poniedziałek, 18 marca 2013

Znowu psuję...

Zaczęło się "niewinnie" ciut ponad dwa tygodnie temu.
Dokładnie w  piątek, w Dzień Kobiet.
Jako rasowa kobita, w mój dzień wyznaczony skrupulatnie kalendarzem, przyjmowałam kwiaty (a dużo ich było, aż się do dziś dziwię!).
Święto świętem, ale pospolitość i codzienność zagnała mnie jak co piątek do sprzątania hangaru.
Do pomocy mam pana odkurzacza zwanego Włodkiem.
Włodek, jak każdy chłop nie za bardzo kocha sprzątanie, więc robi mi różne psikusy: a to się przeżre kurzem i se filtr zatyka, a to kółko sam sobie urwał, licząc na to, że kaleki nie będę ciągać po całym domu. Albo chowa mi wrednie swoje ponętne i potrzebne mi końcówki...
Wszystkie jego starania spaliły jednak na panewce.
Do ostatniego wybryku.
Włodek zablokował sznur!
Nie dał go sobie wydrzeć!
Po prostu - oddał ze zwijacza tak koło 10 cm, a resztę (liczoną w metrach) trzymał we własnym wnętrzu.
Ni Hugo nie da  się odkurzać takim czymś! Nawet dopinając przedłużacz.
Chcąc, nie chcąc, zmuszona byłam używać odkurzacza pożyczonego od sąsiada (czyli od taty).
Bo swój  sprzęt popsułam(?).

Minęły dwa tygodnie.
Wczesnym popołudniem popsułam(?) maszynę do szycia

A potem pojechałam do bankomatu...
Czy muszę dodawać, że na mój widok padł trupem!
Jak wchodziłam do banku, świecił na niebiesko, a jak podeszłam zmienił barwę na czerwoną i  wyświetlił informację: Przepraszamy...

Taaa... Popsułam(?)

Nie dało mi to do myślenia. O nie!

Było to dziś rano.
Udałam się z młodą młodszą do mojego autka w celu odwiezienia potomkini do szkoły.
Wsiadłyśmy do samochodu, kluczyk wtyknęłam w stacyjkę, przekręciłam  i... zdechł pies.
Zarzęziło, ale zgasło.
No to jeszcze raz!
I dźwięk jak łyżwami po lodzie.
Ot taki bezefektywny wizg i zgrzyt.
 Trzecia próba skończyła się tym samym.
Więc wysiadłyśmy z nieboszczki skody, a ja udałam się do rodzica po kluczyk i dowód rejestracyjny jego jeździdła.
Tata, jako osobnik emerytowany, sypia zwyczajowo na dowolnie wybranym boku, do dowolnie wybranej godziny.
Dziś jednak zła córka zerwała go o nieludzkiej porze, czyli o 7:35 żądając udostępnienia samochodu.
Tata zaplątał się w kołdrę, mamrocząc informacje o miejscu pobytu interesujących mnie rzeczy.
Z mamrotania wyłuskałam interesujące mnie wiadomości, złapałam co nie moje i pomknęłam do jego samochodu.
Kluczyk w stacyjkę i...
DOOPA!!!
Stęknęło raz i padło, jak stało!
Akumulator się zbiesił.

Ania do szkoły pojechała autobusem na drugą lekcję.
Do sklepu pokicałam piechotą - ładnie rano było, więc te pół godzinki nawet dobrze wspominam ;-)

Reasumując:
- nie przysięgam, że w najbliższym czasie niczego nie popsuję.
- przysięgam, że uziemienie drimlajnerów to nie moja sprawka! :-D

32 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Aniu - poprawka: ryżej damy ;-DD

      Usuń
  2. No Kochana! Strach się bać!!!!! Pozdrawiam!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danusiu - mam zakaz zbliżania się do komputerów, ale go olewam ;-D

      Usuń
  3. to jakiś spisek :( niemożliwe ,żeby tyle rzeczy mogło się tak zepsuć z Twojej przyczyny ,czy to nie są jakieś felerne urządzenia ??
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dominiko - teoretycznie one powinny działać... Wyglądały na sprawne i takie też były. Do czasu :-D

      Usuń
  4. No kochana ... pierwszy raz się cieszę, że tak daleko mieszkamy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beatko - ale ja głównie psuję swoje! Bankomat to tak przez przypadek :-D

      Usuń
  5. https://fbcdn-sphotos-f-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/45744_640340099326013_706550256_n.jpg, gdyby Ci się autka znudziły :-D maszyna też : https://fbcdn-sphotos-g-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/269204_479960922069917_419329807_n.jpg
    Bankomatu chyba Ci nie dadzą ??? :-D Ata nie ma tego złego, tylko nie psuj już nic więcej :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu - :-DDD Bankomat naprawili - dziś sprawdzałam organoleptycznie ;-) A pomysły MEGA!! :-DD Warte wykorzystania!

