czwartek, 29 marca 2012

Telefon - narzędzie relaksu.

Nie wiem, kto jest tak uprzejmy i handluje moim numerem, ale notorycznie dostaję sms'y typu:

"Wiem kto Cię kocha!" - to niech sam/sama się wysłowi!

"Wiem kiedy weźmiesz ślub i ile będziesz mieć dzieci!" - DŻIZAS!!! ZNOWU ŚLUB?? I NOWE BACHORY??? NEVER!!

"Słodka blondynka..." - nie mój typ.

"Sexi brunetka..." - hetero jestem.

"Gorąca ruda z Twojej okolicy..." - szybki przegląd sąsiadek.

"Widzę przyszłość! Wyczytałam w kartach tarota! Sama nie mogę w to uwierzyć! Ślij sms 3,66 z VAT, a będziesz mieć powodzenie i miłość!" - taniochą zalatuje - wyżej się cenię ;-)

Tjaaaa....
A jak dzwoni tzw. no name?
A odbieram.
Co mi tam!
Kiedyś zadzwoniła do mnie prawdziwa "hrabinija" - z głosu.
- Halllo... Dzwonię, żeby zaoferować pani ciekawe i budujące spotkanie...
Tu głos zawiesiła na dramatyczną chwilkę, a ja zamarłam w oczekiwaniu i przez ułamek sekundy zastanawiałam się, czy mam paść na kolana i całować ją po pierścieniach za to, że się zniżyła do poziomu mnie - maluczkiej...
-Taaaak? - powiedziałam z nabożnym uwielbieniem.
- Chciałabym umówić panią na spotkanie z doradcą finansowym. On pani powie, co ma pani robić ze swoimi pieniędzmi.
Nooooożżż kuźwa!!!!!!
Na ten tychmiast wstałam z kolan otrzepując się z kurzu i ryknęłam w telefon:
- Coooo??? Żarty jakieś?? Półetatowy nauczyciel bibliotekarz ma zgoła inne problemy! Zapewniam panią, że żaden doradca finansowy nie jest mi potrzebny!! Raczej SPONSOR!!! ŻEGNAM!
Pani nigdy już nie zadzwoniła ;-)

Inny telefon:
- Dzień dobry! Przeprowadzamy ankietę na temat napraw samochodów z grupy Volkswagen. Czy rozmawiam z osobą posiadającą lub użytkującą samochód marki Skoda lub Volkswagen?
- Tak - ot głupia, prawdomówna Ata...
- A bo chcemy dowiedzieć się, czy jest pani zadowolona z usług naprawczych.
- Jestem. Ale nie korzystam z usług ASO, bo samochód już mam dawno po gwarancji.
- Aha. To dziękuję. Do widzenia.
Spławiłam?
Gdzie tam!!
Od paru miesięcy nękają mnie cyklicznie.
Sądzę, że jednak już się ich pozbyłam...
W ubiegły piątek zadzwoniła do mnie pewna pani, właśnie od tych ankieterów samochodowo-naprawczych.
- Halo... - wyszeptało dziewczę w słuchawkę dokładnie tak jak ja, kilka dni wcześniej (o czym nie omieszkałam napisać)
Wycharczała bidula sekwencję zwyczajową, dyskretnie chrząkając co drugą literę...
Żal mi jej było... Szczerze!
Więc powiedziałam formułkę zwyczajową, a na koniec dodałam:
- A tak prywatnie - polecam udanie się do apteki, zakup IslaMint i wit A+E. Ilsę należy ssać 4 razy dziennie. Witaminki z tą samą częstotliwością, ale po dwie sztuki na raz. Ohydne to w smaku, bo oleiste, ale skuteczne. Mnie pomogło, bo też miałam zapalenie krtani i strun głosowych.
Chwila ciszy i wyszeptane:
- Bardzo pani dziękuję! Życzę pani miłego dnia!
- I wzajemnie :-)

