niedziela, 24 lutego 2013

Zaszyłam się...



...ale  nie w cichym kącie, czy w innym, kojarzącym się sensie

Zaszyłam się poduszkami w stylu patchwork. ;-D


Tak więc wykończyłam poduchę "kursową":




A ponieważ kolejna część kursu już za tydzień, więc mus poćwiczyć, przed następnym stopniem wtajemniczenia.
Na początek wprawek postanowiłam uszyć prostą poduchę z kwadratów.
Oczywiście nie sztuka dla sztuki, tylko dla konkretnej osoby.
Osoba ta preferuje kolorystykę będącą w zgodzie z jej tęczówkami, więc trzeba było było  zastosować  zieleninkę ;-) I tak oto powstała sobie poducha w wiosennych klimatach :-)

Nowa właścicielka, czyli moja osobista Joanna przygarnęła ją z ogromnym zadowoleniem i już sobie razem mieszkają :-)

Ania, widząc matkę szalejącą z nożami, matami, nożycami i materiałami nieśmiało zapytała, czy ta poducha to może dla niej będzie.
- No raczej nie. To  przecież nie twoja kolorystyka.
- Ale mnie się zielony bardzo podoba!
- Nie ma sprawy! I tak kolejna poducha miała być dla ciebie.Wytypowałam was na króliczki doświadczalno-testujące moje patchworki. A poza tym - masz preferencje: sama sobie wybierzesz materiały.
Otworzyłam dziecku drzwi do raju, czyli do dwóch szaf ze szmatami.
Ooooo maaatkooo!!! Takiego bajzlu, to ja już daaawno nie miałam!
WSZYSTKO wywlokła!
I się bidula pogubiła w tym bogactwie :-D
Więc zaproponowałam jej, żeby robiła selekcję negatywną.
Dzięki temu na placu boju zostało jakby trochę mniej materiałków...
A potem dziecko dopasowywało sobie zestawy...
Ja może jednak litościwie przemilczę, co z czym Ania łączyła...
Największy mój protest wzbudziło karkołomne połączenie bananów z kwiatkami!
- Oczy ci wypadły i na dotyk zestawiasz???
- Nie znasz się! Przecież pasuje!
- Jak pięść do nosa! Osobno są ok, ale w kupie wyglądają  jak... no jak kupa!!
I tak dalej i dalej...
Na szczęście jakoś udało się nam dojść do porozumienia i dostałam w garść trzy konkretne zestawy na trzy poduchy.
 - A która ma być pierwsza?
- Ta z drzewkiem.
No to przystąpiłam do szycia i kombinowania, bo materiały, które Ania sobie wybrała na pierwszy ogień, to były bawełniane końcówki o maksymalnej szerokości 14 cm.
I do tego miałam nakazane, że ma tam być, oprócz drzewka, lektyka i nosiwoda!
Liczyłam, mierzyłam, zamykałam oczy i cięłam.
A potem zszywałam, co poszatkowałam.
Doszyłam plecki, wepchnęłam do środka wypełnienie w postaci jakiegoś jaśka i powstało  takie coś:















Ania  wyraziła swój niekłamany zachwyt i aplauz wieszając się matce na szyi i zasypując ją całusami.
Więc chyba jest ok? ;-)

63 komentarze:

  1. Matkokochana! No nie mogę wyjść z podziwu! Ata! Te całusy i wieszanie się na szyi jak najbardziej wskazane! Pięknie sobie poczynasz, pięknie! No i co, takie to skomplikowane, to szycie poduszek?
    Ja tez Cię pogniotę! O! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolcia - Ty tak serio z tym podziwem?? Wow! Bardzo, bardzo Ci dziękuję :-)
      Wcale to nie nie jest trudne, tylko cierpliwości i pewnej precyzji wymaga :-)

      Usuń
    2. Brawo Ata :) Właśnie! Cierpliwość i precyzja :)

      Usuń
    3. Jolcia - to zaiste doskonały trening!:-))
      Dobrze, że ja to lubię :-D

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dominiko - dziękuję pięknie :-)

      Usuń
  3. Piękniste , to dosyć trudne i pracochłonne, ale wyszłaś z tego z głową do góry świetna robota pozdrawiam Dusia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dusiu -fakt - pracy to one trochę wymagają i myślenia!

