wtorek, 24 maja 2011

Trzaskam sobie...

Dzisiejszym wpisem sponiewieram sobie resztki reputacji. Ale co mi tam!
A wszystkiemu znowu winna jest Joanna!

Do niedawna chodziła i powtarzała jak zepsuta płyta:
-Wiesz? Nie zdam...

A teraz zmieniłam nieco repertuar, na równie (jeśli nie bardziej) irytujący tekst:
-Wiesz? Mam wakacje!

Korzystając z tego, iż dysponuje czasem wolnym wpadła na pomysł zorganizowania ogniska.
Z okazji?
No wakacje trza uczcić! I koleżanka miała do niej przyjechać z Bydgoszczy.
Ogólnie nic nadzwyczajnego, ale...
Ale termin cokolwiek nieludzki - z poniedziałku na wtorek.
Czyli z wczoraj na dziś!
Uprzejmie przypomniałam organizatorce, że oprócz niej dom zamieszkują jeszcze 3 osoby pracująco-uczące się i niestety "muszące" rano wstawać o barbarzyńskich porach.
-Oj tam, oj tam! - skwitowała.
-Mało nas będzie. Tylko 7 osób. I spac to my pójdziemy, jak wy będziecie wstawać. Spoko!

No niech. Trudno. Spoko więc...
Przeżyliśmy najazd szwedzki, przeżyjemy i radziecki!

Dzieci ognisko rozpaliły, rozsiadły się z kiełbaskami i w ogólnie radosnej atmosferze fetowały swoje OSTATNIE w życiu tak długie wakacje.
Postałam im przez chwilę nad głowami w charakterze zazdrosnej z powodu ich wolności harpii i ewakuowałam się z ciężkim westchnieniem do domu.
Zwłoki wrzuciłam do wyra i...
Nie! Nic z tego - od razu nie zasnęłam. Nie dało się!
Młodzież wprawdzie się nie darła, tylko normalnie sobie gadali, ale nocą głos się niesie, że hohoho!
Jak to napisał Władysław Syrokomla:
Po nocnej rosie,
Płyń dźwięczny głosie,
Niech się twe echo rozszerzy,
Gdzie nasza chatka,
Gdzie stara matka
Krząta się koło wieczerzy.
Się nie krzątałam. Wieczerzę sami se piekli na ognisku. Raczej próbowałam zasnąć.
Trudna ta sztuka udała mi się około północy. Spałam jak zabita.
Do 3.
Wtedy to modzież z niezrozumiałych dla mnie przyczyn przylazła do domu.
I się szwendała.
Góra-dół-góra-dół.
Po mniej więcej 40 minutach tych promenad, słuchania scenicznych szeptów, wzajemnego uciszania i grupowego galopowania po schodach wykorzystałam osiągnięcie telekomunikacyjne i pyknęłam do Chudej smsa:
"Bądź uprzejma zwrócić uwagę towarzystwu, że są tu tacy, co chcą spać."
Pomogło...
Na trochę!
Następny sms: "Mam dość! Nie śpię od półtorej godziny."
Ucichło...

Była mniej więcej 4:20...
Cisza zapadła... Błoga... Ino ptaszęta nadawały jak szalone na powitanie nowego dnia.
Wybita ze snu jakiś czas dalej nie mogłam zasnąć, aż w końcu ta trudna sztuka udała mi się ok 5 i zapadłam w miłą drzemkę, która to miała w planach przejść w uczciwy, acz krótki sen...

Plany miała, a jakże! Do 5:20.
TRZASK! HUK! Zerwałam się na równe nogi. Cóż się stało?
A nic nadzwyczajnego.
Komuś się klapa od kibelka niechcący wymsknęła...


W tym momencie mój sen obraził się na mnie i poszedł w siną dal bezpowrotnie, a ja podjęłam decyzję o zemście...


O godzinie 6:30 podniosłam swoje kompletnie niewyspane "ja" z łóżka i poszłam po ciuchy, potem do łazienki.
Umyłam się, ubrałam, zeszłam na dół i zrobiłam sobie śniadanie. A później obudziłam Anię, uczesałam ją, dałam śniadanko i pojechałyśmy precz...

A gdzie zemsta zapytacie?
Ależ była!!
W trakcie opisanych wyżej czynności za każdym razem szafki trzaskały jak rozrywane granaty, klapy sedesów spadały jak gwiazdy z sierpniowego nieba...
Papier toaletowy się wieszał z łomotem i zgrzytem wieszaczka...
Gdybym posiadała w domu drzwi obrotowe zapewne i nimi bym sobie trzasnęła!

