sobota, 19 grudnia 2009

Zwyczajnie

No właśnie.
Zwyczajnie jest.
Chyba tylko u mnie, bo jak widzę na innych blogach, szaleństwo przedświąteczne w toku.
Ja tam się nie zabijam ze ścierą i obłędem w oczach.
Czy przez to święta moje i mojej rodziny będą gorsze?
Możliwe.
Bo nie myłam okien, nie prałam firan, nie trzepałam dywanów, nie odsuwałam mebli od ścian, nie robiłam miliarda innych rzeczy "dobrze widzianych".
Bo?
Bo uważam, że jak się sprząta regularnie, to z powodu świąt nie trzeba wpadać w histerię gospochy-czyściochy.
Nikomu psa naleśnikiem nie zabiłam (powiedzenie Rabarbary), więc pokuty odprawiać nie muszę.
Poza tym - ja dla domu, czy dom dla mnie?
Stawiam na to drugie ;-)
I tak stresów świątecznych jest wystarczająco dużo, to po co sobie jeszcze ten jeden maraton dokładać?
Taaak...
LEŃ!!
Możliwe. Wcale się nie wypieram.
Ale przynajmniej nie będę "odparowywać" rok i sześć niedziel po przygotowaniach świątecznych.
Tak więc na spokojnie, bez pośpiechu upiekłam i zamroziłam pasztet, zakupy poczyniłam dawno temu bez kolejek i po normalnych cenach.
Chujaka zanabyłam drogą kupna i przywiozłam do domu. Nawiasem mówiąc w czasie transportu dysponowałam jedynie szybą przednią i lewym lusterkiem bocznym, bo resztę skutecznie zasłaniała świerczyna ;-)
Dość hardcorowo się jechało ;-DD
I dzięki Najwższemu nie napotkałam miśków z suszarkami, bo miałabym dla Was kolejną opowieść z cyklu "Policyjnie"...
Prezenty już popakowane i czekają w ukryciu.
A wczoraj razem z dziewczynami upiekłyśmy górę pierniczków.
Ciasto dojrzewało sobie w lodówce jak przepis nakazywał 5 tygodni.
Zdjęcia są. A jakże!
U Asi na fotoblogu
Dziś uszyłam sobie koszyczek na pieczywo.
Taki próbny
Motyw jak widać bardziej wiośniany, ale bałam się użyć cudnych szmatek od Ani , bo nie daj Bóg coś by mi nie wyszło, to bym się łzami zalała!
Może jednak jutro zaryzykuję i spróbuję się odważyć i będzie "chlebaczek" nieco bardziej w duchu świątecznym ;-)
No i zaległe kolczyki
Zdjęcie tradycyjnie krzywe i do bani!
Więc powiem tylko, że są srebrne i mają średnicę 5cm.

30 komentarzy:

  1. Ty po prostu "zorganizowana " dziewczynka jestes, ja do tego doszłam jakies 10 lat temu. NIc nie muszę , a dom jest dla mnie. Bardzo dobrze Moniko. Koszyczek piekny, miłegoo weekendu, ze tak powiem"lansikowo", pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. No i o to chodzi! Też okien nie myłam,jeszcze mnie nie pogięło. Święta naprawdę nie zależą od błyszczących podłóg.
    Chlebaczek miodzio,a kolczyki...NORMALNIE CIĘ NIE LUBIĘ! Za "frywolne" umiejętności moglabym zabić :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Elu - fajnie nazwałaś moje lenistwo ;-) ZORGANIZOWANIE! I tej wersji będę się trzymać :-DD

    Laura!! Rany Julek!! Za kolczyki??? Morderstwo?? O Boziu!!

    OdpowiedzUsuń
  4. No i przepięknie!
    "Frywolitków"też nie potrafię[ nie próbowałam znaczy się...],ale do mordu się przyłączę[jak Laura pozwoli].

    OdpowiedzUsuń
  5. "Przepięknie" to w sprawie tych nieszczęsnych okien i innych takich było

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierników nie mam, lodówka jeszcze pusta, okna jedynie wymyte i obrusy uszykowane. Podłogę to i tak muszę 5 minut przed gwiazdką przelecieć, bo ze zwierzów kłak leci i noszą piach.
    Ale będzie dobrze! Jeszcze dzisiaj sobie "oganizuję plan w myśli".

