poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Takie same, ale inne ;-)

Zastanawiam się, jak zacząć ten wpis.
Jakoś brak mi weny piśmienniczej ;-)
No to może tak po prostu - uszyłam dwa bieżniki. Chociaż jakby uczciwie podejść do sprawy, to trzy.
Ale najpierw pochwalę się tymi, z których jestem bardzo zadowolona i nie mam do nich żadnych zastrzeżeń.
Oto one:

Są takie "wiośniane", delikatne a jednocześnie konkretne.


Świetnie prezentują się na mojej osobistej ławie (stół mam wielki, więc rozmiar od dzioba do dzioba 84 cm i szerokość 37 cm jest za mały). 

Bardzo fajnie mi się je szyło i na pewno jeszcze takowe powstaną. Zapewne w innej kolorystyce.
I NA PEWNO nie w takiej, w jakiej powstał prototyp...

Oto on. Koszmar snów patchworkary... Horror kolorystyczny... Kakofonia waląca brutalnie w oczy...

Jednym słowem takie memento na przyszłość: myśl babo, zanim zszyjesz szmaty do kupy!
Materiały jako takie są śliczne i urocze. Ta sama grafika i projektant. Tyle, że w kupie wyglądają jak...KUPA!

Tjaaaa... Jako się rzekło, to był prototyp.

Zgrzytając zębami, klnąc niczym rasowy furman, pomstując na własną ułomność wzrokowo/kolorystyczno/deseniową, przyszłam lamówkę i stwierdziłam, że TAK TEGO NIE ZOSTAWIĘ! I że muszę znowu uszyć taki sam bieżnik, tyle że zupełnie inny ;-)

No i uszyłam dwie ślicznoty.
Z przewagą fioletu:
 I z przewagą żółtego:

Czyli znowu: takie same, ale inne ;-)

Potem wypikowałam najprościej jak się dało, czyli echo:


A tu zbliżenie:

Tak to wygląda od doopy strony:


Cóż mam dalej pisać...
Beztrosko i zarozumiale stwierdzę, że jestem z tych dwóch szalenie zadowolona i ogromnie mi się podobają.
Ba! Mało tego - nie mam żadnych zastrzeżeń co do ich wykonania! A to się niezmiernie rzadko zdarza w moim przypadku. 
Jeden z nich (ten bardziej żółty) jutro wędruje do nowej właścicielki. I bezczelnie stwierdzam, że na bank się spodoba :-D
Ten drugi, fioletowy, zostaje u mnie, bo kocham fiolety. Zwłaszcza w połączeniu z żółtkiem ;-)

No to teraz dla chętnych:
TU jest wzór
Urocze materiały w kwiatki, głupkowato przeze mnie wykorzystane, TU
A te fiolety z żółcieniami TU (kupowałam na metry, nie w zestawie).

Tak więc pogrążona w zachwycie, żegnam się z Wami, moje cierpliwe czytelniczki i komentatorki, do następnego uszytka/wpisu :-)

27 komentarzy:

  1. Śliczne bieżniki, ale ja w innym temacie, co u kotów, szczególnie Lucjusza? Dawno nie zamieszczałaś zdjęć i się stęskniłam : ) Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu - kocambry mają się dobrze, leniuchują na kaloryferach i w piernatach. Nie odczuwają potrzeby lansowania się u mnie na blogu. Ale to się pewnie może zmienić z dnia na dzień ;-)

      Usuń
  2. Narażę Ci się, ale ja wolę ten horror w kwiatki. Aczkolwiek te nowe to rzeczywiście wzór doskonałości szycia i cięcia - podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewuś - wcale się nie narażasz :-D Każdy ma prawo do własnej opinii :-)

      Usuń
  3. Piękne te fioletowo-żółte! wiem, że fiolet z pomarańczem świetnie się łaczy ale teraz już wiem że z żółtym równie fajnie wygląda :) kwiatkowy bieżnik zyskuje przy większym zdjęciu i ja bym go nie przekreślała- świetnie wyglądają różnokolorowe kwiatki i na pewno daje się lubić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ula - w sumie to go nie przekreśliłam, ale mojego entuzjazmu nie wzbudza ;-)

