Zacznijmy więc od wielokropeczki vel biedroneczki.
Pani Aniusia kilka dni temu prezentowała się buziakiem właśnie tak:

Zdjęcie oczywiście autorstwa Joanny - zagrożonej ospą na równi z pisząca te słowa...
Mały muchomorek dzielnie nie drapiący swędzących punkcików pojawiających się upierdliwie i cyklicznie leżał strasznie smutny i zniechęcony...
Jak mogła pocieszyć ją matka własna?
Cóż mogła zrobić dziecku złożonemu kolejną w ciągu miesiąca zarazą?
A co ona umie, sierota jedna?
Bransoletki umie robić.
I zrobiła. Najpierw z kolorków wskazanych przez bidulkę, czyli biało-srebrnych i niebieskich:

A jak dziergała tę z niebieskimi, oczami duszy zobaczyła taką samą, tylko że zupełnie inną:

Snow withe + kolorowe, jakie w ręce wpadły. I kotecek ;-)
W obu bransoletkach matka zadżumionej zastosowała koraliki Toho 8/0 w sekwencji 3a1b (6k).
Wzór od Weraph.
Ponieważ dobrze nam się razem oddycha tym samym, zakroszczonym powietrzem, to siedzimy (ja) i leżymy (Ania) w jednym pokoju. Ona czyta i pogaduje, ja dziergam i pogaduję.
A z dziergania wychodzą kolejne takie ło:

Moja ona jest! Całkiem! To nie do uwierzenia pewnie, ale nie mam ani jednej własnej bransoletki!!!
Szewc bez butów chodzi wedle powiedzenia, ale tym razem szewc się zbuntował i se dziergnął! I ma!
I nikomu nie da :-D
Ale szewc nie jest aż tak do końca egoistyczny i wyplótł kolejnego węża plus kolczyki.
Dla osobistej Joanny:

Chuda też wykazała coś w rodzaju entuzjazmu - więc chyba nie jest najgorzej ;-)
Dane koralikowe:
bransoletka: Toho 8/0: Transparent Frosted Lime Green i Trans Rainbow Lime Green.
kolczyki: Toho 11/0: Transparent Frosted Lime Green i Silver Lined Lime Green.
Zamówienia też realizuję na bieżąco:

I jeszcze jedno zamówienie:

