środa, 21 grudnia 2011

Ciasteczkowe Potwory

Kto nie zna Ciasteczkowego Potwora??
Wszyscy! A przynajmniej o nim słyszeli.
U mnie w domu żyje i ma się dobrze kilku takich potworów...

Wczoraj wieczorem pogadywałyśmy sobie z Chudą na temat konieczności zabezpieczenia ciasteczek na wigilię klasową młodszej.
Matka karmiąca, czyli ja nie miała żadnego pomysłu poza prymitywnym zakupem gotowców sklepowych.
Zasłaniała się brakiem czasu, weny no i nie ukrywajmy - chęci...
Chuda niestety temat łyknęła (jak ciasteczka!), i o godzinie 22:00 powlokła lekko już zaspaną matkę przed własny monitor i pokazując palcem powiedziała krótko, acz znacząco:
-O! To! - i zamlaskała niczym Ciasteczkowy z Sezamkowej...
-Nooo... - odezwał się potwór nr dwa w osobie jej rodzicielki.
-Ale wiesz? - nr dwa lekko się przecknął - barwników spożywczych nie mamy.
-Oj to się kupi!
-Na mnie nie licz! Mam zgoła inne plany na jutro - nie będę jeździć po Warszawie!
-To ja poszukam! - rzekła dumnie Chuda, wypinając klatkę z piersiami.
-Ok - odparła ugodowo matka notorycznie niedospana i powlokła się w stronę barłogu.

Rano, przy kawie, zaczęła szukać telefonicznie tychże barwników nękając na ten przykład koleżankę Sylwię. Sylwia się wyparła znajomości z barwnikami.
Więc matka tym razem zwana poszukiwaczem chujaka, czyli drzewka okolicznościowego, ruszyła w drogę.
Chujaka zanabyła ku swej radości po 20 minutach od wyruszenia z domu.
Więc zanęcona takim ogromnym sukcesem, rzuciła się na poszukiwanie barwników. Tak przy okazji powrotu pod adres zameldowania...
Zwiedziła ona była kilka sklepów. W jednym ku swej radości przeogromnej nadziała się na ekstrakty spożywcze! Ucieszyła się jak głupia, że ma takie bez mała pod nosem. Wprawdzie za kosmiczne pieniądze, ale rozgrzeszyła się, że tego się ciut-ciut używa i licha butelczyna na lata świetlne jej wystarczy.
Zaznaczam, że NIE KUPIŁA! Wystarczy jej świadomość, że wie gdzie "łone som"!
I liczy na to, że nie zapomni ;-)
Wróciwszy do domu swego rodzinnego matka zamieniła się w kobietę garującą. I jakoś się jej tak duuużo czasu nagle zrobiło...
I się z tego czasu wzięło i zagniotło ciasto.
Na te ciasteczka oglądane wieczorową porą dnia poprzedniego...
No tak jakoś...
Bo mimo braku barwników, plany miały obie dwie siostry co by zrobić te ciasteczka...
Zapakowała matka ciastkowa surówkę ciastową do michy, przykryła folią co by nie obsychało i cierpliwie czekało na powrót pomysłodawcy do domu z uczelni...

Chuda powróciwszy do domu z triumfem zaprezentowała matce (tym razem zdumionej) dwa barwniki: zielony i niebieski.
W formie żelu.
Kolory jak się okazało były konsultowane telefonicznie przez Chudą z Ciasteczkowym Potworem nr trzy, czyli Aniusią...
Tak więc obie dwie opanowały mi wzięły kuchnię...

Każda z nich ma w łapkach swoje ulubione kolorki :-)

Upomniałam Chudą, że paznokcie jej nie pasują do jej ciasta, ale tylko prychnęła z lekceważeniem i zapozowała łapskami do fotki:

Prychanie nie wyszło jej na zdrowie (chociaż urody nie sponiewierało)
Wniosek - nie wydzielać zbyt dużo dwutlenku węgla przy sypkiej mące ;-D


Ania, dziecko zrównoważone i spokojne (acz również z gatunku potworów ciasteczkowych), ze stoickim spokojem wycinała swoje błękity:

Aś natomiast szalała z zielniną:



Matka łakoma (potwór najstarszy) pilnowała czasu pieczenia ( ze zmiennym skutkiem ;-))

No i w końcu ciasteczka były gotowe!!
I można nimi karmić nie tylko oczy, ale i podniebienie!

Są pyszne! Kruchutkie, nie za słodkie, delikatne i takie kolorowe :-D
Jedzenie ich wciąga jak łuskanie pestek słonecznika!
I z tegoż to powodu w okolicach piątku powstanie kolejna partia (jak znam życie) solidnie powiększona pożywki dla Ciasteczkowych Potworów.
A gdzie przepis?
No jak gdzie??
U mnie! Na drugim blogu, czyli w Garkotłuku :-D

28 komentarzy:

  1. Z tą mąką to spokojnie u was.
    Ja przy mojej Alusi mam pół kuchni w mące ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne kolorki, poproszę z dostawą do domu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. cudna rodzinka ,smaczne ciasteczka,spożyłabym :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja muszę zdecydowanie bliżej mieszkać....

