Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peyot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peyot. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 marca 2012

Zaległości, czyli różności

Zaległości robótkowych zebrało mi się huk!
Więc dziś postanowiłam uporać się z tymi ogonami i wyprowadzić blog na prostą (przynajmniej jeśli chodzi o robótki ;-))
Ponieważ będzie sporo zdjęć, więc żeby cierpliwi oglądacze i czytacze nie opadli z sił serwuję przekąskę tropikalną i jadalną ;-)

Pomysł podpatrzyłam gdzieś w necie.

No to zaczynamy!
Chronologicznie nie będzie. Raczej tematycznie, żeby było logicznie.
Jakiś czas temu wzięłam udział w candy u Weroniki.
Głównej nagrody nie wygrałam, ale dostałam nagrodę pocieszenia.
Kolczyki są śliczne, delikatne i w przepięknym, fioletowym kolorze.
Weroniko - bardzo, bardzo Ci dziękuję!

Ja sama od dość dawna przymierzałam się do "kulkowania", ale jakoś się tego bałam...
Dopiero wygrana u Weroniki spowodowała u mnie przypływ niezrozumiałej odwagi.
Wszak mając w rękach doskonałość, trudno zdecydować się na nieśmiałe kopiowanie ;-)
Ale...
Ale jednak złapałam byka za rogi i zrobiłam wg jej kursu swoją pierwszą kulkę:


Uplotłam ją z koralików toho 8/00, tak więc wyszła mi kulka masowego rażenia - ciężka i sporawa. Kolczyków z tego rozmiaru raczej nie polecam.
Wykorzystam ją niewątpliwie np. jako zawieszkę.

Tak więc następne kuleczki z robiłam z koralików no name, ale przynajmniej malutkich :-D

Nie są jak widać idealne i doskonałe, ale przynajmniej wiem, czym to się je i kolejne były już ładniejsze i dokładniejsze.

A ponieważ wyciągnęłam na światło dzienne pudło z koralikami, wydłubałam kilka bransoletek peyotowo-szydełkowych:
Toho 8/00, sekwencja 3a1b na 6 w okrążeniu - (wzór od Weroniki)

To ewidentny plagiat bransoletki autorstwa Weroniki ;-)
Koraliki toho 8/00 Silver Lined Cristal i Perm. Finish Galvaniseed : 1a1b1a2b
Kiedy nawlekałam koraliki na tę bransoletkę, miotały mną sprzeczne uczucia, bo srebro ze złotem jakoś mi nie pasiło...
Ale jak już zaczęłam dziergać, to wpadłam w zachwyt :-D
A potem w rozpacz, bo nigdzie nie mogłam kupić złotych końcówek! A na gwałt potrzebne mi były!
Ale się udało jak widać!
W sklepie u Jolinki :-)
Oczywiście kupiłam nie tylko końcówki.
Wszak koralików obojętnie minąć nie mogę!
I tak oto weszłam w posiadanie benzynek, które przeplotłam z czarnymi, matowymi
Sekwencja taka sama jak przy złoto-srebrnej, a koraliki to oczywiście toho 8/00 Opaque Frostet Jet i Trans Rainbow Smoky Topaz.

Kupiłam również koraliki 11/00
Oj gorzej się z nich robi...
W sensie, że wolniej przybywa, ale efekt jest jakby subtelniejszy.


Połączyłam w tej bransoletce ósemki z jedenastkami:
Silver Lined Lime Green 11/00
Trans Rainbow Lemon 8/00
Tu zastosowałam najprostszą metodę, czyli 2a1b2a.

Aktualnie dziergam kolejną rwącą oko zieloność, również z jedenastek, ale w okrążeniu będzie ich 10.

Na zakończenie "peyotów" fotka grupowa:

Ale to nie koniec moich działań.
Jakiś czas temu byłyśmy z Anią na Międzynarodowej Giełdzie Minerałów i biżuterii.
Przemilczę, jak się zbłaźniłam w oczach dziecka własnego zadając jej co najmniej dziwne (wg niej) pytania. No i jak ja w ogóle mogłam nie wiedzieć, że to co określiłam mianem ekstra buły z kamyczkami, to była geoda z ametystami...
Nieważne!
Ważne było co innego.
Otóż można tam było kupować (niestety!!)
Tak więc kupiłam...
Głównie agaty. Zdumiała mnie ich ilość i kolorystyka!
Nie mogłam zostawić ich tak po prostu!
I w ten oto sposób powstałt broszki i zawieszki.
Było ich dużo więcej, ale na dzień dzisiejszy "ocalało" tylko tyle:


Kupiłam też takie jakieś fajne fioletowe kamyczki. Nie wiem co to jest i moje przemądrzałe dziecko też nie jest w stanie udzielić matce sensownej odpowiedzi. Tanie nie były...
Nieważne co to, ważne że fajny komplecik powstał:

Powoli zbliżamy się do końca...
Gdzieś tam w międzyczasie powstwały ażurowe szale.
Ale zdjecie zrobiłam tylko jednemu, bo... miał inny kolor ;-D
Dane techniczne: ALIZE BD Angora Gold, kolor 3050, druty nr 6. Zużycie 10 dag, 550m. Rozmiar po zblokowaniu 180cm x 65 cm.

