ten schemat powyżej rozpisany, czyli opisowy wyglądałby tak
k: 4-4-4 zamknąć
ł:12 zamknąć
Powtórzyć 6 razy.
Po angielsku zamiast "k" było by "r" (ring), a zamiast "ł" - "ch" (chain)

A teraz zadanie domowe:
Spróbujcie zrobić taki kwiatek jak ten ze schematu :-)
W razie pytań odpowiem :-)

A gdyby ktoś padł ze zmęczenia i zwątpienia to Garkotłuk zaprasza. Wrzuciłam kilka nowych przepisów na słodkości, a dziś na spaghetti ze szpinakiem :-)