sobota, 27 października 2012

Zażenowna podwójnie...

Są  w moim życiu sytuacje (nader częste), które wprowadzają mnie w konsternację i zażenowanie...
Może nie tyle ludzka głupota to powoduje, ale okoliczności i sytuacja.


Tak też było i w mijającym tygodniu.
Wtorek to był.
Stoję w blokach startowych przed wyjściem z domu.
Ania jakoś opieszale się zachowuje i w końcu wydusza z siebie problem:
- Mamoooo...
- No??
- Poproszę czapkę...
- CO TY CHCESZ?? - Zdębiałam.
- Czapkę... - Szepnęła warkoczowa ze wstydem.
- Oszalałaś?? Przecież mrozu nie ma! Ciepło! +3 jakoś, czy +1! Zimno ci??
- Nieeee... Tylko mam basen.
- No i?
- No i nie mam czapki!
- Kurna! Kaptur masz!
- Ale ja chcę czapkę!!
- Dżizas! A skąd mam ci wziąć! Opaska może być (gmeram z rozpaczą w szufladach przedsionkowych).
- Nie bardzo...
- Nie bardzo? No trudno. I tak nie ma. A po co ci czapka??? Przecież w mrozy trzaskające nosimy!!
- Wiem, ale każą nam mieć na basen.
- Yyyyyy.... Na basen??? Czapki??? A może czepki??
- Nie! Czapki!
- Nie rozumiem.
- NO bo jak wracamy z basenu, to mamy mokre włosy i to podobno nie jest dobrze.
- Kaptur masz - szepnęłam załamana.
- Ale mają być czapki!!
- Kurrrrdeeee!!! Masz czapkę!! Ślimaka!!! Ale za ciepła na dziś!! Nie dam ci moheru z wełną!! Ugotujesz się!
- Wiem. A innej nie mam? - Ania bardziej stwierdziła, niż zapytała.
- Nie masz!
- A ja muszę mieć. Bo jedynkę dostanę...
- Z czego??  Z WF-u?? Przecież Masz zwolnienie!
- Tak! Ale z zachowania mi punkty odejmą!

Gwoli wyjaśnienia - Ania ma zwolnienie z zajęć WF. Nie na krzywą twarz, tylko z powodów takich czy innych. Nieważne jakich. Na basen chodzi na tzw. "lajcie" na moją prośbę i z poparciem lekarza. Nie jest oceniana.
A zachowanie mają oceniane "punktowo"

-Boszsz!! Z powodu "niemania" czapki??
- Noooo. Bo w regulaminie WF'u jest napisane: czapki na basen obowiązkowe!
- Czepki - poprawiłam odruchowo.
- Czapki!
- Kurrrdeee!! Ania! Czapka na mokrą głowę, to jak kompres! Mokre włosy, opatulone czapą parują, a potem szybko marzną i katar gotowy. W kapturze nie ma okładu - zimniej, ale zdrowiej!!
- Wiem... Ale ma być czapka.
- Zrobię ci! Obiecuję! Za tydzień będziesz mieć czapkę - przejściówkę. Dziś idziesz tylko z kapturem. Jak coś, to powiedz, że nie masz i że zahartowana jesteś!
- To dobrze, bo wszyscy mają czapki, tylko ja nie...

Poczułam się zażenowana. Co najmniej!!
I to podwójnie! Nie dość, że nie ma czapki, to przecież dysponuje matką sprawną (póki co) manualnie.
Poszła. Punktów ujemnych nie dostała.
Widać pamiętają, jak przy -25 warkocze jej zamarzły na gnat i nawet raz nie kichnęła...
Btw: zamarznięte, sztywne jak drewno włosy bardzo fajnie dają się modelować, jakby ktoś nie wiedział i nie praktykował ;-DDD

Obiecałam czapkę we wtorek.
Na wtorek.
Dziś sobota, więc czas się zaczął jakoś kuuurczyć!
Ania, jak już wspominałam, uczęszcza na Uniwersytet Dzieci.
Jak dziecko zgłębia wiedzę, mama se czyta, dzierga lub gawędzi barzo miło z innymi rodzicami.
Dziś nastał czas dziergania!!
Przez dwie godziny druty śmigały mi z prędkością światła.
A w domu kolejną godzinę.
I tak oto powstała czapka na teraz, na szybko, na mądrą głowę.
Mądra głowa się zachwyciła:
- Ooooooo!!! Idealna!!! Trzyma się tam, gdzie powinna. Ale super jest!! Mamuniu!  Kochana jesteś! Jaka śliczna!!! Kocham cię!!
Taaa!
Miłość dziecka jest bezwzględna i absolutna!
Ja wiem, że co nagle, to po diable.
3 godziny to mój rekord czasowy, jeśli chodzi o czapkę. Wyczyn taki sobie, ale skoro spotkał się z aż takim aplauzem, to może jednak pokażę:
                                          