Już prawie koniec... ;-)

Chusta. Zrobiona na bazie chusty Frasi

Cieplutka, przytulniutka i mięciutka :-))
Yarn Art MAGIC, 100% wełny, kolor 122, druty nr 5. Rozmiar 150cm.
I świetnie rozkładają się kolorki:


Jak się dzierga, to resztki włóczek zostają, czyż nie?
Wyrzucić żal...
No to się robi puchate broszki :-D

Uff! Tyle na dziś!
Idę działać dalej!

środa, 9 listopada 2011

Nuuda!!

A więc dziś będzie nawiązanie do poprzedniego wpisu.

Od początku.
Niczym nie wybuchnęłam dodatkowo.

Mimo iż jest środa żyję! W całości! I dom też stoi.
Nic spektakularnego się nie wydarzyło.

Rozczarowane?
SORRRY! ;-D

To trochę Was pocieszę robótkami.

Pisałam, o ile ktoś zauważył, że ludź blokował szal.
Ludź go zblokował.
I ludź go ma!

I szal bez ludzia:
A teraz dane techniczne: włóczka Angora Gold BD 3507
Druty nr 6. Zużycie 10 dag, 550 m.
Przed blokowaniem: 140 cm x 40 cm
Po blokowaniu: 184 cm x 54 cm.
Wzór (bardzo prosty) jest tu.
Ludź jest zadowolony jak coś ;-)

Poza tym czas jakiś temu ludź zrobił sobie...
No co??? Cóż takiego ludź sobie zrobił?
Ano szal :-DD
Robiłam go i robiłam!
Myślałam, ze mnie mrówki drobne przy nim zeżrą! Nuuuda!
Ale cieplutki jest, więc wybaczyłam mu monotonię dłubania.
I dane techniczne:
włóczka Angora Batik, 440 m (50% moher, 50% akryl) kupiona tym razem w stacjonarnym sklepie.
Zużycie 30 dag. Druty nr 4.
Długość gotowca 150 cm. Szerokość "w spoczynku" ok 50 cm.
W zwisie naramiennym na ludziu szerokość się powiększa do ok 85 cm.

Poza tym dłubnęły się dwie bransoletki:

Koraliki Euroclass 2a2b2c



Koraliki bez nazwy. Poniewierały się bez sensu, to je ujarzmiłam ;-)

A na koniec zapraszam do Garkotłuka.
Znajdziecie tam dwa nowe przepisy na wspomniane przez ludzia dwa produkty żywnościowe:
piernik i dżem truskawkowy z miodem i cytryną.
To jak? Bardzo jesteście rozczarowane dzisiejszym wpisem? ;-)

wtorek, 1 listopada 2011

Odmeldowuję się.

Tym, którzy się martwili moim podejrzanym milczeniem, smażyli maile o treści różnej (od zaniepokojonych, do prawie pogróżkowych), zapytywali dyskretnie esemsesami czy jeszcze żyję, dzwonili czyli ogólnie tym, którzy rozpisali za mną listy gończe bardzo dziękuję :-)

Czas ostatnio jest u mnie towarem deficytowym! I to bardzo.
Nie będę się rozpisywać czemu. Kto wie, to wie i rozumie.

Tak więc, jako iż czas to pieniądz nie traćmy go i przejdźmy do meritum dzisiejszego postu.
Będzie minimum słów, ale maksimum zdjęć.
Oczywiście autorstwa mojego zawodowca, czyli Joanny

Wzorem koleżanek dłubiących w koralikach tym razem również i ja opiszę, co na zdjęciach widać ;-)



Peyot - koraliki Toho w konfiguracji 2a3b. Łapy i podwozie kota. Fredka.




Koraliki Knorr Prandell - 2a2b2c. Aparat chyba Kijew.



Powyższa raz jeszcze i jej młodsza siostra:

Koraliki Knorr Prandell również w konfiguracji 2a2b2c. Wiszą na kryształowej miseczce. ( Chuda! Ona nasza jest, ta miseczka???)




Toho - 2a2b2c. Ucho należy do filiżanki, a filiżanka do kompletu kawowo-deserowego.





Peyot dziewczyński nr 1: koraliki Knorr Prandell 3a3b.
Kot. Tym razem skarbonka.




Dziewczyńska nr 2: koraliki Knorr Prandell 3a3b
Misiek polarowy hand made by me. Właściciel - Anna.