      Usuń
  4. fakt, ten pierwszy daje po oczach więc i tak podziwiam Cię ,że dałas radę przy zszywaniu !
    chciałam w pierwszym odruchu powiedzieć ,że ten z przewagą fioletu bardziej mi się podoba, ale na zbliżeniach już nie byłam tego taka pewna, generalnie cuuudne są

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu - dziękuję Ci :-) I wiesz co? Ja też jak na nie patrzę, to wcale się nie upieram, że ten fioletowy jest ładniejszy ;-)

      Usuń
  5. Nie znasz sie! Ten pierwszy kwiatkowy jest najladniejszy!!! Jak go bedziesz wyrzucac, to powiedz gdzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu - nie wyrzucę - tata przytulił :-D

      Usuń
    2. O, widzisz, a ja już chciałam podpowiadać doszycie boczków i uszu, czyli przeróbkę na słusznych rozmiarów torbę :)

      Usuń
  6. Zgoda! Powiększyłam sobie kwiatkowy i jest śliczności! Hanka banach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haniu - może się podobać, ale nie mnie :D Dostaję palpitacji ocznej (o ile taka istnieje), jak na niego patrzę ;-)

      Usuń
  7. Koszmar snów patchworkowych jak to określiłaś wpadł mi w oko ;) Kolejne również,a to dzięki zestawieniu kolorków :) Lucjusz prawdopodobnie zaakceptuje oba :D Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Koszmar snów patchworkowych jak to określiłaś wpadł mi w oko ;) Kolejne również,a to dzięki zestawieniu kolorków :) Lucjusz prawdopodobnie zaakceptuje oba :D Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iventi - zarówno Lucek jak i Fredek zaakceptowali wszystkie paniusiowe uszytki i gdyby mogli, chętnie by na nich spali :-D

      Usuń
  9. Koszmarek podobał mi sie od początku, więc karnie staję w kolejce do łapania go, gdybyś jednak chciała go wyrzucić. Po drugim rzucie oczkiem również stwierdzam, że oba usztyki w fiolecie i żółci zachwycają mnie mocno :-) No i z podziwem chylę czoło przed kunsztem i umiejętnościami, że o cierpliwości nie wspomnę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sylwka - dziękuję. Jednak z rzucania nici, bo tata przytulił tę kakofonię i leży u niego na stole ;-)
      Co do kunsztu i cierpliwości - to tylko technika i odrobina wolnego czasu. Nic więcej ;-)

      Usuń
    2. Jakby się Tacie znudziła, to wiesz w któą stronę rzucać ;-)

      Usuń
  10. powiem Ci, ze ta "kupa" mnie się podoba :) i to jakoś tak najbardziej - to chyba też kwestia gustu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu - w "kupie" nie widać elementów składowych, czyli z czego to się składa :)

      Usuń
  11. Aż mi się zachciało szyć! Wyszły super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu - uszyj, bo warto. Tylko dobrze dobierz materiały ;-)

      Usuń
  12. Twoje fioletowo-żółte bieżniki są cudowne! Oglądałam podobny przed świętami i pomyślałam, że wykorzystam ten motyw i kiedyś spróbuję uszyć. Ten prototyp - hmm, dla mnie jednak nieco zbyt "pstrokaty"! Ale uszyty świetnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asa - szyj, bo warto, byle nie kakofonię kolorystyczną ;-)

      Usuń
  13. Przesadzasz- ten "prototyp" wcale nie jest zły kolorystycznie. Tyle tylko, że robi wrażenie, że nie jest robiony tą techniką a jest kawałkiem materiału z takim wydrukowanym wzorem. Na mnie naprawdę nie robi złego wrażenia.Może mam kiepski gust, ale mnie się podoba.
    Te dwa pozostałe są bardzo ładne i podobnie jak Ty preferowałabym ten z większa ilością fioletu.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Widzę po komentarzach, że nie jestem odosobniona, bo mi ten kwiatkowy też się podoba :-) Powiem wiecej, ja generalnie kwiatkowa specjalnie nie jestem, choć lubię, a jednak podoba mi się bardzo. Fajnie wyszedł efekt przechodzenia wzoru bez granicy pomiędzy tkaninami. Wygląda trochę przez to jak nie-patchwork ;-)
    Co do pozostałych ja też uwielbiam fiolet, a juz w kontrastowych zestawieniach to bardzo, więc jasne,że też mi przypadły do gustu :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że chcesz pozostawić po sobie ślad :-)