środa, 27 czerwca 2012

Zbulwersowałam się!

Okopałam się we własnym ogródku...
Mam schron - całkiem przytulny ;-)
Na moment z niego nosa wyściubiłam żeby Was ostrzec...
Może ciut po czasie, ale nigdy nic nie wiadomo.

Z tego co wiem, jest kilka osób, które boją się otworzyć lodówkę.
Bo może z niej wyskoczyć taka tam Joanna...

Nie wierzycie??

To proszę bardzo!

W poniedziałek METRO

We wtorek Gazeta Wyborcza

Dziś Panorama TVP2 (dwie emisje: 16:00 i 18:00).
I podobno było coś jeszcze w TokFM...

Jutro? Czort wie!

Aha! Zanim wrócę do przytulnej ziemianki ośmielam się zaprotestować! Bo jak gadali o Chudej w Panoramie, to mówili o niej per: KOBIETA!  
Kobieta została zwolniona, kobieta się odwołała itp.

Toż to moja ASIA!!! MALUTKA CÓRECZKA!!!
Kobieta... Też coś! Pfff!

Zbulwersowałam się!  ;-)

piątek, 22 czerwca 2012

Dzień sądu - OSTATECZNEGO!

Zapewne niektóre z Was pamiętają, jak pod koniec ubiegłego roku i na początku tego, pisałam o niemiłej (oględnie mówiąc) sprawie, która  dotknęła moją Joannę.
Dla przypomnienia i dla informacji osób, które nie wiedzą o co chodzi wszystkie trzy posty w tym temacie  są TU (klik)

Aś złożyła pozew do sądu.
Termin rozprawy został wyznaczony na dzień 22.06.2012, godz. 12:00

Czas od 04.01, czyli od dnia złożenia pozwu, płynłą sobie beztrosko i nadspodziewanie szybko...

W tak zwanym miedzy czasie, Chuda dostała odpowiedź na pozew od strony pozwanej...
Jak go przeczytałam, zrobiło mi się jakoś tak słabo. I nie ukrywam, że przeraziłam się.
- Stek bzdur! Same przekłamania i bełkot! Tylko jak ta moja bidula udowodni, że nie jest CELEBRYTKĄ??? Jej słowo przeciwko kancelarii adwokackiej! Wyjadacze sądowi! Zgniotą ją! Zmiażdżą! O matko...

Pierwszy dzień lata nie jawił się zbyt fajnie.
I godzina - w samo południe! Niczym w westernie! Strzały strony przeciwnej zmiotą moje dziecko z powierzchni ziemi...


Dzień sądu prawie ostatecznego nastąpił dziś...


 Młoda stanowczo odmówiła zawiezienia się matką-rodzicielką do sądu...

Matka dla zabicia czasu i w oczekiwaniu na nieznane pogrążyła się w garach...

W końcu zadzwonił telefon...

I.....

Cytacik zerżnięty żywcem z FB od powódki ;-)

Jako iż co jakiś czas ktoś mnie pyta co z tą sprawą, OFICJALNIE OŚWIADCZAM iż w dniu dzisiejszym na pierwszej rozprawie sprawa została zakończona ugodą. Ja im obiecałam, że dam im spokój, a oni mi, że dadzą mi pieniążki. (...) Uf!:D
Czyli jest bardzo ok!!!  Kamień z serca!
 Chuda wyszła ze słusznego założenia, że dalsze ciągnięcie sprawy byłoby bezsensowne i czasochłonne. Kto wie, czy nie kilkuletnie...
Ugoda w pewnym sensie jest jej zwycięstwem i (wg mnie oczywiście!) przyznaniem się do winy strony pozwanej.
 No! To pierwszy dzien lata uważam za zaliczony! 

środa, 20 czerwca 2012

Chusta dla...?

Zanim wyjaśnię tytuł dzisiejszego postu, zaprezentuję Wam mój najnowszy udzierg, tym bardziej, że ściśle wiąże się z dalszą częścią wpisu.

Jakoś ostatnio nie bywam oryginalna, tak więc i tym razem jest to chusta.




Wzór to moja osobista twórczość radosna. Wymiary: 170 cm na 95 cm. Waga 5 dag.
 Wełna Debbie Bliss Rialto Lace, 100% Merino Wool. Druty nr 4 KP.
Osobom niezorientowanym kwestiach nitkowych wyjaśniam, że Merino Wool jest obłędnie miękki,ciepły i przytulny!