Kolor jedynie słuszny, czyli lazuro-błękit dopasowany do ocząt ;-)

                                          
Modelka była cierpliwa do czasu... Potem dostała głupawki i strzelała miny takie, że miałam ochotę sama ją za przeproszeniem strzelić (całusem w nos :-D)

                                           
Ufff!!! Czapka jest!
Zażenowanie mi minęło! Dziecko me nie będzie się czuć goło i głupio wśród zaczapkowanych rówieśników!
I pomyśleć, że za moich czasów obciachem było noszenie czapek w ogóle, nie tylko przy trzaskających mrozach!
O tempora, o regulaminos! ;-D

Wzór na wzór i podobieństwo ubiegłorocznej tyle, że inny wzór ;-D
Dane techniczne? Ekhemmmm...
Druty nr 3. Na żyłce. KP.
Włóczka? Jakiś akryl  100%. 
Wzór?
 Moje ukochane oczka opuszczane :-)

A potem?
A potem to ja się wzięłam i zrobiłam coś fajnego i zupełnie nowego. Ale do tego dojdę, jak uporam się z prezentacją masy zaległości robótkowych :-D

33 komentarze:

  1. Czapunia super. Mnie by się przydał i taki akryl i taki kolor.Potrzebuję na dłuuugą kamizelkę.Wiesz, gdy ja chodziłam na basen (liceum) to nie wypuszczała nas "wuefowa"z budynku basenu, jeśli któraś miała włosy wilgotne.A tym, które miały długie włosy kazała przez zamoczeniem się w wodzie zakładać na łepetyny po dwa czepki.A czapki lub kaptury też musiałyśmy zakładać.Tak jakoś o nas dbano.
    Miłego dla Ciebie, całuski dla Ani;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu - za mało mi go zostało, żeby zrobić z niego kamizelkę. Szkoda, bo chętnie bym Ci go sprezentowała :).
      Może mitenki dorobię do kompletu.

      Usuń
  2. Widać teraz tak jest ... dobrze, że Ania ma zaradną rękodzielną mamunię ;-)
    Pozdrówka dla obu Pań

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ataboh - dbałość o dzieci w szkole u Ani faktycznie jest budująca. :-D

      Dziękujemy za pozdrowienia! :-*

      Usuń
  3. rezolutna dziewczynka i jaka asertywna:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kfiatek - dobrze, że się jej ta asertywność w końcu zaczyna kształtować, bo już się martwiłam ;-)

      Usuń
  4. No moje też jakoś nie uciekają od czapek...za wyjątkiem pierworodnego. A jeszcze jakby mieli taką robioną przez mamusię ;O)
    Czapka wyszła idealna, a Ania w niej wygląda nieziemsko.
    Mój średni też w tym roku zaczął "studia" na Uniwersytecie Dzieci. Jest mega zadowolony, właśnie wczoraj też siedziałam na korytarzu i ...dziergałam koraliki :O)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiniu - szkoda, że w Krakowie mieszkasz, bo mogłybyśmy założyć kółko mam dzieci uniwersyteckich ;-D.
      A nasze dzieci pewnie dlatego od czapek nie uciekają, bo nie były do nich nigdy zmuszane ;-))

      Usuń
  5. Buziaczki dla mojej imienniczki proszę przekazać! :)))

    Jeszcze tylko dodam...
    Won z regulaminami! ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anna - przekazałam! Z przyjemnością :-))