      Usuń
  4. Nooo Ata... szacun. Tego nie umiem, a baaardzo lubię, szczególnie w formie narzut...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ataboh - narzuty to pieśń nie tak odległej jak sądzę przyszłości ;-)

      Usuń
  5. Czy ja już Ci mówiłam , że jesteś genialna :-D Poduchy świetne i czekam na następne , bo chyba nie koniec :-D co ????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu - ojejj!! Dziękuję bardzo! Aż się zarumieniłam! Poduchy będą. Właśnie przekopuję dom w poszukiwaniu haftów, bo mam wizję:-D

      Usuń
    2. czekam , czekam, czekam :-D
      a korzystając z okazji , jak będziesz na kursie , ścigaj Berninę o wystawę patchworku w Warszawie :-) Nie wiem, jakie maja teraz plany , ale w tamtym roku przebąkiwali na ten temat :-)

      Usuń
    3. jeszcze Ci naśmiecę : http://www.patchwork.bernina.pl/wystawa-patchwork.htm
      to wystawa w Krakowie - jak oglądam te fotki, to płaczę rzewnymi łzami - bo ja tak nie umiem :-(((((

      Usuń
    4. Asiu - popytam, pocisnę i dowiem się. Faktycznie - można popaść w kompleksy i rozpacz! CUDA!!!

      Usuń
    5. Sebastian wspominał o kliku miastach w Polsce, w tym o Warszawie , szukał kogoś, kto podpowiedział by lokalizację , bo trzeba drzwi z 2 zamkami ( ja sejf załatwiałam :-D w Ustroniu ) Ata pogadaj - naprawdę warto - ale komu ja to mówię :-D

      Usuń
    6. Ok! Pogadam, a wcześniej pomyślę :-)
      Gra warta świeczki!

      Usuń
  6. No genialnie wyszło. Aż się boję co będzie dalej - maszyn Ci się zapoci, a w szafie dno zobaczysz, niechybnie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sylwka - maszyn ma się pocić - do tego powołan. Dna w szafach nie zobaczę - ciągle ktoś dba o ich uzupełnianie ;-)))
      Coś jak "stoliczku nakryj się!"

      Usuń
    2. Tia, no i ten Mietek, nie ?

      Usuń
    3. Sylwka - muszę Cię rozczarować - nie Mietek.

      Usuń
  7. w kwietniu sie pewnie spotkamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sekutnico -super!! Już się nie mogę doczekać! :-))

      Usuń
  8. cudniaste te poduch...zdolniacha z Pani...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Katerina - dziękuję bardzo :-)
      I ponawiam prośbę - po imieniu pliss! Tym bardziej, że znamy się też w realu :-)

      Usuń
  9. To ja zamiast wieszania się na szyi i całusków podaję grabulę i gratuluję udanych poduch. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaskółko - odściskuję grabulę i dziękuję :-)

      Usuń
  10. No, no, jestem pod wrażeniem. Wszystko się pięknie zeszło :) I świetnie dobrane kolory szmatek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Violka - zeszło się (prawie)! Dziękuję bardzo :-)

      Usuń
  11. Jest bardzo ok!!!! Wszystkie poduchy piękne pod względem kolorów,tematów, faktur :)Nie znam się kompletnie na szyciu maszynowym, a patchworki to już wyższa szkoła jazdy, Jak widać Ty doskonale umiesz jeździć!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danusiu - uczę się tej jazdy - bez trzymanki ;-D

      Usuń
  12. JASNE ,że OK
    szacunek bo ślicznie wyszło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu - dziękuję Ci za dobre słowa i uznanie moich poczynań :)

      Usuń
  13. Wielce okej :D Przynieś poduchy na kurs do pomacania, oki? O ile Dziewczyny oczywiście je wypuszczą na pół dnia z objęć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu - przez tydzień chyba się z nimi oswoją i pewnie pozwolą ;-D
      Pozwolisz, że wezmę bez wsadu? ;-DD

      Usuń
  14. Ok to mało powiedziane :) są superaste - nie wiem czy jest takie słowo ale tu pasuje. Pozdrawiam i czekam na następne cudeńka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalicedj - dziękuję! Następne powstaną na pewno :)

      Usuń
  15. Ata, ja jestem dumna z Ciebie jak paw! Poducha super ale nie to jest najważniejsze. Dla mnie, jak to mawia mój wnuk, "najsuprzejrze" jest to, że chce Ci się. I że diabeł patchworkowy nie taki straszny, jak się wydaje na pierwszy rzut oka. Prawda? Oj dziewczyny, "kursantki" moje! Ile mam radości dzięki Wam :). Dzięki Ata. Do zobaczenia już tuż, przy szyciu świątecznych kur :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu - to dzięki Tobie mogę się lansować po blogu z patchworkami :-))
      Jesteś fantastyczną nauczycielką :-)
      Już odliczam godziny do kolejnego spotkania :-)))