No właśnie...
Może ktoś z Was ma ochotę otulić się tą właśnie chustą?
Ona jest przeznaczona dla jednej z Was.
Lub jednego - wszak panowie dysponują zonami, matkami, córkami, siostrami i podobnymi damskimi przydatkami ;-)
Nim wyjaśnię jak ją zdobyć, proszę Was o BARDZO UWAŻNE przeczytanie dalszej części wpisu.

Żyjemy szybko, coraz szybciej.
Myślimy o tym co będzie jutro, pojutrze.
Mamy zamierzenia, marzenia...
Aspiracje i ambicje.
Często zapominamy jednak uwzględnić w swoich planach choroby...
Misternie budowany często przez lata plan wali się niczym przysłowiowy domek z kart.
Co wtedy?
Poddać się, czy walczyć?
Jeśli walczyć, to jak?
Samotnie, czy ze wsparciem najbliższych?
A jeśli najbliżsi (rodzina i przyjaciele) niewiele mogą zrobić, bo jest ich po prostu za mało?
Ale są przecież inni ludzie nieobojętni na los drugiego człowieka.
Mogący pomóc.

Wklejam fragment apelu umieszczonego na FB autorstwa Dagny, koleżanki mojej Chudej:


"Moja kuzynka ma białaczkę. Potrzebuje krwi do transfuzji. Oczywiście każda grupa krwi będzie dobra, jako, że "zamieniają" ją na te właściwą.

Jeśli sam/a możesz odda
ć krew - pędź do najbliższego punktu krwiodawstwa i ją oddaj. Nie za miesiąc czy dwa - W NAJBLIŻSZYM CZASIE. Takie sprawy nie mogą, niestety poczekać....

Jeśli znasz kogoś, kto mógłby Dziewczynie wyświadczyć taka przysługę - poproś go/ja o to w moim imieniu.

POTRZEBNA JEST KREW I PŁYTKI KRWI, to nie jest generalnie akcja jednorazowa, wiec jeśli możesz oddawać krew systematycznie - będę wdzięczna podwójnie :) Będzie ona potrzebna przez minimum najbliższe 6 miesięcy, a do transfuzji jednorazowo potrzeba 2 l krwi...

Nie mam zwyczaju wierzyć w ludzką bezinteresowność, ale życie zmusza... Wiec proszę:

ODDAJ KREW NA:

Klinika Hematologii i Onkologii i Chorób Wewnętrznych Warszawski Uniwersytet Medyczny
ul. Banacha 1

Na Agnieszkę Dudko



I jeszcze jedna bardzo ważna sprawa... Niestety potrzebuję zaświadczenie z placówki, że krew na ową osobę została oddana i musimy to im dostarczyć, a że generalnie staram się ogarnąć ta akcję na cała Polskę - uznałam, ze najlepiej będzie, jeśli każdy będzie mógł mi to zeskanować i wysłać na maila skan.

Dziwne procedury, ale niestety nie przeskoczymy tego bez Waszej pomocy ;/

Dlatego, jeśli możecie, zeskanujcie mi takie zaświadczenie z miejsca, w którym oddaliście na Nią tą krew, a ja je dostarczę do szpitala :)
"



Teraz już wiecie, o co chodzi. Agnieszka potrzebuje Waszej pomocy. 
Tak niewiele potrzeba...

Nie mogę być dawcą. Z powodu zbyt małej masy ciała jestem odrzucana w przedbiegach.

Nie znaczy to jednak, że nic nie mogę zrobić, żeby pomóc Agnieszce w jej zmaganiach z chorobą.

Postanowiłam przekazać pokazaną wyżej chustę osobie, która do 31.08.12 odda krew zw wskazaniem na Agnieszkę.



                                  REGULAMIN DLA KRWIODAWCÓW:

1: Należy oddać krew w dowolnej stacji krwiodawstwa w Polsce ze wskazaniem (TO BARDZO WAŻNE!!) na Agnieszkę i szpital:

 Klinika Hematologii i Onkologii i Chorób Wewnętrznych
 Warszawski Uniwersytet Medyczny
  ul. Banacha 1

Na Agnieszkę Dudko


2: Następnie należy przysłać do mnie na stworzonego na potrzebę tej akcji maila:

chustadla@gmail.com

skan lub wyraźne zdjęcie dowodu oddania krwi. Takie imienne zaświadczenie wystawia każda stacja krwiodawstwa. 
Dla mnie to będzie info, kto będzie brał udział w losowaniu chusty, a dla Dagny, organizatorki akcji na FB, kto i gdzie już oddał krew dla Agnieszki.