Mój małż siedział w kuchni cokolwiek skamieniały i być może ogłuszony ;-)
Przemówił kiedy żona jego osobista za pomocą kolana zamknęła szufladę z garami jednocześnie otwartym drzwiom szafki nadała tor przeciwny do otwierania zakończony efektownym TRZASK!!
-Co tak trzaskasz?
-A co? Nie mogę? (TRZASK!!) Lubię tak sobie czasem potrzaskać (TRZASK!!). A poza tym czy ja to robię (TRZASK!!) o 3 rano? (TRZASK!!), a może o 5? (TRZASK!!).
-Nooo nieee... A co? Hałasowali?
Stanełam na chwilę jak wryta i zapomniałam trzasnąć czymkolwiek, bo mnie piorun trzasnął...
-TY NIC NIE SŁYSZAŁEŚ???
-Nieeee...
-Boszszsz! Zazdroszczę!! (TRZASK!!) Podpadli mi! Trzy godziny snu!! (TRZASK!!) No to teraz moja kolej! (TRZASK!!) - tu trzask zlał się z moim diabelskim chichotem.
-No wieeeeszsz... Ognisko było... Można się było tego spodziewać...
-Się spodziewałam (TRZASK!!) Ale nie w takim natężeniu!! (TRZASK!!)
-Anię obudzisz... - zasugerował nieśmiało mój ślubny.
-Anię?? (TRZASK!!) Ona ma sen z kamienia! (TRZASK!!) Jak ty! (TRZASK!!) Poza tym i tak zaraz wstaje (TRZASK!!) I będzie ciąg dalszy w łazience - znowu trzask i wredny śmieszek.
Mężu zabrał kanapki do pracy i zwinął żagle.
Przy drzwiach pożegnał go potrójny brzęk i huk: trzy noże lotem koszącym wylądowały w zlewie.

Gadałyśmy sobie w łazience z panią Anią. Ona z cicha i lekko zaspanym głosikiem.
A ja? Bynajmniej nie szeptałam! Rześka jak skowronek pobudzałam młodszą do lepszych efektów dźwiękowych beztrosko łaskocząc ją po żeberkach i szyjce ;-)
W tzw. między czasie szukając szczotki, frotek i spinek parę razy szuflada się wzięła i zatrzasnęła. O tak: TRZASK!!TRZASK!!TRZASK!!TRZASK!!TRZASK!!
Potem było łup, łup, łup po schodach na dół.
W czasie kiedy Ania jadła zupkę, ja musiałam wejść do pokoju w którym spała część imprezowiczów. Po torbę.
Pohamowałam głupi odruch wejścia na paluszkach i wkroczyłam z rozmachem...
I co?
GUCIO!!
Akurat TA trójca zwłok spała snem kamiennym! I głośnym!!
Nic to!

Kazałam małej włożyć talerz do zmywarki...
Zrobiła to! Z cudnym brzękiem! Nie to, że się ze mną solidaryzowała - nie! Ona po prostu inaczej nie umie! A JA TO WIEM!! ;-DD

Kiedy wyszłyśmy z małą z domu poczułam lekki niedosyt i pod oknem teoretycznie śpiącej młodzieży ryknęłam do Ani radośnie:
-Patrz jaką piękną "chmurę" zrobił samolot!! Przez niego będzie deszcz, jak nic!
Darłam się do małej gromko, chociaż była tuż obok ;-)
W godzinach nieco późniejszych młódź się pokajała. Prawie czołobitnie ;-)
Joanna, jako wybrany przez ogół ochotnik, próbowała ugłaskać wściekłą i do tego cholernie niewyspaną tygrysicę.
No w sumie to się jej udało ;-)
Bo jak se tak człek z rańca potrzaska, to mu się potem lepiej żyje ;-)
A do końca to mnie udobruchali i rozsmieszyli niespodzianką jaka na mnie czekała w domu.
LAURKĘ mi dzieci strzeliły!

Ani kredkami. Już to wywęszyła. I mi doniosła:
-Brakuje jednej Bambino i biała leży inaczej! I w ogóle nie ten układ co był!

Powiększcie sobie fotkę, bo naprawdę jest fajna! Są tam podpisanie prawie wszyscy imprezowicze oprócz tzw. Słomka, który się wcześniej ulotnił, ale przedtem uczciwie pomógł sprzątać, a wcześniej pilnował niczym neandertalczyk cennego ognia w kamiennym kręgu.

