niedziela, 3 lutego 2013

Niedzielne krawcowe

Niedzielny kierowca: niezależnie od aury, jeździ czyściutkim, wyglansowanym do błysku samochodem.
Pod obowiązkowym krawatem.
Porusza się z prędkością typu: "w uszach szum, w oczach mgła - na liczniku dwadzieścia dwa".
Jeździ jedynie słusznym lewym pasem.
Jeśli ulica jest jednopasmowa - trzyma się kurczowo prawego krawężnika, zbierając oponami gwoździe z pobocza.
Na zielonym rusza dostojnymi skokami kangura...
Często-gęsto charakteryzuje się tzw. "czarnymi blachami", do których jest doczepiony  Fiat 126p. Czasem Daewoo Tico.
Sieje taki niedzielny grozę i spowolnienie ruchu - strach takiego wyprzedzić czy ominąć. Jest nieobliczalny!
Kierunkowskaz włącza mu się synchronicznie wraz ze skrętem kierownicy w dowolną stronę...
Parkuje gdziekolwiek i jakkolwiek, na zasadzie: oby mi było wygodnie -  reszta niech się martwi sama za siebie.

A jak to się ma do niedzielnych krawcowych?

NIJAK na szczęście!!! :-DD

Niedzielne krawcowe, to silna grupa pod wezwaniem Ani i Marzenki.
Było nas 8 chętnych do zgłębiania tajemnic patchworkowych.
Pełnych zapału i braku wiary we własne siły i umiejętności.
Zwłaszcza, że najsamprzód obejrzałyśmy kursantki z wczorajszego dnia, a potem w ramach oswajania z tematem paczłorki Ani i szalone pikowanie Marzenki...

Tjaaaaaa...

Obie prowadzące zapewniły nas jednak, że nie taki diabeł straszny i że damy radę!
I że panie z dnia poprzedniego (przynajmniej niektóre) nigdy przy maszynach nie siedziały.
Więc tak zachęcone i podbudowane rzuciłyśmy się wszystkie na "wiatraczki".
A co! Kwadraciki po takim wstępie były dla nas zbyt banalne ;-D

I oto mój pierwszy wiatraczek na etapie 2 + 2
 
Patrząc na niego poczułam się normalnie jak stwórca!

W ramach oddechu pstryknęłam fotki dwóm kursantkom.

Pierwsza:

Ta ukryta za maszyną Bernina drobniutka brunetka to nasza blogowa Ania (Aploszek kochany jednym słowem)

A tu Ania od patchworków (nasze guru w jasnej bluzce) i Jola  (zblogowana kursantka, ale nie zapamiętałam adresu :-( )


Jako ciekawostkę dodam, że Jola przyjechała na kurs specjalnie z Płocka!

Potem już nie pstrykałam. Zbyt mnie pochłonęło szycie :-)))
Dopiero w domu, strzeliłam fotkę niezupełnie gotowej poduszce:
 
Brakuje jej plecków, ale to chwila moment i doszyję. Pewnie jutro :-)
Wiem, że nie jest doskonała i że do ideału to jeszcze hohohoho!
Ale mnie cieszy przeokrutnie!
Bo do dziś sądziłam, że patchworki to nie dla mnie! Że NIGDY W ŻYCIU!
Że nie dam rady.
Że brak mi kawałka mózgu odpowiedzialnego za szycie "matematyczne".
Gdzie tam! Jednak umiem!
Dałam radę.

Więcej zdjęć, czyli prac pozostałych uczestniczek będzie niebawem.
A będzie co oglądać! Dziewczyny stworzyły cuda!!

Miałyśmy, moje drogie czytelniczki, nadwornego fotografa - Eugeniusza, który parał się nie tylko obsługą aparatu, ale również oswajał nas z maszynami do szycia.
Nie byle jakimi!
BERNINA.
To takie powiedziałabym mercedesy!
Ja szyłam na modelu o numerze 380.
"Trochę" żałuję, że nie mam luźnych, drobnych 6 tysięcy złotych na waciki ;-D
Wiedziałbym, jak je zainwestować :-DD

Pocieszam się myślą, że za miesiąc znowu usiądę przy takiej wypasionej maszynce do tworzenia rzeczy pięknych. I znowu Ania i Marzenka z cierpliwością będą nas nauczać i wprowadzać w tajny przez poufne świat pozszywanych kawałków materiałów.

