niedziela, 10 marca 2019

Maszynowo i maskotkowo

No więc...
Melduję posłusznie, że maszyna SZYJE!
Niebywałe... Chyba odwykłam od tego stanu. Ale dziś po raz pierwszy od czasu posiadania Miss Mercedes poczułam radość z szycia.
Taką zwykłą, ludzką, relaksacyjną.
Nie wiem, jak długo ten stan będzie trwał. Nie ukrywam, że mam nadzieję na zawsze :-D
W ramach szczęścia uszyłam ostatnio bieżnik i nowinkę techniczną.
Bieżnik musi poczekać na fotki mimo, że już się wala po stole.
Natomiast nowinka to jest coś, czego nigdy jeszcze nie szyłam, chociaż bardzo mi się podoba od lat.
Czyli confetti quilt.
Ja ułomna oczami jestem (i nie tylko oczami) i nie umiem wyznaczyć perspektywy, horyzontu, przestrzeni itp.
Mimo to, poleciałam z motyką na słońce i uszyłam sobie  wiosnę. Wspomnianą wyżej techniką confetti

Ojjjjj... daaaaleka droga przede mną, żeby osiągnąć stan względnego zadowolenia...
Ale wszak nie od pierwszego kopa Kraków zbudowano :-D

Najważniejsze, że maszyna szyje! A reszta to pikuś!

A propos pikusiów.
W czasie, kiedy Miss Mercedes zaliczała kolejne pobyty w różnych SPA, musiałam czymś zająć ręce.

Na początek "poszedł" pan lew. Na specjalne życzenie mojego małża

Lwa dostał zgodnie z życzeniem i się wziął i zacukał...
Mąż, nie lew.
Bo co on ma z nim zrobić?!
- Mieć. - podpowiedziała żona-twórczyni.
- Duży jest!
- Jak to lew. Postaw go se koło legowiska. Pod pachą do pracy targać go nie musisz.

Mąż posłuchał. Do pracy nie zabiera. Lew strzeże jego snów i budzika :-D

Skoro ten był za duży na potrzeby mężowskie, zrobiłam drugiego. mniejszego:

Breloczek do kluczy. Takie szydełkowe stróże kluczy.
W sumie zrobiłam dwa, bo mam dwa zodiakalne lwy w domu: małża i Joannę.

I obaj stróże są bezrobotni.

Aśka woli flamingi, a mąż...
A mąż najwyraźniej się wstydzi paradować z puchatą maskotką przy kluczach...
Mimo, że lewek naprawdę nie jest duży.

Chyba przytwierdzę go do swojej torebki i będę udawać, że jestem lwem, a nie koziorożcem :-D

A na koniec wpisu mam do Was pytanie:
co było pierwsze? Jajko czy... królik/zając? :-D


Dla chętnych:
- schemat na dużego lwa jest tu
- mały lew czeka na pobranie tu
- jako z uszami jest w plikach w jednej z grup na FB - nie pamiętam w której niestety :/


8 komentarzy:

  1. To confetti to takie przyszywane łatki, tak? Widziałam ogromne płachty z krajobrazami robione tą techniką. Twój bardzo udany. A maskotki, jak zawsze, wymiatają. Duży lew super- mina bezcenna, Ja jaskółkowi ufilcowałam gnoma- postawił go na szafce nocnej, nie miał oporów, ale to najprawdziwszy skorpion.
    Dobrze, że maszyna nie robi fochów. Nie ma nic wredniejszego, niż zaplanowane szycie, a maszyna- foch.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Confetti to takie maciupkie kawałki przykryte tiulem i pikowane z wolnej ręki. To tak z grubsza :-)
      Do tych wielkich krajobrazów to nie dojdę, bom niedojda :-D, ale musiałam spróbować techniki.

      Usuń
    2. Obejrzałam sobie filmik. To jest niezłe. W sumie podoba mi się. Hmmmm... a może tak też jakiś krajobrazik strzelić?

      Usuń
    3. Strzelaj, strzelaj! :-D

      Usuń
  2. Lewki cudne, a fakt, że maszyna jednak szyje- wielce budujący.
    Uświadom mnie- te malutkie kawałki są jakoś przymocowane do podłoża , czy tylko nakryte tiulem i potem przeszywane?. Podoba mi się ten wiosenny obrazek, fajnie wyszła woda, piasek, drzewko, tylko ta łąka taka zbyt "pikowana" i pewnie to masz na myśli wyrażając swe niezadowolenie. Ale jak Cię znam, to następny obrazek będzie już "bez skazy".
    Pomyślałam sobie, że ten zajączek/króliczek to wynik mezaliansu powstały z grzesznego związku kury i zająca;)
    Serdeczności;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu - te małe kawałki nie są niczym przymocowane: są przykryte tiulem i pikowane :-) Amerykanki mają jakiś taki klej w proszku, którym posypują podłoże, na to nakładają ścinki, a potem przyprasowują przez papier. Dopiero potem pikują. Nie mam takiego kleju i nie odczuwam jego braku, więc robię to tak, jak większość dziewczyn :-)

      Usuń
  3. Niech Ci maszyna już nie wariuje, bo piękne rzeczy dzięki niej szyjesz.
    Pozdrawiam ciepło <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że chcesz pozostawić po sobie ślad :-)