Dziś szybko i mało.
Jakiś czas temu zobaczyłam na blogu u Frasi czapkę
No fajna taka, że aż trzeba ją mieć!
Mimo, że się na drutach szczególnie nie umie robić.
Stękałam, jęczałam, rozumiałam tylko przecinki z opisu, ale w końcu się wzięłam i zabrałam za robotę.
Tym bardziej, że mam cudnego, błękitnego merynoska od Laury
Chłody nadciągają - nie ma to tamto! Dziecku mus czapkę zrobić!
No to zrobiłam.
PIERWSZĄ W MOIM ŻYCIU!! :-DDD
No dobra - wiem! Mało taka udana jest, ale nie od razu Kraków zbudowano! Od czegoś trzeba zacząć te bardziej skomplikowane struktury druciane!
Ani się podoba. I czeka na ziąb ;-)
Kolor niestety przekłamany :-/
W naturze jest przepiękny, głęboko błękitny.
Dokładnie taki jak kolor oczu małej właścicielki :-)
A ja puchnę z dumy podwójnie.
No bo nie dość, że ZROBIŁAM TEMI RĘCAMI, to do tego jeszcze weszłam w posiadanie markerów.
WŁASNORĘCZNIE ZROBIONYCH!!
Potrzeba chwili na mnie nacisnęła i wycisnęła ze mnie takie ło jak widać na fotce powyżej.
Są ciut za długie, ale to zamierzone działanie, bo mi diabeł ogonem przykrył srebrne zaciski.
Się znalazły ino złote. Więc jak diabeł ogon podniesie, to się te złote wymieni na srebrne i luzik ;-)
Również dzisiaj skończyłam bransoletkę.
Nic nadzwyczajnego - zwykły peyot, ale w sumie może być.
Poza tym weszłam w posiadanie baaaardzo apetycznych kłębuszków...
Z tej szarej będzie udziergane coś dla kogoś ;-)
No i zrobiłam ja próbkę.
I się załamałam!!
Długość robótki ma mieć 150 cm.
30 oczek = 12 cm.
Więc jak łatwo zauważyć gołym okiem muszę mieć na drucie dobrze ponad 300 oczek!!!
Ni hugo nie upchnę tego na zwykłych prostych drutach!
Musze, z naciskiem na MUSZĘ mieć druty na żyłce. O długości tak cirka ebałt 120 cm!!!
Już się widzę oczami duszy oplątaną rozpaczliwie w zwoje żyłki, nitki, a na końcu dynda Fredek...
Jako iż drutów rzeczonych nie posiadam póki co, złapałam się za zieleń.
Ona dla mnie jest!!
A przynajmniej tak mi się wydawało...
Machnęłam próbkę. Wyszło spoko i zaczęłam sobie działać...
Polazłam do Chudej pochwalić się dziecku, jaki to fajny kolorek mamunia na druty wrzuciła.
Co usłyszałam??
-O! SUPER!! Co mi robisz?
-SOBIE ROBIĘ!! Szal! BABCIOWATY!!
-Świetnie! Dzięki!
I tak oto apetyczna zieleninka poszybowała sobie w siną dal z ramion mych...
A skoro przy apetycznych rzeczach jesteśmy.
Zapraszam na Garkotłuka.
Jest kilka nowych przepisów.
Głównie na przetwory, ale i puszysta słodkość też się znajdzie ;-)
jejuniu, jaka cudna czapka!!! Ja dzieciom kupiłam, bo czapki to dla mnie magia czarna, a Ty jeszcze warkoczyk mój ulubiony dodałaś, jejuniu,zazdroszczę posiadaczce!
OdpowiedzUsuńKobieto,pierwsza w zyciu???Zdolniacha z Ciebie bo czapka wygląda naprawdę super!!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Ho ho ho! Czapa jak malowanie! A te, "mało takie udane" to chyba z drugiej strony są, bo po tej stronie zdjęcia wszystko jest OK.
OdpowiedzUsuńGratulacje szczere ślę i podziwiam, że taką fajną czapkę zrobiłaś, rozumiejąc tylko "przecinki" ;-D
Pozdrawiam, Gemma.