    Po Nowym Roku trzeba czółenko wyjąć i próbować! Twoje kolczyki śliczne!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. jejku Monika ty jesteś Boska!! Ja mam dokładnie tak samo jak Ty - uważam że dom jest dla mnie a nie ja dla domu i teksty pod tytułem "co sobie ludzie pomyślą" spływają po mnie jak po kaczce, bo ... bo tak - ja i moja kondycja zdrowotna jest ważniejsza niż jakiś kurz lub jego brak o!! Monika jesteś Boska!! - aaa mówiłam już to - ale dobrego nigdy za wiele hihi

    OdpowiedzUsuń
  8. Kolczyki fajne i takie sylwestrowe akurat! ale chlebaczek cud-miód :))

    OdpowiedzUsuń
  9. Dagny - nie opłaca się mnie mordować:
    no bo zabijesz Monikę, a siedzieć pójdziesz za człowieka ;-)

    Aniu - do Włodka (znaczy odkurzacza) męża Mietkiem (tak nazwałam mopa) zagonię. W Wigilię rano, bo i tak się do tych pór naśmieci, choćby wnosząc choinkę.

    Madziu - i słusznie! Wszak rodzimy się bez części zamiennych, z jednym tylko kręgosłupem ;-)


    Violu - dziękuję :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurcze, Monika! jak Ty tą srebrną nitką supłasz ?? za nic mi się nie udaje :(((( chyba, że igłą łatwiej.

    Co do reszty, to się z Tobą całkowicie zgadzam, choć się nie stosuję..... całkowicie, bo jednak od poniedziałku głupawka i mnie dopadnie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale jak z Laurą razem ta odsiadka będzie...

    OdpowiedzUsuń
  12. Krzysiu - bardzo fajnie się nią robi. Jest śliska, nie plącze się. No normalnie genialna!
    Ja robię igłą, to fakt, ale Sylwia macha tylko czółenkami i też z tej nitki. Bo to zresztą jej odkrycie (do klocków nawiasem mówiąc). I też jest zachwycona.
    Jak zobaczyłam tę niteczkę pierwszy raz i zanim zaczęłam dziobać, to słabo mi się zrobiło. Przyzwyczajona byłam do kordonków, a tu taka pajęczynka! Ale jak zaczęłam działać, to się wzięłam i zakochałam :-D
    Próbuj! Na pewno też ją polubisz :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dagny - to ja od jutra kanałami będę się przemieszczać dla pewności...
    Dwie kobiety dybiące na moje życie...
    O matulu! MAM FANKLUB!! :-DDD

    OdpowiedzUsuń
  14. No to ja z tych ,,niezorganizowanych,,.Latam,jeżdzę,fruwam na ścierze przed świętami.No ,nie tylko przed świętami ale teraz jakoś ,,intensywniej,,..hihi...

    Piękne te Twoje kolczyki!
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  15. No i nie wiem co napisać ... bo latam na ścierze już tydzień a w 100% zgadzam się z Tobą Atuniu ... ech babska pokręcona natura ...

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja miałam wyrzuty sumienia, że się nie przykładam do świątecznych porządków. Okna córka umyła, ale tylko dlatego, że świata nie było już widać, a firanki uprałam, bo po kuracji dymnej w stołowym pokoju (to opowieść na inny czas) były czarne.
    Koszyk chlebowy super, a kolczyki jeszcze ładniejsze.
    A wczoraj upiekłyśmy z Agatą pierniczki ...

    z torebki :).

    OdpowiedzUsuń
  17. Monika, Ty to chyba szalona jesteś, że lenia masz. Ja to mam lenia- pomimo tego, że u mnie święta dopiero w styczniu a w planach miałam zrobić w końcu sama Wigilię to i tak będzie jak zawsze. Czyli i do mamy i do teściowej po śledzika, pierogi itp. no i już u siebie w domku odgrzewamy i jest Wigilia.
    Okna to ja pomyłam już we wrześniu i teraz nie mam zamiaru tego znowu robić, bo niby po co w taki ziąb. Odkurzy się jak zawsze powyciera kurze i już. Pierwszy dzień świąt u rodziców, drugi u teściów lub odwrotnie- i po świętach. Dużo hałasu o nic.
    A ten chlebaczek to rewelacyjny Ci wyszedł.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  19. no tak - jak zwykle oboma łapkami leniwymi się podpisuję :)))) rację masz - kręgosłup jeden jest - a jak do tego jest to jeden z tych sztywniejszych :D tym bardziej trzeba go oszczędzać :D
    na naukę frywolną chyba do Ciebie przybędę, bo cudne to wszystko jest :D
    pozdrawiam cieplutko
    kasia
    pierwszego posta musiałam wykasować bo pisałam go bardzo szybko i pozjadałam co trzecie słowo w pośpiechu - kolejny dowód na to, że "co nagle to po diable" :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja umyslam okna i popralam firanki miesiac temu. I nie dlatego, ze swieta..Nie przejmuje sie domem, nie jestem niewolnica podlog-ot musi byc czysto codziennie...
    Koszyczek chlebowy-przepiekny, a kolczyki wymiataja. Podziwiam ta pajeczyna nic...Ale Cie nie zamorduje, bez obaw, Moniko!