A teraz Turki:

Patyczki Euroclass, koraliki no name jeszcze czechosłowackie typu benzynki.
Lawenda z własnego ogrodu. Samodzielnie suszona. Nie upchnięta w saszetkach.



Patyczki Euroclass, koraliki Knorr Prandell.
Parapet. Kot Fryderyk. We fragmencie.



Patyczki i koraliki Euroclass.
Filiżanka ze wspomnianego wyżej kompletu.



A na koniec kolczyki do bransoletki
Wszystkie koraliki no name.
Dzwonek z kolekcji panny Anny.


Mam nadzieję, że opisy pod fotkami są zrozumiałe ;-D
To tyle na dziś. Kolejne bransoletki powstają, inne wiszą na nitkach i czekają na swoją kolej i udzierganie. No to się odmeldowuję.

środa, 21 września 2011

W błękicie i nie tylko

Dziś szybko i mało.
Jakiś czas temu zobaczyłam na blogu u Frasi czapkę
No fajna taka, że aż trzeba ją mieć!
Mimo, że się na drutach szczególnie nie umie robić.
Stękałam, jęczałam, rozumiałam tylko przecinki z opisu, ale w końcu się wzięłam i zabrałam za robotę.

Tym bardziej, że mam cudnego, błękitnego merynoska od Laury

Chłody nadciągają - nie ma to tamto! Dziecku mus czapkę zrobić!

No to zrobiłam.

PIERWSZĄ W MOIM ŻYCIU!! :-DDD

No dobra - wiem! Mało taka udana jest, ale nie od razu Kraków zbudowano! Od czegoś trzeba zacząć te bardziej skomplikowane struktury druciane!
Ani się podoba. I czeka na ziąb ;-)

Kolor niestety przekłamany :-/
W naturze jest przepiękny, głęboko błękitny.
Dokładnie taki jak kolor oczu małej właścicielki :-)


A ja puchnę z dumy podwójnie.
No bo nie dość, że ZROBIŁAM TEMI RĘCAMI, to do tego jeszcze weszłam w posiadanie markerów.
WŁASNORĘCZNIE ZROBIONYCH!!

Potrzeba chwili na mnie nacisnęła i wycisnęła ze mnie takie ło jak widać na fotce powyżej.
Są ciut za długie, ale to zamierzone działanie, bo mi diabeł ogonem przykrył srebrne zaciski.
Się znalazły ino złote. Więc jak diabeł ogon podniesie, to się te złote wymieni na srebrne i luzik ;-)

Również dzisiaj skończyłam bransoletkę.

Nic nadzwyczajnego - zwykły peyot, ale w sumie może być.

Poza tym weszłam w posiadanie baaaardzo apetycznych kłębuszków...

Z tej szarej będzie udziergane coś dla kogoś ;-)
No i zrobiłam ja próbkę.
I się załamałam!!
Długość robótki ma mieć 150 cm.
30 oczek = 12 cm.
Więc jak łatwo zauważyć gołym okiem muszę mieć na drucie dobrze ponad 300 oczek!!!
Ni hugo nie upchnę tego na zwykłych prostych drutach!
Musze, z naciskiem na MUSZĘ mieć druty na żyłce. O długości tak cirka ebałt 120 cm!!!
Już się widzę oczami duszy oplątaną rozpaczliwie w zwoje żyłki, nitki, a na końcu dynda Fredek...

Jako iż drutów rzeczonych nie posiadam póki co, złapałam się za zieleń.

Ona dla mnie jest!!
A przynajmniej tak mi się wydawało...
Machnęłam próbkę. Wyszło spoko i zaczęłam sobie działać...
Polazłam do Chudej pochwalić się dziecku, jaki to fajny kolorek mamunia na druty wrzuciła.
Co usłyszałam??
-O! SUPER!! Co mi robisz?
-SOBIE ROBIĘ!! Szal! BABCIOWATY!!
-Świetnie! Dzięki!
I tak oto apetyczna zieleninka poszybowała sobie w siną dal z ramion mych...
A skoro przy apetycznych rzeczach jesteśmy.
Zapraszam na Garkotłuka.
Jest kilka nowych przepisów.
Głównie na przetwory, ale i puszysta słodkość też się znajdzie ;-)

niedziela, 4 września 2011

Nałóg i bakcyl, czyli parka z piekła rodem!

Właściwie to nie wiem od czego mam zacząć...
Może od tego, że tekstu dziś minimum. Za to zawalę Was zdjęciami.
Niestety mojego autorstwa :-/

Koraliki...
Małe, duże, okrągłe, szlifowane, cięte itp, itd...
Plastikowe, szklane, drewniane.
Do wyboru do koloru!
Każdemu według potrzeb.
Każdemu według zasług ;-)
Niewinne paciorki zdawałoby się.
Nic bardziej mylnego!
Wciągają w nałóg dziergania i wyplatania niepostrzeżenie i podstępnie!

