Są takie powiedzenia filmowe, które na stałe weszły do powszechnego obiegu, żyjąc własnym życiem.
"
Sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie"
"Ciemność, widzę ciemność, ciemność widzę."
Tytułowy agent 007 przedstawia się ogólnie znanym:
My name is Bond, James Bond.No to ja spolszczając agenta Jej Królewskiej Mości mam przyjemność przedstawić się moim szanownym czytelniczkom:
Maj nejm is Błąd. Wiel Błąd.Błąd nr 1
Ot herbaciarka taka:

Jeszcze w trakcie lakierowania i dlatego ma oklejone zamknięci w celu ochrony przed upaćkaniem.
Założenie miałam takie: dół ciemny, spękany jednoskładnikowym cracklem na jasno.
Wieczko jednolicie jasne z truskawkami i ciachem 3D.
Proste?
No pewnie! Jak konstrukcja cepa.
Takich "krakowych" rzeczy mam na koncie już sporo, więc i tym razem miało być lekko, łatwo i przyjemnie.
A więc przystąpiłam do działania: farba ciemna, crackle i po przepisowym czasie jasna farba.
No i czekam w upojeniu na spękania.
Czekam...
Czekam...
Ciągle czekam...
W końcu zaczęło coś się dziać. Ale niekoniecznie to, na co czekałam.
Zaczęły się robić jakieś dziwne burchle, kratery i zmazy. Tu i ówdzie farba zaczęła ściekać...
Mało brakowało, a zeszłabym na zawał!
-No co jest?? Dziesiątki razy to robiłam! Wiem, czym to się je. To co jest do diabła???
No i diabeł zesłał na mnie objawienie. Po czasie, niestety...
Crackl był PRZETERMINOWANY!!!
I to solidnie.
Dusza ma zawyła, a ja z nią.
Zapasowej surówki herbaciarkowej już nie miałam, bo równolegle robię drugą, o taką:

Jak widać technika najprostsza z możliwych, czyli przecierka.

Tak więc pomyślałam, że tę nieszczęsną owocowo-ciastkową dam radę uratować robiąc ją też przecierką.
Po prostu poczekam, aż te koszmarne bąble wyschną, wezmę w łapę papier ścierny i srrrru po całości.
Nie do żywca! O nie! Nie mam aż takiej cierpliwości.
Gładź absolutna mnie usatysfakcjonuje w zupełności.
Dałam pudełku 24 h na wyschnięcie.
Przetarłam uczciwie papierem..
Farby ciemna i jasna stworzyły litą i gładką strukturę, więc stwierdziłam, że wystarczy mojej katorgi i machnęłam brązikiem po całości. Wieczko też.
Zostawiłam zbuka i poszłam przecz.
Po 3 godzinach postanowiłam nałożyć drugą warstwę brązu.
Kiedy zobaczyłam pudełko, szczęka mi glebnęła...
Bo oczom mym ukazał się taki oto widok:

SPĘKAŁO!!!
Inaczej niż to jest przyjęta i niż oczekiwałam, ale też fajnie.
Więc wróciłam do wersji pierwotnej.
Co się z tym wiązało?? No jak co?
Konieczność przemalowania wieczka na jasno...
Kiedy w końcu nakleiłam motywy i pociągnęłam pierwszą warstwą lakieru odetchnęłam pełnym, acz nikłym w swym rozmiarze biustem.
I jednocześnie złożyłam sobie solenne przyrzeczenie:
NIGDY NIE UŻYJĘ ŻADNEGO PREPARATU DO DECU PRZED SPRAWDZENIEM JEGO DATY WAŻNOŚCI!!!
Za dużo nerwów mnie to kosztowało ;-)
Błąd nr 2
Mitenki:

Czarne. Normalne. 100% wełny. Szaleją po blogach niczym wirus grypy po przychodniach. Trzasnęłam ich już sporo. Ale jakoś żadne nie zdążyły wejść w obiektyw - widać parcia na szkło nie miały. Wolały iść w świat ;-)
Te na zdjęciu są MOJE!
To były pierwsze, które zrobiłam ze wzorem warkoczowym po bardzo wielu latach rozbratu z drutami.
Opierałam się na szablonie znalezionym
na tej stronieOczywiście wprowadziłam kilka zmian.
Rozpisałam sobie jak to to ma wyglądać. Wyznaczyłam, gdzie będzie warkocz, jaka będzie mieć szerokość i przystąpiłam do dzieła.
Ponieważ mitenki nie zajmują zbyt wiele miejsca na drutach, robię od razu dwie hurtem.
Tak tez było i tym razem.
Zrobiłam.
Zakończyłam.
Zszyłam.
Przewlokłam na prawą stronę.
Założyłam...
No i co?
No jak co??
Się okazało, że zrobiłam se... kurna mać!!
DWIE LEWE!!
"troszku" się wkurzyłam!
Ale machnęłam zaraz dwie prawe i luzik ;-)
Następnego dnia zadzwoniłam do
Laury pochwalić sie jej jaka to ze mnie bystrzacha.
Laurka zgodnie z oczekiwaniem ryknęła zdrowym śmiechem, ale...
Ale jak już jej przeszło powiedział mi coś, co mnie przy życiu trzyma;
-Wiesz co? To teraz możesz mówić, że skoro ci dwie lewe ni pasują, to znaczy, że nie masz DWÓCH LEWYCH RĄK!
O!!
I tej wersji będę się trzymać!
Ręce mam dwie. Standardowy komplet: prawa i lewa.
A to dowód:

Asiowe mitenki.
Na komplecie dłoni mych. ;-)
Bo Aś nie może prezentować dzieła mego dla niej zrobionego, bo jest nie teges recami i dysponuje tylko jedną - żeby było śmieszniej - lewą ;-)
Ale o tym inną razą.