Cudna czapeczka :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Co Ty się Kobieto czepiasz tej czapki???Normalnie wygląda, a Młoda wygląda w niej ładnie.Gdybyś posiadała dwóch chłopaków a nie dwie pannice, to nikt by Ci szala z wątłych ramion nie ściągnął;)))
OdpowiedzUsuńA nie możesz tego czegoś (otulacz?) zrobić od węższej strony? Też powinno być ciekawie. Nabranie 300 oczek na drut uważam za perwersję, wręcz skrajną.
Miłego, ;)
No przecież mówiłam Ci, że poradzisz sobie śpiewająco!!! :))) Czapka wyszła świetnie i jeśli nawet coś jej dolega, to na zdjęciu tego nie widać :). Najważniejsze, że Ania zadowolona i zamierza ją nosić! Jak widać, z rozumienia samych przecinków też da się czapkę stworzyć ;))). To teraz kolej na czapkę dla Ciebie :).
OdpowiedzUsuńDruty na żyłce kup sobie koniecznie - bardzo ułatwiają pracę, szczególnie gdy jest dużo oczek w robótce, no i wcale się tak bardzo nie plączą. Ja robię tylko na takich i już nie wyobrażam sobie powrotu do prostych drutów. Tylko lepiej zainwestuj w jakieś porządne druty - zdecydowanie lepszy komfort dziergania i żyłka łatwiejsza do poskromienia ;)).
Markery świetne!
Fajna czapa ,jak najbardziej udana :)
OdpowiedzUsuńa te kłębuszki apetyczne maja piękne kolory :)
Iwonko - ten wzór jest tak prosty, że nawet początkujący sobie z nim poradzi bez trudu.
OdpowiedzUsuńAagaa - no pierwsza, pierwsza :-) Dzięki!!
Gemmo - tak do końca nie mogę popaść w samozadowolenie - raz, że nie wypada, a po drugie ja widzę pewne mankament. Ale wiem jak ich uniknąć ;-)
Klaudia - dzięki, ale do cudowności to jej spoooro brakuje :-D
Anabell - pewnie by tak było, ale jednak wolę moje babeczki ;-)
A ocieplacz ma być robiony z szerokości. Tak więc muszę wejść w posiadanie drutów mogących pomieścić ponad 300 oczek :-D
Laura - ta baba orkiestra to z przewagą TRĄBY jak sądzę? ;-P
Frasiu - dziękuję raz jeszcze za wskazówki i wzór :-))
Jakie druty na żyłce są dobre, bo jest ich taka mnogośc na rynku, że się pogubiłam :-/
Elu - dzięki!
Ja dziergam na addikach lub KnitPro (metalowych)i chwalę sobie bardzo. Różnicy specjalnej nie widzę, a cena porównywalna. Żyłkę mają miękką i w różnych długościach. Kupuję je przez internet, bo w stacjonarnych pasmanteriach (w mojej okolicy) jeszcze ich nie widziałam :).
OdpowiedzUsuńCzapka jest prześliczna, zwłaszcza na takiej główce! Na pierwszą czapkę nie wygląda absolutnie więc nie czaruj Babo!
OdpowiedzUsuńRobokop!
zaprogramowana na sukces!
Ata, i ja mam Ci szal rozpisywać??:))) Kobieto, to ja się ustawiam w kolejce do Ciebie po nauki :)
OdpowiedzUsuńFrasiu - dzięki! Poszukam, bo już wiem czego :-)
OdpowiedzUsuńKankanko - Nie czaruję! Serio! Robokop!
zaprogramowana na sukces! Pękłam ze śmiechu :-DDDD
Yen - oczywiście, że masz rozpisywać!! Nie ma bata! Ażury do mnie nie przemawiają w zrozumiałym języku!
czapka cudo, młoda zadowolona, czyli możesz być dumna :, a z tych kłębuszków....to ja misia widzę...dużo misiów... na co komu chusta...przecież słonko świeci ...
OdpowiedzUsuńAta i Ty niby nie umiesz na drutach..? Ale ściema :P Piękna czapeczka, kolor boski :)
OdpowiedzUsuńI było się młodej chwalić zieleninką... ;)
Bransoletka bardzo ładna - zwykły peyote, znaczy, że ona jest wyplatana? czy na szydełku?
Poradziłaś sobie? No poradziłaś??? T mi u mię na blogu nie miałłłłcz! ja kiedys na czapke to tylko popatrzeć umiałam, paniała? A tych twoich koralików czy innych hardangerów czy jakimtam to do tej pory ani huhu!