Pozostałe zamówienia w realizacji i w nawlekaniu.
A pomysły na inne zestawy kolorystyczne szydełkowe i wężowate w rozumie ;-)
Tak więc jak widać, wiatr przywiał nie tylko ospę, ale i CZAS na dłubanie.
I w nosie mam to, czy jestem zarażona, czy nie
Najwyżej - będę dziergać hamując się przed drapaniem ;-D
Que sera, sera, whatever will be, will be,
the future`s not ours to see.
Que sera sera. What will be, will be.
Pozdrówka dla muchomorka :-)
OdpowiedzUsuńA ty jakby co po prostu będziesz miała więcej wolnego, przyda się jak nic!
Beatko - dzięki, ale chyba wolę nie mieć TAKIEGO WOLNEGO - zbyt swędzące ;-D
UsuńNa swoje plamki poczekasz jakieś dwa tygodnie :) Ja w domku taką wiatrówkę gościłam całe 6 tygodni - cała trójeczka po kolei :) Zdrówka życzę. Ale pomyśl ile wydziergasz jak będziesz miał tyle wolnego :) Bransoletki fantastyczne.
OdpowiedzUsuńPandoro - pediatra powiedziała mi, że jak nikt z nas nie zachoruje do 23.04, to jesteśmy bezpieczni! Więc odliczam już dni ;-)
UsuńBiedroneczki są w kropeczki... Fajnie że Ania przeznacza czas choroby na pracę twórczą. Ma bardzo zdolne rączki
OdpowiedzUsuńGosiu - Ania czyta, a dzierga jej matka, czyli ja ;-D
UsuńBiedroneczka w kropeczkach urocza. Zakochałam się w tych bransoletkach. Co jedna to ładniejsza. Ta druga z kolorowych "cukierków" chyba najładniejsza :)
OdpowiedzUsuńJaskółko - dziękuję :-)
UsuńJa też mam największy sentyment do tej drugiej "koteckowej" :-)
czyli w minusie można znaleźć plus i to jaki!!
OdpowiedzUsuńbiżu dla córek podoba mi się bardzo ale w oko wpadła mi ta w brązie i miodzie,a później doczytałam,że ona twoja -no nie dziwię się- mniodziooo
zdrówka życzę chorym i zdrowym
KonKata
Kasiu - dzięki! Tę miodowo- brązową pewnie jeszcze nie jeden raz dziergnę ;-D
UsuńAle piękne bransoletki ... w kropeczki, to się nazywa dystans do sytuacji ;) Pozdrowienia dla Biedroneczki! Oby zatrzymała wirusisko dla siebie! :)
OdpowiedzUsuńKot - a czy ja mam inne wyjście?? Jakoś się muszę pocieszać i podbudowywać ;-D
OdpowiedzUsuńBardzo Ani ładnie w tych kropeczkach.A te bransoletki na te chude łapeczki są rozbrajające. Pomyślałam sobie,że masz szansę nie zachorować, bo jako ciało pedagogiczne z pewnością nie raz krążyłaś w "zadżumionym powietrzu" szkolnym, więc mogłaś (nawet nie chorując)zdobyć odporność na tę "krostkowicę".
OdpowiedzUsuńGdy u mojej była epidemia w szkole, to część dzieci nie zaraziła się, chociaż przedtem nie chorowały.I były bardzo nieszczęśliwe, bo musiały łazić do szkoły.Z kronik rodzinnych wynika,że ja też nie chorowałam na ospę, choć zaliczyłam niemal wszystkie choroby wieku dziecięcego, oprócz ospy i dyfterytu. A odrę to miałam taką ciężką,że już krzyżyk na mnie kładli. Musiało być zle, bo nawet matka przy mnie siedziała, ponoć.Ja tylko pamiętam,że potem uczyłam się chodzić po tej chorobie.
Trzymajcie się dzielnie, a Ty dziergaj, dziergaj te koraliczki, niezle Ci idzie!!!
Miłego, ;)
Aniu - ciało moje pedagogiczne obraca się wśród dzieci starych - takich licealnych - oni ospę mają już od lat przerobioną ;-D
UsuńJa też "przerobiłam" wszystkie możliwe choroby wieku dziecięcego. Oprócz ospy...
Ospa - koszmar, ale wolne od pracy - bezcenne! No i są też inne minusy... To kolejne zmarnowane czwartki bez naszych bibliotecznych pogaduszek...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam gorąco,
Aga W.
Agnieszko - mnie też brakuje naszych czwartków :-/. Ale przecież na bibliotece świat się nie kończy i spotykać się możemy także gdzie indziej ;-D
UsuńNo to trzymam Cię za słowo! ;)))
UsuńAga
Ata, Ty nie bądź taka odważna. Serio.
OdpowiedzUsuńMiesiąc temu smarowalam męża - znacznie bardziej zakropkowanego od Twojej małej księżniczki. Naprawdę ciężko tę ospę przeszedł.
Nie wiem jakim cudem dzieci się uchowaly.
Zdrowia Wam życzę!
Koralikowo bajeczne. Zwłaszcza komplet dla Joanny :-)
Alu - a jakie ja mam wyjście? Płakać nie będę przed faktem, bo może jakimś cudem się prześlizgamy i ospa nas minie...