Poza trzaskaniem sprzętami domowymi trzaskam też naszyjniki:

Jest do kupienia. W Artillo

No i jak? Moja reputejszyn już się chyba nie pozbiera po tym wpisie, no nie? ;-D

39 komentarzy:

  1. Dementuję - kredki moje, kartka z bloku mojej młodszej siostry. Poza tym ja nie spałam w ogóle, o! mogłaś mieć gorzej..:D

    OdpowiedzUsuń
  2. A za górami, lasami i Polską granicą chodzą słuchy że prawdziwy armageddon ma przyjść z lipcowo-sierpniowym ogniskiem...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja to dopiero bym trzaskała!!! - a na pewno akcję odwetową rozpoczęłabym już w trakcie, po pierwszym ataku na mój sen.
    Nie ma obawy o reputejszyn, tu są tacy, co w pełni odczuwają to samo :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku jak ja to lubię...... Opowieści dziwnej treści.
    I chyba tak samo bym odreagowała "spanie"

    OdpowiedzUsuń
  5. trzaskaj ta bizuterie bo jest piekna.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. No z powrotem reputacji łatwo nie będzie.Ale ja młodzieży na plus dodatni bym policzyła,że klapę wdzięcznie unosiła,no i że w ogóle do kibelka tego...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ata, a trzeba było się wieczorem z lekka "natrzaskac" z młodzieżą przy ognisku to byś se spała jak aniołek :))))
    Piwko alibo nalewka ziołowa, jakaś cuś koło tego.... ty sobie zorganizuj tak następny najazd!
    A chłop może dostać bojowe zadanie wyprawienia Ani i Ciebie w świat za wiedzą i chlebem.
    W sierpniu może to nie grozić....

    Natrzaskany naszyjnik cudny!
    Laurka do zachowania na wiekuistą pamiątkę!

    PS. Posprawdzaj te dechy od kibla, bo może połamałaś rankiem.

    Młodzież usprawiedliwiona, po melinach się nie włóczyła! I nie szukałaś ich na Izbach rozmaitych, ani w krzakach!

    24 maja 2011 19:26

    OdpowiedzUsuń
  8. To pisała Kankanka, której nie chce blogger zalogować.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Podpisuję się pod wcześniejszymi komentarzami.
    A te klapy posprawdzaj koniecznie - miałam w domu taką, co szczypała - w dawnych PRL-owskich czasach na zawołanie nie można było nowej kupić.
    Naszyjniki trzaskaj dalej - są bardzo piękne!

    OdpowiedzUsuń
  11. O matko kochana, oplułam monitor ze śmiechu!
    Biedna Ty, całe poranne trzaskanie na nic, młodzież na pewno nie słyszałaby nawet burzy z piorunami nad głową. A swoją drogą, oni mają wakacje i nie muszą wstawać do pracy, ani szkoły - u mojej Agaty, jak była "akcja postaw piwo Tomkowi" to rzeczony Tomasz (połowa mojej córki) szedł do pracy na 6, co oznaczało, że musiał wstać 15 po czwartej - a położyli się o 1... dobrze, że to piwo było podzielone na wszystkich :).

    OdpowiedzUsuń
  12. Naszyjnik trzasnęłaś śliczny, trzaskaj tak dalej. No niestety, imprezka w dniu "powszednim" zawsze komuś dokuczy i wcale Ci się nie dziwię.Ata, panna na wydaniu już nie jesteś, to na co Ci reputacja???:))))
    Miłego,;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nauka w las nie poszła i przeczytałam bez mielenia w pysku czegokolwiek. Sądząc po jednym z pierwszych komentarzy w wakacje grozi Ci najazd barbarzyńców. Na pocieszenie,że te wakacje będziesz miała i Ty ;). Ja nie wiem czy nie sensownie byłoby pojawić się wtedy w okolicy w poszukiwaniu wrażeń :D
    Muszę Ci powiedzieć,że jednak wredna jesteś umiarkowanie,musisz się bardziej postarać. Młodzieży jednak szacunek trzeba oddać. Strat w majątku nie odniosłaś,wizyty panów władzów nie było,nuda panie :))))
    Ps. Z jakiś powodów nie mogę się zalogować. Chyba blogger nadaje się na śmieci już.
    Laura

    OdpowiedzUsuń
  14. O reputację się nie martw - i tak Cię podziwiam :)). Nie wiem czy ja wytrzymałabym tak grzecznie do rana - gdy ktoś nie daje mi spać budzą się we mnie mordercze instynkty :). Dobrze, że w czasie następnej imprezy Ty też będziesz miała wakacje :)). Laurka od młodych świetna :)).
    Trzaskaj dalej te naszyjniki - pięknie Ci wychodzą!