OdpowiedzUsuńNo.
Zrypałam, opieprzyłam - sie uspokoiłam, tera moge gadać.
Zrobiłaś bardzo ładnie.
Wiesz, do czego służą markery.
Będą z Ciebie ludzie!
Dziergający ludzie:)
I to szybciej, niż myślisz - ja się znam na ludziach!
Dziergających:)))
Taki debiut, no no!!!
OdpowiedzUsuńDruty najlepsze jakie do tej pory w garści miałam to KnitPro - najlepiej z dokręcaną żyłką, bo możesz mieć różne warianty grubości i długości. Ceny do wytrzymania w porównaniu ze zwykłymi pony z pasmanterii osiedlowej, które mają twardszą i sztywniejszą żyłkę. Ja druty kupuję tu:http://www.biferno.pl/index.php?cat_id=41&page=0&view=0&sort=default
PS. Dobrze jest mieć druty drewniane, metalowe i akrylowe - różne włóczki lubią różne druty - przy wymiennej żyłce możesz przejść na inne bez przekładania tych milionów oczek, co to je planujesz.... ;-)
OdpowiedzUsuńGratuluje czapy i ... markerow tez :))
OdpowiedzUsuńCzapka śliczna i nie czepiaj się jej kobieto!
OdpowiedzUsuń:-)))
też Cię widzę(oczami wyobraźni, ofkors)oplątaną zwojami żyłki, hi, hi.... i ten dyndający na końcu Fredek....!
OdpowiedzUsuńKobieto, czapka cudności, to pod czapką jeszcze lepsze:))
Ewuś - świeci, świeci, ale już niedługo przestanie grzać :-((
OdpowiedzUsuńDużo misiów mówisz? No sporo! 40 dag ;-DD
Poohatko - no nie ściema! Serio!! A Chudej sie pochwaliłam, bo mnie radośc rozpierała i pewnie bym pęcła z zadowolenia...
Wszystkie peyoty i turki robię na szydełku :-)
Dorota - :-DDDD :-**** Dziękiii!!! :-*** Twojego mistrzostwa, to ja raczej nie doścignę!!
Oslun - dzięki!! Nawet nie wiedziałam, że są takie fikuśne druty! Człek taki więcej nieuświadomiony ze mnie... ;-)
Katarzyno - dziękuję! :-))
Krystyno - się specjalnie nie czepiam, ale do mistrzostwa to jeszcze daleka droga przede mną...
Alicjo - Fredek chyba mnie wyczuwa, bo łazi krok w krok i podgryza po łydkach od niechcenia jakby mnie popędzał do tych kłębuszków...
To pod czapką faktycznie jest fajne ;-))
Czapka prześliczna we wzorku i kolorku. A właścicielce bardzo w niej do twarzy, z profilu sądząc;)
OdpowiedzUsuńDo garkotłuka przed weekendem nie zaglądam (nie i już) coby mnie przepisy na przetwarzanie nie zainteresowały. Bo całkiem inne plany mam i ich nie zmieniam. I żadne ogóry po meksykańsku czy inne cukinie mnie nie interesują ;)
Pozdrawiam serdecznie:)
Czapusia prześliczna,wygląda na mięciutką i cieplutką. Bransoletka również urocza,chyba do kompletu do tej czapuni?:)
OdpowiedzUsuńIwonko - dziękuję! :-)
OdpowiedzUsuńBardzo słusznie! Nie zaglądaj! Bo Cię może na ten przykład jeszcze sernik napaść... ;-))
Arkadio - jest mięciusia i cieplusia - wszak to merynos! A bransoletka nie do kompletu. Zdecydowanie nie ;-D Ale dziś nic więcej nie mogę rzec :-)
Ania wygląda uroczo w nowej czapeczce, a Ty się wspaniale rozdrutowujesz - już czekam z niecierpliwością na zielone coś, a żyłkowe, jakby co, to kup se może ten szałowy zestaw, co to go ma Wiola - drogie cholerstwo, ale jakbyś miała się jeszcze bardziej rodziergać, to będzie jak znalazł
OdpowiedzUsuńSylwuś - jeszcze nie wiem, czy się rozdziergam. Póki co działam, na tym co mam :-)
OdpowiedzUsuńA Ania codziennie przezywa rozczarowanie, że JESZCZE za ciepło na czapkę ;-D