Panie Profesorki: dziękuję Wam za cierpliwość, za umiejętność przekazania własnej wiedzy, tajemnic i doświadczeń. Za poświęcony czas.
Za niepowtarzalną, ciepłą i energetyzującą atmosferę, jaką stworzyłyście.
Już odliczam czas do kolejnego kursu :-)))

38 komentarzy:

  1. Brawo! No to teraz czekam na kolejne patchworkowe dzieła :). Tym bardziej, że ta technika zawsze bardzo mi się podobała, ale jakoś jeszcze do tej pory się za nią nie zabrałam. Ale cały czas mam ja w planach :)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Frasiu - dzięki! Nie wierzę, że jest dziedzina, której Ty nie umiesz!! To dopiero odkrycie! :-DD
      Az mnie zatkało, jak przeczytałam Twój komentarz. Do teraz byłam przekonana, że nic co rękodzielne nie jest Ci obce! Jsteś tak wszechstronna, że patchwork zapewne złapie Cię i nie puści już niedługo :-)))

      Usuń
  2. Hahahaha Ata jak mówi Sebastian, jeden z chłopaków z Berniny te maszyny za kilka tysięcy to zabawki , które ułatwiają pracę :-) Cieszę się, że zostałaś zaszczepiona :-) Do Lubina pomimo moich namolnych próśb Bernina zawitać jeszcze nie chce , ale już niedługo, już za momencik cioteczkowo - kołderkowe spotkanie szyciowe i mam nadzieję , że uda mi się coś nauczyć :-)Ata szyj, szyj bo fajnie Ci to wychodzi :-) tym bardziej, że maszyna Ci nie obca i nie straszna :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu - dzięki! A Sebastian ma rację - to są super zabawki. I do tego baaardzo pociągające ;-D
      Cioteczki Kołderkowe nauczą Cię "kanapkować" - mają talent z tego co wiem :-))

      Usuń
    2. oj mają :-) tylko ja zawsze wpadam jak po ogień na spotkanie :-( może tym razem uda mi się dłużej posiedzieć z dziewczynami :-)

      Usuń
  3. Super wyszło - gratulacje. No to obie znów mamy swój pierwszy raz za sobą - ja w scrapach, a Ty w patchworkach (bo w końcu maszynowa to jesteś od dawna :-) Czekam w takim razie nieceirpliwie na kolejne odsłony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sylwak - to nie do końca mój pierwszy raz z patchworkami - "szalone" już szyłam i pokazywałam je na blogu. Ta poducha to pierwszy, taki "ugrzeczniony" model z tej techniki ;-)

      Usuń
  4. No i wyszło super. Cieszę się, że atmosfera spotkaniowa niezwykle sympatyczna, bo to zdecydowanie ułatwia pracę i powoduje, że ma się ochotę na kolejne.
    Ja dzięki Ani znalazłam się w krakowskiej grupie Berniny, gdzie mamy wspaniałą Julie.
    Mnie do odliczania zostało już tylko 6 dni ;)
    A potem kolejne, i kolejne odliczania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiniu - takie odliczanie jest szalenie przyjemne, prawda? :-))

      Usuń
  5. Kapitalne zajęcia. Szkoda, że nie mam tu w pobliżu takich. Ja na razie kupuję Janome XL601. Po starym łuczniku będzie to cudo. A poducha fajnie Ci wyszła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaskółko - a ja muszę pozostać przy chińskim "łuczniku" :-/
      Z ciekawości poszukałam tej Twojej Janomki. Fiuuu!! Świetny zakup się szykuje! :-)))

      Usuń
  6. Gratuluję... i podziwiam... to szycie matematyczne to nie dla mnie... choć ja z zawodu matematyk jestem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ataboh - a ja humanistka i jakoś podstawy ogarniam (póki co) :-D Sądzę jednak, że jakbyś się za to wzięła, to byś nie jedną z nas pogrążyła w kompleksach ;-)