3: Udział w akcji "Potrzebuję Twojej Krwi" mogą brać wszyscy - zarówno osoby posiadające bloga, jak i anonimowe. To nie ma znaczenia. 
Tak jak i to, jaką grupę krwi macie!

 4: Krwiodawca nie ma obowiązku pozostawiania komentarza pod tym postem!


A co z osobami niemogącymi tak jak ja oddać krwi?
Dla nich też przewidziałam zadanie do wykonania.
I oczywiście nagrodę niespodziankę.
Od razu zaznaczam, że to nie jest wspomniana wyżej chusta (żeby nie było niedomówień!), tylko miłe dla oka i ciała drobiazgi.
Ale w tej części akcji mogą brać udział jedynie osoby posiadające bloga! Nieważne, czy blogspot, blox, onet itp.



REGULAMIN TYLKO DLA BLOGUJĄCYCH


1: Należy umieścić na swoim blogu OSOBNY WPIS informujący o akcji "Potrzebuję Twojej Krwi" wraz z aktywnym linkiem do tego wpisu.


2: Skopiować poniższe zdjęcie i umieścić je na bocznym pasku bloga. Zdjęcie również ma przenosić potencjalnego czytelnika do tego wpisu!

3: Pozostawić podlinkowane zdjęcie (patrz pkt 2) na blogu do czasu losowania.

4: Pozostawić komentarz pod tym postem, informujący mnie o przystąpieniu do akcji.


Proszę osoby chętne do losowania nagrody-niespodzianki o skrupulatne wypełnienie mojej prośby!




Losowanie dnia 01.09.2012


Na koniec informacja dla osób, które zarówno mogą oddać krew, jak i mają bloga - macie możliwość wzięcia udziału w obu losowaniach - zarówno jako krwiodawcy, jak i informatorzy o akcji. 
Tak więc czysto teoretycznie jedna osoba może wylosować dwie nagrody.
Ale to tylko teoria.
A co pokaże praktyka?
Liczę na to, że skrzynka chustadla@gmail.com długo nie będzie pusta ;-)
Krótko mówiąc - liczę na Was!

wtorek, 12 czerwca 2012

Odkryłam Skłodowską! Bez torebki ;-)

No to dziś będzie długo! I obficie.
Tak więc proponuję zasiąść wygodnie i... albo dobrnąć do końca, albo zrezygnować w trakcie ;-)
Wybór należy do Was.

Zacznę od chwalenia się.
Otóż jakiś czas temu zapisałam się na candy u Agnieszki . Konkurencje miałam ostrą (ponad setka osób!), ale... Ha! WYGRAŁAM!!
I oto dziś pan donosiciel doręczył mi pokaźnych rozmiarów i słusznej wagi kopertę...
A w niej....


Piękna jest!! I jaka pakowna ;-DD Już od jutra przewiduję lekki lansik z nowym damskim sprzętem podręczno-niezbędnym ;-)
I zwróćcie tez uwagę na filcowy kwiatek przy torebce. Jak się domyślam - własnoręcznie zrobiony przez Agę :-))

Oprócz torebki dostałam od Agnieszki również książkę i zawieszki-adresowniki na walizki.



Książkę rąbnęła mi Ania z okrzykiem:
- To dla mnie!!!
Nawet nie dostąpiłam zaszczytu obejrzenia obrazków!!!
Nic to - mała idzie jutro do szkoły, to się dorwę! ;-)


Agnieszko! Bardzo, bardzo Ci dziękuję :-)) Jestem przeszczęśliwa! Torebka oprócz tego, że jest już MOJA, to jest dokładnie taka jak lubię - czyli MOJA!
Moja podwójnie!

Ja to jestem farciara!
Takiej torebki to by się Skłodowska nie powstydziła!
- Czemu Skłodowska?? - zakrzyknęła zapewne część z czytelniczek. A druga część popukała się w czoło z litości nad zidioceniem Aty.
Nie zdurniałam. I nie celebruję Roku Marii Skłodowskiej Curie.
Zaraz będzie ciąg dalszy.
Przed wyjaśnieniem powyższego proponuję przegryźć coś dla wzmocnienia mdlejącego ducha.
Mogą to być na ten przykład maślane ciasteczka


Się panie częstują. Świeżynki!

