czwartek, 13 sierpnia 2015

Zaległości bieżące i te co, to inną razą będą

Zaległości mi się zebrało, że hohoho!
Robótkowych i nie tylko.

Dzisiejszy post poświęcę tym rękodzielnym zaszłościom.
I od razu informuję, że to nie wszystkie.
Bo jest ich trochę więcej.
I nie mam na myśli swoich rękoczynów.

Zacznę może chronologicznie.
Otóż, jak wiernym czytelniczkom (i czytelnikom) bloga wiadomo, po raz drugi brałam udział w tajnym projekcie, o którym pisałam o tu.

Nie powiem, żebym bez duszy na ramieniu, Temat zadany nie był łatwy. NYB...
Szycie po łuku do łatwych nie należy, a tam, w tym projekcie, to tylko takie.
Najsaprzód oznajmiłam, że wymiękam, że to nie moja bajka i że nie dam rady.
Ale potem, jak popaczałam na uszytki prowodyrek, to się zachęciłam.
I na próbę uszyłam taki oto blok:

Ponieważ został zaakceptowany przez szanowne i szacowne gremium, odważyłam sie i poleciałam po batikach do narzuty właściwej:



No! Udało się.
Nie taki diabeł straszny.
Metodę EPP jednak lubię z wzajemnością ;-)

Zaległość kolejna.
Anna, moja młodsza córka, była ze mną w Krasnymstawie, o czym już nadmieniłam kilka tygodni temu. 
Naumiała się sutaszu i wire wrappingu.
Pierwsze koczyki już pokazałam w wyżej wymienionym poście, ale to nie były ostatnie.

Tradycyjnie, jak co rok, wyjechałyśmy nad morze.
Zwykle brałam jakieś robótki ze sobą. Plus książki. Anna brała tylko książki,
W tym roku role się odwróciły.
Ja miałam tylko książki, a Anna robótki plus książki.
Efekt jej działań?
Mam nowiutkie, prześliczne kolczyki sutaszowe, w których lansowałam się jeszcze nad morzem:

Piękności! MOJE! OSOBISTE! Z dumą noszę, żeby  nie powiedzieć, że się obnaszam ku zazdrości innych :-D

Ciąg dalszy.

Drugie moje dziecko, Joanna, miała urodziny.
Prezenty dostała, a jakże! Jeden z nich opiszę w kolejnym poście, bo okazał się być dość mocno problemotwórczy.
Dziś skupię się na tych lajtowych, zwyczajnych-niezwyczajnych.
Otóż, jako dodatek do prezentów właściwych, Joanna, jako istota słodkolubna dostała skonstruowane przeze mnie dwa bukiety:



Natomiast młodsza jej siostra zmontowała dla dostojnej, ćwirećwiekowej jubilatki, takie kolczyki:|


W sumie, to i bukiety i kolczyki zasługują na osobny wpis, bo historia ich powstania wcale nie jest taka oczywista...
Warto będzie ją uwiecznić.
Ale to już może inną razą ;-)

10 komentarzy:

  1. Podziwiam Ato Twojego pałera :). Mój się wygotował i nijak nie chce się odnowić. Upały to nie jest dla mnie dobry czas, dlatego tak cieszą mnie Twoje urobki (i Młodszej wielce uzdolnionej latorośli - proszę przekaż gratulacje ode mnie), dobrze chociaż popatrzeć hi, hi. Fajoskie te bukiety, czekam na jakąś ściągawkę :). O uszytkach nie wspomnę, szacun! Pozdrawiam, Kasia z Warmii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu - w upały dobrze mi się działa, bo ja jestem ciepłolubna osoba ;-) Jeśli będę jeszcze robić takie bukiety, to obiecuję, że od razu strzelę sesję zdjęciową typu "krok po kroku" :-)

      Usuń
  2. Z przyjemnością czytam twoje opowiadanie i zawszeesię lekko uśmiecham, fajny styl uszytki cudne :)pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danusiu - dziękuję bardzo za miłe słowa i za odwiedziny :-)

      Usuń
  3. Wampirzyce przemiłe(to w odniesieniu do treści poprzedniego posta:P):
    1. Narzutę u Wampirzycy Starszej mam zamówioną, czekam na jesień, będę męczyć i ustalać konkrety, si?
    2. Czy u Wampirzycy Warkoczowej można zamówić sutaszowe kolczyki? ze szczegółami na privie rzecz jasssna???
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorotko -
      1: ehhhh, że tak westchnę nostalgicznie... Daj żyć i szyć babo jedna! :-DD
      2: Młodą zatkało z lekka ;-) Maila do niej już Ci posłałam fejsem :-)

      Usuń
  4. Bloki NYB piękne :-) No i jak widać smykałka do rękodzieła dziedziczna ;-) Młodzież niechaj pozbiera szczękę, bo kolczyki są na prawdę śliczne. Gdyby nie fakt, że gustuję w bardziej nowoczesnych modelach sama rozważałabym zamówienie :-)
    Tylko pogratulować tak zdolnych dziewczyn!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PatchTworki - dziękuję bardzo :-)

      Usuń
  5. ech te zielenie sutaszowe to odlot, ot co!!!!!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że chcesz pozostawić po sobie ślad :-)