      Usuń
  16. Noooo, pięknie się zaszyłaś! Poduchy śliczne i perfekcyjnie odszyte - bardzo mi się podobają. A skoro tak Cię wzięło na szycie, to czekam z niecierpliwością na kolejne wytwory :)). Świetnie Ci to wychodzi :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Frasiu - dziękuję :) Będą kolejne szyciowe posty :-))

      Usuń
  17. Zaraz, zaraz, co za achy i echy. Czy atesty te poduchy mają?
    Jak wiadomo jesteś w posiadaniu, czyli właścicielką, dwóch księżniczek, w których żyłach płynie i płonie błękitna krew. W związku z powyższym, czy poduchy zostały przez "Jej Wysokościnie" sprawdzone za pomocą ziarnka grochu? Bo jak poducha jest ok. (odpowiednia grubość, przytulność, delikatność, lekkość), to powinny to ziarenko wyczuć, a nic nie pisałaś, że takowe próby się odbyły. Jak test przejdą, to certyfikat posiądą.

    OdpowiedzUsuń
  18. I wtedy od Chrissa dostaną dużego ACHA i ECHA.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krzysiu - poduchy zostały przetestowane dziś w nocy. Swe zadanie spełniły! Nie uwierały, nie przeszkadzały tylko dobrze "wysypiały" :-)))
      Czyli jednym słowem - mogę szyć dalej ;-D

      Usuń
    2. Możesz, masz moje błogosławieństwo :)

      Usuń
    3. Dzięki Ci o... Krzysztofie :-DD

      Usuń
  19. no kochana, piękniście jest:) Świetnie wygląda ta kursowa z przepikowaniem przez zielony - bardzo udany zabieg, baaaardzo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yenulko - dzięki! To może i ją wezmę na okazanie w niedzielę? :-)

      Usuń
  20. Wspaniałe te poduchy. Córka przy okazji przekonała się, że nie zawsze wybór jest łatwy, nawet, gdy jest z czego wybierać. Serdecznie pozdrawiam i do zobaczenia na kursie. Jola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolu - młoda to wie! Ciągle ją stawiam przed koniecznością różnych wyborów - ot taka wprawka do samodzielności ;-)

      Usuń
  21. Wspaniały blog, bardzo mi się podoba.
    Pozdrawiam i życzę wielu sukcesów.
    Zapraszam na moje Urodzinowe Candy:
    www.skradzionechwile.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda - dziękuję! Zaraz zerknę do Ciebie :-)

      Usuń
  22. Zachęcona Twoją relacją z kursu, zapisałam się na jeden z marcowych. I jak tak patrzę na te dzieła, to tym bardziej się cieszę i zacieram ręce na nowe umiejętności :-) Dziękuję za informacje o kursie i pozdrawiam, Maria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mario - to super! Bardzo się cieszę :-)) A na który dzień?

      Usuń
    2. Na 9 marca :-) to będzie dla mnie dodatkowa szkoła cierpliwości, bo z natury jestem wielbicielką i sprawczynią twórczego nieładu, a przy geometrycznych elementach trzeba takie zapędy w sobie okiełznać... Ale widziałam na stronie Ani Sławińskiej też takie freestajlowe kompozycje, że oko bieleje, więc zakładam, że jak się wciągnę, to mogę przeplatać projekty geometryczne i takie z większą odrobiną szaleństwa :-) Jeszcze raz dziękuję za podpowiedź kursową. I za świetnego bloga, z charakterem i mnóstwem pięknych rzeczy do oglądania :-)

      Usuń
    3. Mario - ogromnie Ci dziękuję za tak miłe słowa pod adresem bloga :-)
      Ja będę u Anny 10.03. A Ty na pewno będziesz bardzo zadowolona z kursu. Podziel się proszę później swoją opinią :-)

      Usuń
    4. Zeznam, jak było :-)

      Usuń
  23. Podziwiam, bo aczkolwiek nie boję się różnych rękodzielniczych nowości do opanowania, to patchwork jakoś mnie odstrasza. A Twoje poduchy są bardzo fajne. Wcale nie dziwie się, że dziewczyny miały na nie chrapkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaskółko - rozumiem Cię - jest kilka technik, które mnie odstręczają i na pewno się za nie wezmę :-)

      Usuń

Dziękuję, że chcesz pozostawić po sobie ślad :-)