No to teraz o co biega z tą naszą Noblistką.
Pani Ania, czyli moje młodsze córzydło jest, jak już do znudzenia pisałam, typem naukowca.
Naukowiec jak wiadomo na rzeczy przyziemne nie zwraca uwagi. Szkoda na nie czasu, który można poświęcić na dręczenie wykładami z dziedziny chemii, fizyki, przyrody i medycyny: matki, siostry, dziadka, ojca, pani od ceramiki, pana od rzeźby (jak się nawinie), koleżanek, przygodnych słuchaczy itp itd.
 Naukowiec olewa (mówiąc kolokwialnie) między innymi sposób ubierania się.
Ania najchętniej przyobleka się w dżinsy. W dalszej kolejności są spodnie dresowe, legginsy i krótkie spodenki.
Sukienki wkłada sporadycznie i od wielkiego dzwonu. Zaobserwowałam, że sukienki przyobleka na swój grzbiet, kiedy na dworze panują pierwsze upały.
Potem już nie...

Dziś panna naukowca (jak jest ministra od sportu, to może być i panna naukowca ;-)) jechała na Seminarium Młodych Badaczy Przyrody. Została wytypowana jako jedna z pięciu uczennic ze szkoły na reprezentowanie swojej placówki naukowej na niwie warszawskiej.
Kilka dni wcześniej Ania powiedziała:
- Pani prosiła, żebyśmy miały stroje szkolne.
- Znaczy na galowo plus tarcza, czy kamizelki? - sprecyzowałam.
- Kamizelki wystarczą.
- Spoko!
Dziś rano przygotowałam małej strój zwyczajowo szkolny, czyli dżinsy, bluzka w stonowanej kolorystyce granatu z szarością plus kamizelka codzienna z logo szkoły.
- A wiesz? Pani prosiła, żebyśmy włożyły spódniczki.
- Spódniczki??? A buty?? Jakie?? Adidasy, czy trampki??
- Pantofle mam.
- Za małe - powiedziałam ponuro.
- Może nie...
Spódniczka... Tjaaaaaa...
- A MASZ JAKĄŚ SPÓDNICĘ?? - spanikowałam z lekka.
- Nooo nie wiem...
- Dobra! Szukamy! O! Jest! Dżinsowa. Może być?
- NIE!! Ma różowy napis.
No ma. Nienachalny, ale ma. W sumie Ania miała ją na sobie dwa, może trzy razy. Czwartego nie będzie...
- Spoko! O! Patrz! Princeska! Twoja siostra ją nosiła dokładnie w twoim wieku! Ze dwa razy ją włożyła: na zakończenie i rozpoczęcie roku szkolnego, bo potem wyrosła. Dobrze, że ją ze strychu stargałam!
- No! Fajna!
- To zmieniamy bluzkę, bo ta nie pasuje.
Wyciągnęłam zaczepistą bluzkę koszulową w krateczkę, z rękawkami modnie podpinanymi w okolicach łokcia.
- Tąąąą???
- No tą!
-Dooobra... :-/
- Ty się nie krzyw, tylko pomyśl co na dół włożysz! Rajstopy! Rany boskie!! Szare! Mogą być?
- Mogą!
Taaa... Mogłyby być, gdyby nie zatrzymały się w połowie udek... Ania wyglądała w nich jak zaawansowany hiphopowiec z krokiem w okolicach kolan!
- Mam jeszcze białe. Cienkie.
Znalazłam! O dziwo dobre!
Dziecko przyobleczone. Ale...
- Zapięcie princeski ma być z tyłu! - zakrzyknęła małolata.
- Z tyłu to masz metkę ze wzrostem! Suwak jest z przodu! 
 - To ja jej nie chcę!
Zazgrzytałam zębami:
- PÓŹNO JUŻ!!! Nie ma czasu na przebieranki! Idziemy się czesać!!
- JA CHCĘ DŻINSYYYYY!!!!!
- CZESANIE!!!! JUŻ!!!!
Stanęła przed lustrem. Mina jak z komina!
Staram się ułaskawić głodną, przedśniadaniową furię:
- Zobacz jak fajnie wyglądasz.
- Wcale się tu nie widzę. Za wysoko lustro jest.
- To jak cię uczeszę, to pójdziesz do sypialni i zobaczysz się w większym fragmencie.
Poszła. I co słyszę?
- No tak! Wiedziałam! Wyglądam jak DEBIL!!!
Aaaaaaaaaaaaaaaaa!!!! Trzymajcie mnie ludzie, bo dziabnę nożyczkami po warkoczu!!!
- To co chcesz?? - zapytałam słodko.
- DŻINSY!!!
- Mowy nie ma!! Miały być spódnice!
- Pani nie kazała! Tylko sugerowała!!
- Więc poddamy się jej sugestii!! Możemy ewentualnie zmienić bluzkę.
Zmieniłyśmy.
- Lepiej?
Taaaaaa.... Lepiej... NIE MÓWIĆ!!!
Łzy w oczach jak grochy, zupa mleczna z czekoladowymi chrupkami dosolona jak ta lala!
- Ciągle wyglądam fatalnie!
- Nie znasz się!!! A od kiedy ty się na modzie znasz?? Chodzisz w czymkolwiek, a teraz ci odbiło!!!
- Bo ja wolę DŻINSYYYYY!!!!
 Poszłam precz na fajkę, bo chybabym jej tętnicę podgryzła!!
Wróciłam i popędziłam złym słowem:
- Czy ty widzisz która godzina??? Za 20 ósma!! O tej porze jesteśmy już w drodze do szkoły!! Chcesz się spóźnić i nie pojechac??
- Wszystko mi jedno!
Jasssne!
Powlokła się do przedsionka. Włożyła pantofle.
- Ciasne? - zapytałam
- Nie - dziecko wyraźnie obrało opcję na "NIE".
- Jakim cudem?? Przecież to 32, a ty masz 33!!
- Bo to tylko jeden numer. Bez różnicy...
Zazgrzytałam zębami po raz kolejny tego poranka, ale się pohamowałam...
Zgarnęłam małolatę przed siebie, ustawiłam twarzą do lustra i powiedziałam stanowczo:
- Patrz!! Co widzisz??
- Eeee tam - zaskrzeczała odwracając wzrok.
- Patrz!! Zobacz, jaka jesteś śliczna, masz mądrą buźkę, a ciuchy do siebie pasują!!!  Szary z granatem to dobre połączenie!!
- Eeee tammmm - ale już bez większego przekonania.
No to walnęłam najgłupszym argumentem z możliwych, jak mi się wydawało:
- Anka! A czy ty widziałaś, żeby Skłodowska chodziła w spodniach??
- No nie! - buźka poweselała, oko rozbłysło i padło stwierdzenie:
- W sumie, to może być... Nie jest źle :-))

