niedziela, 21 grudnia 2014

Taki lajf

Jakby tu zacząć?
Może od kotów.
Mam dwa. Chociaż przez chwilę, całkiem niedawno były trzy, ale to inna bajka i na inny wpis.
Jeden to spokojny, zrównoważony, delikatny, kochany, przytulny, mięciutki, pieszczotliwy i łagodny jak anioł. Czyli krótko mówiąc: FRYDERYK WIELKI!

Fredzioryk jest kotem przekochanym. Jak się go weźmie na ręce, to wiadomo, że się kota MA! Ponad sześć kilo futrastego, mruczącego żywca.
Łowny jest jak szatan - tępi krety i myszy jak maszyna.
Dostać się w jego zębiska, to żadna przyjemność:

Drugi kocamber, to znany Wam już z moich wpisów kot stuknięty zderzakiem, czyli Lucjusz z piekła rodem.
Na zdjęciu powyżej, dzięki przeróbce made by Asia udaje dostojnego, podstarzałego milorda.
A tak naprawdę to kocisko z piekła rodem!
Charrrakterrrek ma, że niech ręka boska broni.
Krnąbrny, zaparty i samowolny. Inteligentny jak szatan. Asystuje mi we wszystkich czynnościach domowych. Najbardziej kocha wycierać kurze razem z mamusią (czyli ze mną). Jestem jego niekwestionowanym autorytetem i ostoją w przypadku dramatów pod tytułem: MAMO! Twoje córki na mnie krzyczą!
Krzyczą, bo mają rację i powody.
Lucek to złodziej! Kradnie wszystko, co mu się pod paszczę nawinie.
U Ani najciekawsza jest kolekcja jej dzwonków. Kiedyś kradł jej zabawki, ale dziecię się zestarzało i maskotek już nie ma.
Nawet nie wiecie, jaka to frajda zakraść się po cichutku do pokoju młodej młodszej i rąbnąć jej jeden z dzwonków.
W środku nocy, rzecz jasna!
Wyobraźcie to sobie: ciemna noc. Wszyscy śpią. Cisza absolutna...
I nagle rozlega się radosne: dzyń, dzyń, dzyń! I to takie oddalające się dzyń, dzyń, dzyń...
Za pierwszym razem ciarki mi przeleciały po grzbiecie, bo nie bardzo wiedziałam co to do cholery jest! Wystartowałam z łóżka i zobaczyłam osobistego syjama tajskiego stojącego z głupią miną na dole schodów z jednym z dzwonków w paszczy.
Później już tylko się na moment budziłam, a teraz po prostu zbieram rano dzwonki i oddaję właścicielce.
Kradnie mi nici i kordonki. Muszę się bardzo pilnować i nie zostawiać nawet tyciej szpuleczki na wierzchu, bo Lucyferuisz natentychmiast sobie przywłaszczy.
Moteczki, kordoneczki, dzwoneczki to zwykłe pierdołeczki ;-)
DROBNICA!
Lucjusz potrzebował większego wyzwania.
I się nawinęło.
Asia kupiła sobie narzutę na łóżko. Puchatą, mięciutką i przytulną.
Fred docenił ją od pierwszego pomacania:


Natomiast Lucuś...
To była gratka dla jego złodziejskiej natury.
Kradł, ściągał z łóżka, ale na dół, po schodach jednak nie dał rady - przerosła go (nomen omen) :D


Tak więc, skoro kocisko kradnie, wynosi i demoluje co się pod paszczę mu nawinie, choinka drugi rok z rzędu musi być ubrana w ozdoby idiotoodporne, czyli nietłukące.
Czyli: pierniczki, ciasteczka, cukierki-sople, prześliczne plastikowe bombki, (które, nawiasem mówiąc są tak zrobione, że wyglądają lepiej niż szklane) i czekoladki. 
W tym roku dojdą też tak zwane hendmejdy zrobione przez mła.
Czapeczki z resztek włóczki:



Oraz uszytki z przed chwili:

Może sobie to moje chore, kochane mimo wszystko,  kocie turbo ADHD kraść do woli. Krzywdy sobie nie zrobi, a choinkę znowu dla pewności przywiążemy do haka w ścianie.
Taki lajf ;-)


PS:
Zdjęcia kotów: Joanna 
Czapeczki: tutorial
Gwiazdki: tutorial

37 komentarzy:

  1. Najpierw czapeczki. Genialny pomysł i wykonanie. Teraz koty. Musi być równowaga w przyrodzie. Jak jeden słodziutki, to drugi łobuz. Nie ma zmiłuj. Tak to działa. A Wy macie urozmaicone życie i kupę śmiechu.
    Wesołych Świąt:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaskółko - oj mamy, mamy! Na nudę z tymi dwoma sierściuchami nie można narzekać :-)

      Usuń
  2. zakochałam się w Lucjuszu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jo Ho - nie dziwię Ci się - on ma w sobie to "coś" ;-)

      Usuń
  3. Wesołe święta to Ty pewnie będziesz i tak miała Ato. Miłych i dobrych świąt Ci życzę :) I niech Cię nie opuszcza dobry nastrój! Cmok!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolcia - dziękuję bardzo! I Tobie też życzę wszystkiego najlepszego :-)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Anek - no ba! To się wie, jak się koty ma :-D

      Usuń
  5. Nudy nie ma,krotko mowiac, ubawilam sie czytajac,pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia - nie ma nudy! Ciągle coś nowego ;-)