    Ciasteczka piękniste!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciasteczka jak malowane :). Poczęstuję się jednym, bo właśnie zrobiłam sobie poranną kawę :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Kuchareczko - dziękuję w imieniu córzydeł :-)

    Duditka - na szczęście obie są na tyle stare, że już wyrosły z wieku obsypywania siebie i okolic mącznym pyłem ;-)

    Anetko - obawiam się, że już nie ma czego dostarczać. Ciasteczka pomaszerowały dziś na dwie wigilie: szkolną i uczelnianą :-)

    Agatko - cudna rodzinka? Owszem - na zdjęciach ;-DDD

    Kankanko - przeprowadzaj się więc! Ale by było fajnie! Az się rozmarzyłam...

    Frasiu - dobrze, że zdjęcia zostały, bo ciasteczek jak wyżej wspomniałam, już nie ma ;-)

    Anonimie - prosisz mnie o urodę? No sorry! Ale cudów dokonywać nie umiem :-P

    OdpowiedzUsuń
  7. Kosmiczne, słowo daję.! Okrutnie robotne z Was dziewczyny.Ja dziś tylko sernik wymodzę, za to z marcepanowymi kawałeczkami, żurawiną, rodzynkami, mielonymi orzechami i...co by tu jeszcze wsadzić to pomyślę.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. fajne te ciasteczka kolorki maja super :)
    Zdrowych i spokojnych Świąt

    OdpowiedzUsuń
  9. Musi u Was zawsze być wesoło. Ja z mamą pierniczki zrobię przed sylwestrem ale po Bożym Narodzeniu.
    Pozdrowionka :)
    P.S. Nie tylko na zdjęciach, ale też w realu ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale fajne!!! I od razu URODZIWIE kolorowe!!! Super pomysł bo ja jakoś weny do kolorowania swoich pierniczków nie mam :P Buziaki Słodkie Potwory :)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Oooo, ulżyło mi, bo taka się nieużyta poczułam, bo nie wiem, gdzie by te barwniki kupić. A tu proszę, jak sobie poradziły - ciasteczka egzotyczne kolorystycznie, ale smakowite :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Anabell - już dostałam ślinotoku na myśl o twoim serniczku... Mniam!!

    Ewo - dziękuję serdecznie i wzajemnie :-*

    Olacola - u nas zwyczajowo jest STRASZNIE śmiesznie ;-D Czasem wolałabym, żeby było normalnie lub tylko śmiesznie ;-)

    Iwonko - my w tym roku zrezygnowałyśmy z kolorowania pierniczków (bo i takie też mamy). Doszłyśmy do wniosku, że lukier zabija skutecznie właściwy smak pierniczków :-)

    Sylwuś - no weź no! Zaraz tam nieużyta! I od razu zdradzę, gdzie Chuda je kupiła : Złote Tarasy "Kuchnie świata". I powiem Ci, że ta egzotyka kolorystyczna wciągnęła nas jak magnez :-DD

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale rewelacyjne ciacha , świetne kolorki mają , no i odpada lukrowanie:)
    Zdrowych i Spokojnych Świąt życzę Wam Ciasteczkowe Potwory:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak można pożreć takiej cudnej urody ciasteczka?! prawdziwe z Was Ciasteczkowe Potwory dziewczyny:))
    Wesołych Świąt:)))

    OdpowiedzUsuń
  15. Ależ Wy macie pomysły! Brawo Atowa rodzinko! Radosnych świąt Wam życzę:) Ściskam warkoczową panienkę mocno! A przy okazji świąt Chudą, barwną postać też mocno gniotę;)
    Pozdrawiam Ata :)

    OdpowiedzUsuń
  16. ależ cudna koloryzacja!!!!!!!!!
    Świąt radosnych i wesołych, spotkań z Dzieciątkiem i rodziną przy takich pysznościach

    OdpowiedzUsuń
  17. Serdeczności przesyłam:) I gorąco pozdrawiam Ciasteczkowe Potworki duże i małe, życząc Radosnych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
  18. Oryginalne kolory, acz oba to moje ulubione :)
    Wesołych Świąt Atuś!

    OdpowiedzUsuń
  19. Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę Tobie oraz Twoim bliskim dużo zdrowia, spokoju, radości oraz wszelkiej pomyślności!

    OdpowiedzUsuń
  20. Super zabawa, też tak się często bawię z córką :) W wolnej chwili zapraszam do poczytania http://zeszytrozterek.blogspot.com/

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ale u Was rodzinnie, kuchennie było! Brawa dla najstarszej za zagonienie matki do roboty :) warto było.....a te obłoczki........

    OdpowiedzUsuń
  22. bo absolutnie nie kojarzą mi sie z kwiatkami te chmurki :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Wykorzystamy przepis na święta.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że chcesz pozostawić po sobie ślad :-)