Czasem jednak te rozmowy potrafią się potoczyć dość nietypowo...
Dziś zadzwonił do mnie pan z pewnej sieci telefonicznej.
Na początku gromko zakrzyknął, że coś wygrałam i że on mi to tak po prostu da!
Ot - charytatywna sieć w kolorze fioletowym ;-)
Dobrze chłopina trafił, bo akurat robiłam coś, na co już nie mogłam patrzeć...
- Ale ja nigdzie nie grałam, a poza tym jestem w innej sieci i nie mogę teraz zmienić umowy.
- A czy ja powiedziałem, że ma pani coś zmieniać??
- No nie..
- No właśnie!
A potem...
A potem to się nasza rozmowa potoczyła zupełnie innym torem! Sądzę, że zupełnie nie przewidzianym przez fioletowego operatora ;-)
Mianowicie jakoś nam tak zeszło na tematy ogólne i życiowe...
Fajnie się gadało z młodym człowiekiem mającym całkiem dobrze poukładane pod sufitem :-)
Ocknęliśmy się tak mniej więcej po 10 minutach.
- Wie pani co? Jeszcze z nikim tak dobrze mi się nie rozmawiało! Naprawdę!
- Wie pan co? Jeszcze nigdy nie odbyłam tak miłej rozmowy z konsultantem!
- Bardzo pani dziękuję za wysłuchanie. I życzę pani bardzo miłego dnia :-))
- I wzajemnie!
- Jak ja bym chciał, żeby wszyscy moi rozmówcy byli tak sympatyczni jak pani!
- Ogromnie mi miło :-))

Noooo.... Nie przeczę! Miło mi ogromnie :-)

A teraz odpowiedź na pytanie - co też ja takiego robiłam, że z ulgą odebrałam telefon od nieznanego mi rozmówcy?
Ano bransoletki wykańczałam!
A właściwie one mnie!
Pan mnie dopadł, jak obhaftowywałam tę szarą:

Ostatnią z sześciu, więc miałam już serdecznie dość i z przyjemnością zrobiłam sobie wagary ;-)

A te pięć pozostałych to takie:
Biała! Niech ją szlag! W sensie, że sfocić to się ni jak nie daje! To najlepsze, co mi się udało wykrzesać z całkiem ładnej ozdoby damskiego przegubu!

Kolejne potraktowały obiektyw z większą przychylnością:


Jednej (czerwonej) nie fociłam indywidualnie, bo już taką robiłam wcześniej.
Ale załapała się na fotkę grupową:

A oprócz tych płaskich wykończyłam jedną szydełkową:

Są jeszcze moduły w ilości sztuk trzech autorstwa mojej chorej Ani, ale pokażę je w kolejnym poście :-)

A tak na zakończenie: telefon to jednak fajny wynalazek - relaksacyjny jakby. No nie? ;-)

34 komentarze:

  1. Matko jedyna jakie cudeńka. Jak Ty to robisz?????? Dla mnie to czarna magia, a chciało by się mieć takie cacko. Mogę Ci tylko zazdrościć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga - jak robię? Zwyczajnie: żyłka, dwie igły, perełki, koraliki, trochę czasu i gotowe ;-)

      Usuń
  2. Mnie dziś zaproponowano w banku lokatę na....15 lat.Mało się nie przekręciłam ze śmiechu. Bo ten pan mówił to patrząc w moje papiery, w których jak byk widniała data mego urodzenia. Optymista jakiś.Kiedyś mój mąż zakupił coś w mennicy i teraz co jakiś czas dzwonią, chcąc mu jeszcze coś wcisnąć, więc go wyekspediowałam na długi zagraniczny wyjazd.Następnym razem powiem, że już tu nie mieszka, bo mnie porzucił. Ciekawe co powie na to.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu - skoro mamy pracować do 67. roku życia, to i kredyty będą nam przyznawać beztrosko nie zerkając w metrykę ;-D
      A po za tym - nie przesadzaj! Za 15 lat będziesz ciągle pełna werwy i energii! Pan wiedział co komu zaoferować!

      Usuń
  3. Bransoletki cudo! Bardzo mi sie podobają, chyba najbardziej ta szara, ale czerwona też śliczna! A ztelefonami tez mam ciekawie, dostaję podobnie jak Ty mnóstwo sms-ów, najczęściej takie, że cos wygrałam, tyle, że ja w nic nie gram...
    Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Livia - dziękuję :-). A może nasze tajne "ja" grają jak my śpimy?? ;-)

      Usuń
  4. śliczne bransoletki:) A twój tekst kolejny raz mnie rozbawił:) Lubię Cie czytać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludkasz - bardzo Ci dziękuję :-)

      Usuń
  5. nie ma to jak zdrowo podejść do tematu, i sie nie denerwować
    KonKata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu- nerwy oszczędzam na lepsze czasy ;-)