Jako iż słabą silną wolę posiadam, to i ja się dałam wciągnąć w ten szaleńczy nałóg.

Z powodu permanentnego przetwórstwa warzywnego mam mało czasu na dzierganie, ale te skrawki wolności wykorzystuję na poddanie się pokorne koralikom ;-)

Na początek "obłoczek", czyli peyot.
I kolejny komplecik (czapeczka i berecik ;-).

Nazwany przez Joannę "cytrynką".

Nie bardzo umiejąc focić, a zawodowca mi wywiało z chałupy, miotałam się po ogrodzie i próbowałam pstrykać to tu, to tam.
Teraz to samo tyle że tam ;-D


Najlepiej rzecz jasna prezentują się w zwisie cielesnym, czyli na szyi i na ręce.


Kolejne bransoletki - tym razem "turki"






I jeszcze raz peyot - dla Aniusi na jej zamówienie ;-)

A skoro jesteśmy przy Aniusi...
Moje biedne dziecko złapało bakcyla!
Niespodzianie i znienacka!
Zaczęło się pod sam koniec wakacji.
Niewinnie.
Weszłam w posiadanie książki o biżuterii koralikowej.
Dziecko sobie ją wzięło, przejrzało, zapytało grzecznie czy może poużywać sobie w koralikach matczynych.
Pozwolenie dostało.
Więc usiadła sobie mała myszka-ciszka i...
wydłubała sobie taki oto pierścionek:

A ponieważ strasznie spodobała jej się zabawa koralikami i żyłką powstały kolejne prace:
Dwa breloczki

Wczoraj błąkając się po blogach, wlazłam na blog Dorartthea i zobaczyłam kulkę koralikową.
Niewiele myśląc druknęłam wzór i podsunęłam małej pod nos.
No i co???
No i ona ma!
SE WZIĘŁA ZROBIŁA!
Zawieszka wzbudziła moją żądzę posiadania i nawet nie musiałam się długo uśmiechać "po prośbie" ;-D
Właśnie się kończy robić ;-)
Moja komórka będzie się czuła baaardzo dowartościowana :-))

niedziela, 7 sierpnia 2011

Pierwsze k(N)oty za płoty

Wróciłam ja sobie swego czasu z wywczasów i rzuciłam się na oglądanie blogów.
No i na jednym z nich zobaczyłam coś, co odjęło mi mowę...
I tylko sobie westchnęłam smętnie:
-Ehhh... Umieć tak... Marzenie ściętej głowy! Ja się tego nigdy w życiu nie nauczę! To mnie przerośnie i już!

I w tym duchu stękałam na wyżej wspomnianym blogu.

Aż się w końcu pani właścicielka bloga wkurzyła i zorganizowała spotkanko w celu pokazania czym się to je, a przede wszystkim udowodnienia durnocie zwanej Atą, że się NAUMIE!!
Nawet jak nie będzie chciała, to nie ma wyjścia!
Zamknięte drzwi,
klucz leży za oknem...

Tak więc w środę stawiłam się pokorna i pełna wątpliwości u wrót cierpliwej, acz nieustępliwej Sylwii

Pokazała, wytłumaczyła i rozjaśniła mroki mego umysłu.

I....
Noo...
Chyba coś umiem...


Proszę państwa! Prezentuję Państwu z pewną dozą nieśmiałości mój pierwszy "pejocik"

A to pierwszy turek:

Chociaż właściwie to trochę naginam fakty.
Bo pierwszy pejocik wygląda jak spasiony wąż po konsumpcji słonia

Tak więc ten wyżej jest właściwie pierwszy, ale pierwszy nadający się do wyjścia między ludzi to ten drugi w kolejności wytworzenia ;-)
Zamotałam?
Trudno :-D

Sylwuś! Dzięki! Dzięki!! Masz niebiańską cierpliwość i rzadko spotykaną umiejętność tłumaczenia rzeczy zawiłych tak, że po chwili są proste jak konstrukcja cepa! :-***

Dodam jeszcze rzecz szalenie ważną:
te piękne zdjęcia są autorstwa mojej Asi.

I jeszcze coś: najlepszym miernikiem jakości moich wytworów jest właśnie Joanna. Bywa dość sceptycznie (i chwała jej za to!!) nastawiona do poczynań robótkowych matki swej.
Do czego zmierzam?
No do tego, że zdarła mi z nadgarstka turka wykrzykując szczęśliwa:
-Łaaa! Ale zaje... bransoletkę mi zrobiłaś!!
Więc chyba nieźle mi wyszła, co nie?

No to idę nawlekać kolejną porcję koralików na kolejnego turka.
Teraz dla mnie! W kolorze srebra :-)