Ooooooo!!! Loooooosieeeee!!!! Na jakież wyżyny idiotyzmów argumentacyjnych jeszcze będę się musiała wspinać, żeby przekonać upartego naukowca do słuszności słów i czynów mych??

Tak więc: Skłodowska odkryła dwa pierwiastki, a ja Skłodowską jako przekonywacz pedagogiczny!
Ona dostała Nobla, ja uśmiech na pocieszonym buziaku uparciucha.

Ale jedno jest pewne: moja domowa Skłodowska nie dostanie MOJEJ torebki! Mowy nie ma!
Wystarczy jej książka!
A zawieszki do walizek będą jej, jak będzie jechać na Sorbonę.
W dżinsach ;-D

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Ostrzegam - nudno dziś na blogu! ;-)

Nudzić będę! I to okrutnie!
No bo ileż razy można pokazywać chusty?? I do tego na tym samym manekinie??
Usprawiedliwieniem może być li jedynie to, że każda chusta póki co jest robiona innym wzorem :-)
Ta najświeższa spadła z drutów w piątek, w sobotę się blokowała, a późnym popołudniem miała sesję zdjęciową.
Cóż mogę rzec?
No dobra! Skromność to se w kieszeń  wepchnę, bo duma i radość mnie rozpiera z tego "ogrzewacza"

                          

Robiąc ją opierałam się na chuście, którą pokazała dość dawno temu Makneta
Opis jest bardzo przejrzysty, po POLSKIEMU!! I nawet taki lajkonik jak ja, pojął bez trudu i się podjął dziergania!
Nie robiłam jej kropka w kropkę, tylko "na bazie".
I strasznie mi się ta robota podobała!
No i wyrób też  wyszedł niczego sobie :-)
                                
                            

Po blokowaniu ma wymiary: 180 cm na 95 cm.
Czyli nie jest ogromnym, kilkuosobowym namiotem, a jedynie chustą jednoosobową ;-)
 


Osoba może się nią otulić:
                                      



Lub spróbować odlecieć hen!

                    

Nic z tego! Nie odleciałam! Zostaję :-P

A na koniec dane do bólu  techniczne:
Wełna Drops Delight nr 05, zużycie 20 dag, druty KP nr 4.
Fajna jest? Czy tylko ja w samozadowolenie wpadłam??