      Usuń
  6. O matkooo! Ata, Ty jesteś niemożliwa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Violka - no niestety! Nie da się zaprzeczyć ;-DD

      Usuń
  7. a wszyscy psioczą na bogu ducha winnego producenta samolotów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yenulko - ale te samoloty-nieloty to nie ja! SŁOWO uziemionej krawcowej :-D

      Usuń
  8. Myślę, że aby to odwrócić, po prostu trzeba popsuć coś co jest już drastycznie niepotrzebne ale stoi bo stoi, albo coś czego nie lubisz, ale szkoda wyrzucić bo może się przyda :)
    Pozdrawiam
    Majeczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Majeczko - to jest pomysł! Od razu nasunęło mi się na myśl... parę osób ;-DD Ciekawe, czy na wrednych ludzi też tak działam jak na sprzęty ;-D

      Usuń
  9. Dajesz czadu :))) Ale moim zdaniem otaczają Cię zdechlaki, które same się psują i nie ma w tym Twojej winy :)) A że akurat kumulacja...hmmmm... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniam - to też jest możliwe... W końcu ani samochód, ani maszyna, nie mówiąc o odkurzaczu, najnowsze nie są... ;-)

      Usuń
  10. Ale dla rownowagi naprawic tez cos potrafisz... na ten przyklad cieknacy kran czy zatkany odplyw... to sie jakos musi wyrownac, nie???? Buziak♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. deZeal - i tym się pocieszam :-DD Dzięki! :-*

      Usuń
  11. Ata, a ja mam do Ciebie wielką prośbę: mogłabyś zepsuć tę zimę, żeby w końcu sobie poszła? Ja rozumiem, że być może działasz tylko na przedmioty martwe o pewnym mechanicznym skomplikowaniu, ale chociaż spróbuj! Plizzz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta - nie umiem :-(( Próbowałam, ale ona silniejsza ode mnie :-(((

      Usuń
  12. Ani chybi jakieś fluidy wydzielasz. W ramach walki z własnym stresem powinnaś kupić sobie super perfumy i te fluidy nimi zabić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaskółko - upsss... Nic z tego! Nie cierpię perfum :-((

      Usuń
  13. Hi, hi, hi..... jak przestanę się śmiac, to skomentuję wpis....;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alicjo - ależ śmiej się ile możesz! Śmiech to samo zdrowie :-)))

      Usuń
  14. Ha ha ha miałaś dzień psuja ;) Mnie się też tak zdarza więc mogę się śmiać-pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo - dobrze, że nas, psujaków, więcej na tym świecie - jakoś raźniej mi się zrobiło ;-)

      Usuń
  15. Faktycznie czarna seria :P
    Ja tak mam gdy siostra z rodzinka przyjeżdża,dwa lata temu zepsuł się odkurzacz - na śmierć dodam, kocioł i zaszwankowała pralka...
    w ubiegłym roku pralka zeszła dokumentnie :P
    Mam nową, piekną, wspaniałą i cichą, więc nie ma tego złego, ale...
    siostra znowu przyjedzie, a ja zastanawiam się co tym razem szlag trafi - choc może tym razem prawo czarnej serii nas ominie? ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Myślę, że przyczyną tego wszystkiego jest niekończąca się śniegowo-mroźna zima. Nie tylko my mamy już jej dosyć ale i tzw. martwe rzeczy. Uważam, że gdyby było cieplej, Ata spędzałaby więcej czasu w swoim ogródku i maszyna do szycia dalej by cieszyła się swoim żywotem, bo nie byłaby używana. Odkurzacz zastąpiłabyś zapewne grabiami w ogródku próbując doprowadzić darń do świetności murawy ze Stadionu Narodowego. Akumulatory w cieple też by działały. Więc jesteś rozgrzeszona, nie jesteś jakimś medium, WINNA JEST ZIMA W MARCU. Prawomocnym wyrokiem sądu skazuję ją na banicję do 22 grudnia, Anno Domini 2013.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krzysztof - co do maszyny masz rację, ale nie do konca - "zadane" lekcje musiałabym odrobić niezależnie od pory roku ;-)
      Odkurzacza używam cyklicznie i regularnie - nawet latem :-P
      W taty samochodzie wprawdzie zdechł akumulator, ale w moim szlag trafił elektrykę. W sensie, że jakiś kabel się zbiesił. Jutro odbieram moją kobitkę z naprawy i będę wiedzieć więcej :-)))
      A zimy wiosną nie lubimy! O NIE!!!

      Usuń

Dziękuję, że chcesz pozostawić po sobie ślad :-)