    OdpowiedzUsuń
  15. Chuda - Ty to tę bezsenność sama sobie zafundowałaś! Masz co chciałaś!!

    Pasztecie - mnie już się słabo robi jak o tym pomyślę... Szukam w necie sanatorium na czas PO lipcowy!!

    Elu - byłam bliska podgryzienia im gardeł po pierwszych objawach tuptania...

    Justa - to nie wyssane z palca! To realne życie! MOJE!!

    Jolu - będę trzaskać! Nie ma sprawy. Lubię to :-)

    Kasiu - pogodziłam się z bezpowrotną utratą reputacji... I całkiem mi z tym dobrze! A młodzież obyta w świecie - wie co do czego służy ;-)


    Aniu - nic nie połamałam! Umiejętnie trzaskałam. Natrzaskać się nie mogłam, bo do pracy rano musiałam iść w stanie względnym...

    ELu - szczypała?? O matko!! MOje "tylko" trzaskają ;-)

    Irenko - młodzież GÓRNA SŁYSZAŁA! A o nią głównie mi chodziło ;-DD

    Aniu - masz rację! Stara ze mnie pani, nawet nie panna. Chrzanię reputację :-DDD

    Laura - sąsiadów mam cierpliwych i władzy nie wzywają... Barbarzyńcy już się niestety skrzykują :-(( Ja nie wiem, czy Ty aby na pewno chciałabyś TO oglądać na żywo :-DD

    Frasiu - bo ja cierpliwa jestem - do czasu! A naszyjniki kocham robić i będę je tworzyć dalej :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Uśmiałam się do łez :)))
    Oj boję się co też z moich latorośli wyrośnie, ale jeśli będą mnie głaskać "po" takimi laurkami - to wybaczę :)
    Zemsta wspaniała, lepszej bym nie wymyśliła...przy ich porannym bólu głowy musiałaś im dokuczyć nieźle tym TRZASK :))

    OdpowiedzUsuń
  17. O Boże, ja nawet jak w hotelu ktoś mi o takiej porze hałasuje, to rozp.... robię! A na sąsiadów 2 x wezwałam policję i spokój mam. Przykro mi, w nocy jak mnie ktoś dręczy to jestem niepoczytalna.

    OdpowiedzUsuń
  18. Bydgoszcz przeprasza, dziękuje i pozdrawia!

    OdpowiedzUsuń
  19. dobre!!!;)
    i tak jesteś dzielna, że do rana wytrzymałaś ja bym nie dała rady

    OdpowiedzUsuń
  20. ja to bym do nich w nocy na to ognisko poszła :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Mówią że zemsta rozkoszą Bogów ... a skoro radość przyniosła... ;)))
    Ja podobnie miałam lat temu kilka nazad. Na spływie Hańczą byłam. Młodzież bawiła się do 4 rano, my o piątej wstawaliśmy bo w namiotach GORĄC, i spływaliśmy sobie dalej.
    Nie mogłam się oprzeć i reagowałam podobnie jak Ty, tylko czym tu trzaskać w lesie??? Na szczęście był z nami psiuńcio, mój własny nieduży, i bardzo gadatliwy podczas porannego joggingu :)))
    Ale Ty masz zdecydowanie lepiej, LAURKĘ dostałaś na przeprosiny, a my nie!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  22. Ło matko! Prawie słyszę te cudne trzaski:D:D:D
    Ale, hmmm, ktoś mi na moim blogu nie tak dawno radził korki do uszu? Hę? Bo mówię Ci Ata te korki to cud miód ultramaryna! Przespałam caluśką noc i nie musiałam gwizdać:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ata jesteś niemożliwa! :)))
    a o reputację się nie martw, i tak byłaś łaskawa, że wodą towarzystwa rano nie zlałaś na dzień dobry :))
    reputacja młodzieży zaś uratowana - bo laurka przecudnej urody.... świetna :D

    a najszyjniczek mmmm.... moje kolorki :))
    trzaskaj więc naszyjniki, a raz po raz stosowną klapą czy szufladką (dla animuszu) też nie zaszkodzi :)))
    serdeczności :D

    OdpowiedzUsuń
  24. O kurka, siedzę i sie smieje jak głupi do sera, a mąż zerka na mnie z miną "i czego rechoczesz do monitora?"
    Świetnie to opisałaś i normalnie jak bym te trzaski słyszała :]
    Biedna, nie wyspana, ale za to usatysfakcjonowana :)

    Och, zapomniałabym z wrażenia o naszyjniku - śliczny - kolorki idealne :]

    OdpowiedzUsuń
  25. Darias - może Twoje dzieci będą cichsze ;-)

    Magda - gdybym mieszkała w blokach, to pewnie też bym była mniej wyrozumiała ;-) A poza tym - miałam wzywać policję na "własne" dzieci?? ;-DD

    Bydgoszcz - spoko! Trzaskanie mi pomogło a laurka rozłożyła kompletnie!! :-DD Zapraszam :-))

    Ela - bo ja twarda sztuka jestem!!