      Usuń
  6. "Brandzletki" miodowe!!
    Telefony od konsultantów mniej (szczególnie jak chcą mi wcisnąć jakąś nader ciekawą i drogocenną nowość wydawniczą - czemu jej kurka do księgarni nie wstawią? Skoro takie cudo to zejdzie im jak sen złoty...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga - dzięki! Książkami też we mnie rzucają, ale jakaś oporna jestem ;-)

      Usuń
  7. ja tam mówię od razu do widzenia i odkładam słuchawkę :)

    bransoletki cudne, warto się było pomęczyć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yen - jak źle trafią, to też spuszczam po bandzie ;-)

      Usuń
  8. Śliczne te bransoletki. Wiesz ja ciągle dostaje takie głupie smsy po kilka dziennie, a numeru nigdzie nie podawałam. Śmieszy mnie to w sumie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo - dziękuję! Mnie bawią szczególnie smsy z wróżbami.

      Usuń
  9. Śliczne bransoletki!
    A telefonów takich mam kilka dziennie i do firmy i na nr prywatny, aż czasami za którymś z kolejnych potrafię się wkurzyć .Zwłaszcza na tych którzy dzwonią już po raz kolejny tego samego dnia z tej samej instytucji.wrrrr
    Pozdrawiam Cię serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fredko - i z tego też powodu zlikwidowałam stacjonarny. Mało używany był i głównie reklamodawcy wydzwaniali.

      Usuń
  10. fajne pisanie. Zapraszam do mnie po wyróżnienie:-) pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magimoher - dziękuję za wyróżnienie, ale już wielokrotnie pisałam, że wolę Wasze komentarze :-)

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. Klaudia - dzięki! A Ty to niby nie??

      Usuń
  12. a wiesz, ja czasami tak się wsciekałam tymi "troskliwymi" telefonami, że prosiłam o rozwinięcie tematu i ...odkładałam cichutko słuchawkę w nadziei, że pałający wielką sympatią do mnie głos się wygada a na koniec, kiedy się zorientuje, że go olałam, to może się wkurzy na mnie, jak ja na niego.
    Od jakiegoś czasu po prostu nie odbieram stacjonarnego.
    Bransoletki jak tęcza i tak perfekcyjnie połączone. Pięknie.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Penelopo - po pierwsze - bardzo się ciszę, że WRÓCIŁAŚ! ;-*
      Po drugie - patent z odkładaniem słuchawki bardzo fajny i wart wypróbowania!
      A po trzecie - stacjonarny od lat wielu mam wyłączony!
      I dziękuję za miłe słowa pod adresem moich "wytforów" :-)

      Usuń
  13. Z telefonami też tak mam. Mili panowie zazwyczaj dzwonią i miło gawędzą, ale zdarza się jeden przerażająco wredny,cóż bywa, jak sama wiesz - świetne historie:)))
    A biżuty, mów co chcesz, ale pikne są! Choć rozumiem nerw, bo ja mam ciagle od dwóch miechów filc na tapecie, i nudzę się już śmiertelnie :P
    Pozdrówka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko - Twoje filce od dawna zapierają mi dech w płucach! I oby Ci się nie znudziły! :-))

      Usuń
  14. Nie odbieram utajnionych, bo nie. Nie otwieram gdy ktoś zasłania wizjer. Pomarańczowi dzwonią do mnie z jawnych numerów a po ostatniej namowie oj długo ze mną nie pogadają. Dałam sobie kit wcisnąć a nie umowę.
    Cud, że udało ci się miło pogadac. Ja jestem z reguły wściekła za sam fakt nagabywania mnie o cokolwiek.

    Biżu zarąbiste!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kankanko - utajnione odbieram, bo lubię lekki dreszczyk niepewności ;-D
      Pomarańczowych nienawidzę! Jestem u nich i klnę w żywy kamień!!
      A za pochwałę bizu dziękuję pięknie :-)

      Usuń
  15. Cudne bransoletki. Ja tak relaksujących rozmów nie prowadzę. Zazwyczaj muszę się użerać z różnymi natrętami. Czasem piszę o tym u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaskółko - ja się nie użeram. Jak nie mam weny - spuszczam po bandzie ;-)

      Usuń
  16. Uśmiałam się z tych Twoich pogadanek!!!
    Bransoletki cudne!!!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Aagaa - czasem moje pogadanki wcale nie są wzorcowe ;-D To zależy od czasu i od tonu głosu rozmówcy ;-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że chcesz pozostawić po sobie ślad :-)