      Usuń
  7. Szkoda, że nie zostałaś dłużej, na spotkaniu robótkowym, bo to tam właśnie od kilku lat takowe się odbywają!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorota - wiem. Nawet miałam ochotę zostać, ale jakoś mi odwagi zabrakło i poszłam o 15:30. Jeśli następne "szarotkowo" będzie 03.03, to się nie będę zastanawiać, tylko zacumuję na dłużej ;-)

      Usuń
    2. Tobie zabrakło odwagi? Żartujesz?
      Szkoda, że nie zostałaś, spotkania są naprawdę super! I pogadać o wszystkim można i nauczyć się czegoś i pochwalić nowym "dziełem"! Następne chyba niestety 10 będzie, żeby nie kolidowało z Waszym :-((( Ale skoro drogę już znasz, to i 10 możesz przybyć!

      Usuń
  8. Też tam byłam, też:))))
    Nawet nie masz pojęcia kochana jak się cieszę że udało nam się spotkać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yenulko - byłaś, byłaś! I do tego uszyłaś skomplikowaną i precyzyjną poduchę! Musisz ją koniecznie pokazać na blogu, bo jest świetna!
      Ja się do tej pory cieszę ze spotkania - ile lat minęło od naszego ostatniego?
      Może nie liczmy, bo się okaże, że już całkiem dorosłe jesteśmy ;-D

      Usuń
  9. ajajajaj, jakie fajne warsztaty!!! Tylko pozazdrościć! Powodzenia na kolejnych etapach patchworkowania:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko - dzięki! Warsztaty faktycznie były baaaardzo twórcze i rozwijające.

      Usuń
  10. O piękny, ja niestety po 2 wymiękłam nie mam do tego cierpliwości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myibali - wcale nie jest powiedziane, że i ja wytrzymam ;-)

      Usuń
  11. Wow! Nigdy nie wątpiłam , że potrafisz wszystko! Ta podusia wygląda świetnie! Zazdroszczę Ci tych spotkań,kursów... w naszym wielgaśnym mieście mogę zapomnieć about it :) Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danusiu - wszystkiego na szczęście nie umiem! :-D
      Ale ja aż tak bardzo często nie kursuję! To dopiero drugi profesjonalny kurs, w jakim wzięłam udział :-)

      Usuń
  12. Na zdjęciu wierzch poduszki wygląda idealnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Violka - na żywo ciut mniej ;-))

      Usuń
  13. No to nowa pasja, jakby Ci jeszcze mało było :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda - to jakby rozszerzenie umiejętności szyciowych, więc w sumie nic nowego ;-DD

      Usuń
  14. Byłam, szyłam i piszę się na następne szycie. Dziękuję za miłą atmosferę. Interesujący blog. Serdecznie pozdrawiam. Jola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolu - bardzo się cieszę, że mogłam Cię poznać :-) Spotkamy się za niecały miesiąc! Już odliczam dni :-)))

      Usuń
  15. Ata, gdzie te warsztaty? Mogłabym z nich skorzystać? Odpowiedz mi pls na mejla

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reniferze - idę skrobać maila :-)

      Usuń
  16. Ata! Ty szyjesz patchworki! No super, super! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolcia - to pierwsze koty. Nawet nie za płoty,tylko przed płoty ;-D
      Ale będę się starać! Obiecuję!

      Usuń
  17. Ata - może byście Warszawę przeniosły trocha bliżej!!!!! Na Dolnym śląsku jest dużo miejsca!

    Zazdroszczę!

    Berninę podziwiaj, ale kup sobie Janomkę, będzie Pani zadowolniona!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kankanko - a po co Tobie takie kursy, hę?? Sama byś mogła poprowadzić :-)
      A Janomkę kupię - jak będę piękna, zdrowa, młoda i bogata ;-D

      Usuń
  18. Ata, świetnie Ci poszło to szycie. I z Ciebie i z innych dziewczyn jestem bardzo dumna. Bardzo!!!! Fajnie jest spotykać się z takimi "zakręceńcami". To żeby było równo, nie jest najważniejsze. Dużo, dużo ważniejsze jest to serducho, które wkładacie w każdą pracę. I to widać i z bliska i z daleka. Do zobaczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anna - twoje słowa to miód na moje serce :-)) Dziekuję bardzo! :-)

      Usuń

Dziękuję, że chcesz pozostawić po sobie ślad :-)