      Masz rację! Regulaminy są po to by je łamać... (czasami) ;-D

      Usuń
  6. Mój starszy w wieku ok. 16 z domu ostentacyjnie wychodził z gołą głową, a czapkę wkładał za rogiem (podpatrzyłam)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ata jednak kuriozum z Ciebie. Jesteś pierwszą Matką jaką znam co nie zaopatruje swojego dziecka w milion czapek. Moja Mama do tej pory mi kupuje czapki w nadziei że wreszcie JAKĄŚ włożę na głowiznę ;)Pomimo tego że po prostu nienawidzę wkładać na głowę czegokolwiek....
    Ania, Ty się tak nie poddawaj biernie regulaminom! Luzuj Kobieto bo oszalejesz w dorosłym świecie jak będziesz chciała do wszystkich regulaminów się stosować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu - kuriozum? No chyba tak :-D! Dziś zaprotestowałam, jak Ania włożyła nową czapę i poszła w niej na dwór. Wszak mrozu nie było, a ta w czapce startuje!! :-D
      Dam jej przeczytać ten fragment o regulaminach, bo mi czasem ręce opadają na "akuratność" mojej młodszej ;-D

      Usuń
  8. ważne,że czapka jest, ja mojej zrobilam na szydełku, ale dzieckiem była, teraz ten fason by już nie przeszedł gratuluję Ci tempa i efektu
    a słowa dziecka- beeezcenne!!!!!!
    KonKata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu - to może spróbuj na drutach? Inna czapka, jakiej nikt nie będzie miał - to jest argument! ;-D

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. deZeal - oj fajny, fajny! A wiesz, jakie ekstra mitenki z tego powstają do kompletu z czapą?? ;-DDD

      Usuń
  10. I jak nie kochać takiej mamusi???!!!! Czapka super! Fajne wszystko : wzorek,kolorek, grubość, czas wykonania!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nuta - dzięki, dzięki, dzięki!! :-)))

      Usuń
  11. No... a tak ładnie by ta czapka wyglądała, gdyby spod niej wystawały dwa warkocze. Aniu... uczesz się ładnie, proszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolcia - musze Cię zmartwić: dwóch warkoczy nie będzie :-(
      Ania czas jakiś temu stwierdziła, że jest za dorosła na dwa warkocze. I ma być jeden! Bo poważniej wygląda. Bo ona nie jest już małym dzieckiem...
      Ehhh... I co ja mam zrobić? Ściąć, czy jeden zaplatać?? :-D

      Usuń
  12. Jakoś mnie nie przekonuje ten system punktowy oceny zachowania. czapka śliczności i w ładnym kolorze. Pasuje mądrej głowie bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaskółko - punktowane zachowanie ogarniam i rozumiem - w mojej byłej pracy od paru lat takie było i jest. Czy sprawiedliwe? To już kwestia dyskusyjna, na osobny post.

      Usuń
  13. Hi, hi! Czapka na basen ;). Śliczna, niebieściutka. I czapka i modelka. jedna cała, a druga w oczach ;)
    Ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu - do czapki/czepka powstały też mitenki :-D. Pokażę w najbliższym czasie :-)

      Usuń
  14. Jesu matkom to jesteś niecodzienną!

    A jakaś opieka już się tym nie zajęła????

    Takie usztywniane warkoczki to jak Ań się zamachnie to mogą za szabelki robić :)))

    Hłe, hłe, matka, no bijesz rekordy :)))

    Czapka bardzo, bardzo udana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu - nooooo bo ja jestem matką nieobliczalną... Ale wiesz co? One obie (te córki) jakoś mnie lubią, czy coś?? ;-DDD
      I dziękuję za pochwałę czapki! W Twoich ustach/klawiszach to dla mnie prawdziwe wyróżnienie :-**

      Usuń
  15. chyba ciut za duza ta czapka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest za duża. Ania ma gruby warkocz, który musiałam uwzględnić w dzierganiu. Czapki bardziej dopasowane podjeżdżają jej na czubek głowy, a tym samym nie spełniają swojej funkcji.
      W przyszłości czytaj ze zrozumieniem TEKST, a nie same ZDJĘCIA.

      Usuń
  16. Jaka agresja w ostatnim komentarzu. Aż się zaczynam bać cokolwiek napisać. -25 i zamarzający warkocz. Jak ona to przeżyła bez wizyty u lekarza?
    3 godziny; czas cieniutki. Jakby Chińczyki tak wolno pracowały to ryżu pewnie by nie zobaczyli ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agresja? To mnie w akcji nie widziałeś :-DD
      Ania twarda jest - byle co jej nie rusza!
      Nad czasem obiecuję popracować ;-D

      Usuń

Dziękuję, że chcesz pozostawić po sobie ślad :-)