      Usuń
  6. Obydwa słodziutkie :D Zupełnie inne od naszej dystyngowanej damessy która ruchem posuwistym od czasu do czasu zmienia miejsce leżenia.
    Moniko ściskam krucha Kobito serdecznie-świątecznie! Życzę udanych i - a nóż widelec - spokojnych świąt :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu - słodziutkie to one są jak śpią ;-) Dziękuję Ci za życzenia. A Tobie życzę przede wszystkim CZASU i wypoczynku :-)))

      Usuń
  7. Lucek jest boski, zazdroszczę Ci kotów, obu :) Fredzio przytulasty słodziak, Lucek z piekła rodem super. A choinka? taka handmade też jest fajna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Irenko - ja tam tej boskości Lucka nie dostrzegam :-D

      Usuń
  8. Super kocoi lucus, a Fredzio to sam miodek pozdrawiam zyczaC SPOKOJNYCH I WESOLYCH sWIAT

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Annamaria - dziękuję i wzajemnie - wesołych Świąt :-))

      Usuń
  9. Świetne kociaki! Zabawnie się czyta o psotach cudzych kotów :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beva - bo te cudze koty nie w naszym domu rozrabiają ;-) Też lubię czytać o czyiś kocurach - zwłaszcza, jak broją :-)

      Usuń
  10. Gorące pozdrowienia dla Twoich cudnych kocurów z kociego frontu, czyli od moich dwóch kocurzyc. Dwa kocurki w domu to jeszcze nic; dwie kotki - nieustanne podchody z przerwami na rozczulające dowody wzajemnej miłości. Poza tym dom bez kotów jest jak Boże Narodzenie bez choinki. Sama wiesz to najlepiej. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko - dziękuję bardzo! Masz rację - to doskonałe stwierdzenie :-)))

      Usuń
  11. A to gagatek z tego Lucka :-) Kto by pomyślał? Pamiętam, jak źle z nim było... Ale teraz ma nowe życie, musi sobie trochę poszaleć ;-) A Twój Fredzio to już dawno skradł moje serce, cudowny kocurek! Ata kochana, gdybym nie dała rady później, to już teraz życzę Ci z całego serca wszystkiego naj naj naj na święta i w nowym roku! I całej Twojej wspaniałej rodzinie! I troszcz się o siebie i nie zmieniaj się i bądź szczęśliwa! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeka - Lucek odrabia, jak może tamten stracony czas. Dziękuję Ci za piękne życzenia :-))

      Usuń
  12. Skąd ja to znam - FIla czycha na wszystko i wszędzie - wszystko jej się przydaje. Ot, taki lajf ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sylwka - jak widać koty kleptomańskie nam się trafiły. Jakoś mus z tym żyć ;-))

      Usuń
  13. masz przeoryginalne ozdoby choinkowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziula - powiem tak: jakie koty, takie ozdoby. Jedno do drugiego pasuje ;-)

      Usuń
  14. kota na krety przygarnę, mój na ten kaliber się nie kwapi, ale Lucek z narzutą? nooo nie, jest wielki/ z ze schodami nie mów hop, poćwiczy i da radę/
    Rodzinnych i błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu - lepiej niech za bardzo nie ćwiczy, bo Chuda może stracić cierpliwość i przetrzepać puchate pośladki ;-)
      Dziękuję i wzajemnie :-)

      Usuń
    2. pożyjemy, zobaczymy....
      W Nowym Roku jak najwięcej Dobrych chwil i zdrowia życzę, no i co by kocie istoty grzeczne były i pani nie szkodziły !

      Usuń
  15. Czapeczki mnie powaliły ,oryginalna dekoracja!!!! Kochana,spokojnego świętowania !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aagaa - dziękuję! Czapeczki przypadły do gustu Lucjuszowi ;)

      Usuń
  16. Zdrowych, spokojnych i pełnych radości Świąt !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwona - z opóźnieniem - dziękuję :-)

      Usuń
  17. Dziękuję Ci za te cudowne wiadomości o Fredziu i Lucusiu, moich ulubieńców! Dwa różne charakterki, ale jakie kochane!
    Mój Bambuś uwielbia ściągać z choinki bombki, ( teraz nazywam ich bambeczkami), każdej nocy znikają z choinki i dziwnym trafem giną w "czeluściach" mieszkania! Wczoraj w nocy np. nie mógł dosięgnąć bambeczki, to skoczył na choinkę i zawiesił się na niej pazurami, mąż musiał wstać z łóżka i wziąć go z tej choinki, bo bał się zeskoczyć, chyba kontakt z igliwiem nie należał do przyjemności.
    Można by było opowiadać o ich wyczynach w nieskończoność, ale jedno jest pewne, że przy tych kochanych kociakach na nudę nie narzekamy:))
    Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam i oczywiście kizianki dla moich pupili:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu - no fakt! Nudzić się przy nich ni jak nie można :-D Moje sierściuchy na szczęście nie wpadły na pomysł zdobywania choinki, bo obawiam się, że nawet przywiązanie jej do haka w ścianie nie na wiele by się zdało ;-)

      Usuń
  18. W takim domu to by dopiero było, gdybyś miał dwa przeciętniaki kocie. A tak, trafiły na swego. Ozdoby masz śliczne i piękniejsze niż gotowe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kankanko - a może to koty dostosowały się do reszty domowników? Nie miały wyjścia :-D
      Dziękuję za miłe słowa :-)

      Usuń

Dziękuję, że chcesz pozostawić po sobie ślad :-)