UsuńI dziękuję za pochwały biżuterii.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńMoja córcia (3,5 roku) też jest świeżo po tej paskudnej chorobie.Wysypana była strasznie! Uziemiło ją to w domu prawie na miesiąc,bo zanim ją wysypało już miała objawy podobne do przeziębienia,a same krosty goją się bardzo długo,najgorzej we włosach.
OdpowiedzUsuńOspa jakoś bardzo w tym roku zaatakowała.W grupie przedszkolnej Małej tylko czworo dzieci się uchroniło,a i od znajomych z innych miast też dostaję wiadomości,że u nich też jest mnóstwo zachorowań.Żałuję,że nie zaszczepiłam Małej wcześniej.Ja na szczęście byłam szczepiona i nie zaraziłam się ani od Zosi,ani kilka lat temu od syna.On przechodził to dużo łagodniej.Pewnie gdyby było inaczej z Zosią bym już nie ryzykowała.
Trzymam kciuki żeby Wam również udało się nie zachorować,bo im człowiek starszy tym gorzej przechodzi to paskudztwo.
Trzymajcie się.Pozdrawiam.
PS.Z tego wszystkiego nie napisałam ,że bransoletki są super!Zwłaszcza pierwsza :)
Jagna - Ania tak jak Twója córcia - najpierw podejrzenie wirusa, potem uszy a na zakończenie okazało się, ze to ospa! Jutro mamy kontrolę w przychodni i zobaczymy co pani doktor powie na jej nieodpadające strupki :-/
UsuńNo to co planujecie na następne dni - odra, świnka ? Nie życzę oczywiście, ale efekty wolnego bardzo mi się podobają, więc życzę jak najwięcej godzin spędzonych na dłubaniu (oczywiście nie w krostach ;-)
OdpowiedzUsuńSylwuś - a wypluj to słowo!! Świnki nie miały obie, różyczki tylko Ania, więc jeszcze duuużo przed nami (robótek też) ;-D
UsuńBransoletki świetne! Mnie też dzisiaj wzięło na koraliki, tyle tylko, że ja dłubałam sznury tureckie :).
OdpowiedzUsuńAni życzę szybkiego powrotu do zdrowia, a Tobie do pracy :)). Mimo iż efekty przymusowego wolnego są bardzo ładne to jednak choroby Ci nie życzę :).
Frasiu - turki też czekają - nawet koraliki wywlokłam na światło dzienne ;-D.
UsuńZa życzenia dziękuję! Ma się ku lepszemu :-)
Prześliczna ta Twoja biedroneczka w białe kropeczki. Jest uśmiechnięta więc wraca do pełni zdrówka, a to najważniejsze.
OdpowiedzUsuńZnów podziwiam Twoje dzieła są bajeczne. Mam pytanie i prośbę ( o ile mogę mieć), gdzie można znaleźć z internecie tutorial tych bransoletek??? Oczywiście taki tutorial aby zrozumiał go najzwyklejszy laik.
Pozdrawiam.
AGA - na blogu wspomnianej przeze mnie Weroniki są kursy wszelakie na koraliki. Między innymi również i na te bransoletki. Kliknij w czerwony napisik Weraph i przeniesie Cię na jej bloga ;-)
UsuńSerdecznie Ci dziękuję za pomoc. Przepraszam, że tak się dopytywałam, ale nabrałam ogromnej ochoty na naukę takich cudeniek. Nie wiem jak mi pójdzie, ale spróbować chyba warto.
UsuńPrzyszłam! Przyszłam odwiedzić chorą Anię Warkoczankę ;) ...tak rzadko tu zagladam ostatnio :( Jak już zajrzę, zostaję na dłużej by poczytać hurtem.
OdpowiedzUsuńŁadnie Ci Aniu w tych kropeczkach ;)
Bransoletki śliczne! Te robione przez Anię i Twoje Ato też piękne. Zdolne jesteście!
Pozdrawiam serdecznie :)
Jolcia - wiedziałam! Wiedziałam, że jak zobaczysz Warkoczową na fotce to przyjdziesz do mła! ;-DD
UsuńWiem jak Cię zwabić ;-)) Ania z kropeczkami wygląda fajnie, ale jakoś ich nie lubi ;-) Woli te kolorowe kropeczki zwane koralikami ;-D
Mój wnuk też aktualnie biedronka:)
OdpowiedzUsuńBransoletki Cudne jak zawsze.
Aniu zdrowiej szybko!
Pozdrawiam
Fredko - ospa podobno szaleje po Polsce :-/ I ja również życzę Twojemu wnusiowi szybkiego pozbycia się kropeczek :-)
UsuńZaglądam tu już od jakiegoś czasu, to się wreszcie odezwę :)
OdpowiedzUsuńŻyczę wam dużo zdrówka przede wszystkim, oby ospa się nie rozniosła bardziej :)
Podziwiam Twoje bransoletki, są fantastyczne :)
Pozdrowienia :)
Mój mały przechodził ospę tuż przed własną komunią świętą,więc zdjęcie pamiątkowe ma tylko jedno i to z daleka,a w dodatku pozostała mu "dziura" między brwiami,bo nie mógł powstrzymać się od drapania;)
OdpowiedzUsuńAniu,życzę szybkiego pozbycia się plamek i pazurki trzymaj z dala od ślicznej buźki;)
Bransoletki CUDNE!!!
Mam nadzieję, że już co nieco odpadło :)))))
OdpowiedzUsuńZa to matusia ma czas na wspaniałe bransolety!