    OdpowiedzUsuń
  21. Ata masz we mnie sojuszniczkę!
    Też leń ze mnie, okna umyłam daaawno, sprzątam co tydzień całościowo więc uwazam że przed świętami jestem rozgrzeszona i nie robię żadnych generalek :)
    Jedynie w kuchni szaleję do ostatnich minut..ale to inna bajka, ja to lubię i już!!!
    Pozdrawiam i chwalę piękny chlebaczek i frywolne kolczyki, piękne!

    OdpowiedzUsuń
  22. Piękny ten koszyczek:))Zdolniacha z Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Moniko tak trzymać, w końcu nie na tym to ma polegać.
    Kolczyki superzaste, a możesz zdradzić co to za niteczka????
    Buziaczki Beata - Ataboh

    OdpowiedzUsuń
  24. Agaa'o i Kasandro - też tak miałam, ale się wyleczyłam dość skutecznie ;-)

    Irenko - kuracja mnie zaintrygowała - gusła odprawiałaś, czy inne czary??


    Kasiu - to nie leń - to dobra organizacja ;-D


    Ki_ma - zapraszam na nauki :-)

    Elu! Dzięki! Kamień z serca! Dwóm jakoś może umknę, myląc pogonie ;-)


    Kass - ja wiem, że kuchnia to Twój żywioł. Wszak często korzystam z Twoich genialnych przepisów :-)


    Izza - dziękuję!!

    Beatko - ta nitka to czeska Rexana. Srebrna, do szycia ;-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja sie zgadzam, tez nie sprzatam. Co tydzien mam chalupe sprzatana na blysk, to przed swietami mam luzik :-)
    Ale ja mam lenia wiekszego, bo gotuje skandlicznie malo, nawet na swieta, ino se migdalki uprazylam, bo pyszne niesamowicie sa :-) I jeszcze sezamki zrobilam. I juz. Luzik :-))))

    OdpowiedzUsuń
  26. Kuracja dymna oznacza, że trenuję cierpliwość i nerwy, bo sąsiadka ma źle założoną rurę w kominie od centralnego i jak ona rozpala to cały dym wychodzi u mnie kominkiem w stołowym pokoju. Nie możemy się dogadać, ale niedługo sprawy staną na ostrzu noża, bo moja cierpliwość już się kończy.

    OdpowiedzUsuń
  27. o, to jest nas już kilka, tych zorganizowanych inaczej, ale za to w święta wkraczających bez umęczenia. Świat się, jak powiadasz nie zawali. Co prawda przed każdymi świętami hamuję się usilnie i przypominam co dla kogo i kto dla czego, po tygodniowej szarpaninie wewnętrznej jest już luzik. Nawalam tylko z prezentami. Może lubię na ostatnią chwilę, choć twierdzę, że nie lubię?! Chlebaczek cudność, można zgapić?
    serdeczności - Ulcia

    OdpowiedzUsuń
  28. Poczytałam trochę twoich postów ,,i teraz widzę,że męczymy się obie w szkole :) Tylko,że ja administracyjno-kadrowa jestem.Bibliotekę w tym roku u nas przenoszono,,zamawiałam nowe meble i duży plazmowy tv,to ma być niby taka nowoczesna ze wszystkimi nowoczesnymi bajerami:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Jej, jak tu gęsto. Dopcha się do głosu nie można. Ja Cię popieram i czynię jak i Ty. Okna umyłam kiedyś tam...dawno...i na tym koniec porządkow. MA byc miło a nie czysto :-)
    Frywolne robótki cudne i niepojęte. Chlebaczek też se uszyję...kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  30. Wyszeptane w biegu, zapisane w śniegu, złożone przy choince - niech się spełnią wszystkie. Te dalekie i bliskie, bo wszystkie życzenia są przecież do spełnienia.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że chcesz pozostawić po sobie ślad :-)