    Kokosowa - dziękuję i również pozdrawiam.

    Zyrafo - też bym poszła, gdybym następnego dnia nie szła do pracy :-((

    Iwonko - fakt! Mam lepiej! Ale pomysł z pieskiem też niczego sobie :-DD

    Dorotko - wiem, że one są cudne! Mówiłam przecież! Tyle, że ja ich nie mam, bo nie spodziewałam się ekscesów!

    Kasiu - nie opłacało się lać ich wodą - później musiałabym się użerać z suszeniem pościeli ;-)) No a naszyjniki dalej sobie trzaskam ;-)

    Asik - fakt! USATYSFAKCJONOWANA!! ;-DD Dziękuję za pochwałę naszyjnika :-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ata masz talent do pisania,uśmiałam się niesamowicie a moja wyobraźnia pobudziała się do tego stopnia że wszystko miałam przed oczami.
    Bomba,sama nie wiem czy nie załatwiłabym sprawy w taki sam sposób-pewnie tak...

    naszyjnik cudny!i piękny ! i cudny ! :-)

    OdpowiedzUsuń
  27. Piękny naszyjnik.Piękny. A dzeici...cóż.Jak ognisko to ognisko.I tak fajni byli.

    OdpowiedzUsuń
  28. Cudna biżuteria...gratuluję poczucia humoru :)

    OdpowiedzUsuń
  29. No jasne!
    Mieć stado młodych na chacie i nie spodziewać się ekscesów to lekkomyślność w najczystszej wydestylowanej postaci, psze pani!
    1,80 PLN najlepsze korki kosztują, zapas zrób - nic Cię już nie zaskoczy:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Tak patrzę na ten naszyjnik ze sznurka...wszystko pięknie , dopóki użytkowniczkę naszyjnika nie zaskoczy deszcz. Np.bursztynom nie grozi nic.A latem, przecież skóra poci się. Czy ten naszyjnik można prać??

    OdpowiedzUsuń
  31. Iwonko - dziękuję :-)

    Kasiu - oni zawsze są fajni - ja ich lubię :-)

    Czary-mary - Tobie również dziękuję :-)

    Dorotko - to nie stado, to tylko maleńkie stadko! Drzewiej (co opisałam czas jakiś temu) było ich na imprezce coś kole 30-40 sztuk, a wyspana byłam :-PP

    Anonimie - proponuję zaopatrzyć się w parasol, wtedy deszcz nie jest groźny - nawet dla brudnej szyi... A naszyjniki można prać - byle nie w pralce.

    OdpowiedzUsuń
  32. Deszcz moze czasem zaskoczyc,a chyba nikt nie nosi parasola przy sobie caly czas.Pytanie anonima bylo wiec rozsadne.
    Inny anonim.

    OdpowiedzUsuń
  33. Alez smieszne....boki zrywac.
    Zgodzilas sie,to mialas bezsenna noc.Nie myslalas chyba,ze mlodziez pojdzie spac o godzinie 20:00?
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  34. Anonimy - mogę jedynie głową z litością nad wami pokiwać...
    Bo komentować mi się nie chce.

    OdpowiedzUsuń
  35. Ha mam Cię, łżesz od samego początku w swym blogu. W jednym z ostatnich postów "Konsternacja" napisałaś, że jesteś tolerancyjna, a tu proszę jaka wredota z Ciebie wyszła. Jestem ciekawy jak Pani Ata zachowywała się na ogniskach?

    OdpowiedzUsuń
  36. A co nie czytałeś?? Ominąłeś wpis z sierpnia 2009, albo 2010 - już nie pomnę...
    A tolerancyjna jestem - jak jestem WYSPANA!! :-P

    OdpowiedzUsuń
  37. Nie ominąłem, pamiętam piwko ekipa chłodziła w małym dmuchanym baseniku (ułożone w kształcie kwiotka, nalepki się poodklejały), ale kobieta zmienną jest. Szkoda życia na spanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się pracowało, to nie było wyboru :-D

      Usuń

Dziękuję, że chcesz pozostawić po sobie ślad :-)