Wróciłam ja sobie swego czasu z wywczasów i rzuciłam się na oglądanie blogów.
No i na jednym z nich zobaczyłam coś, co odjęło mi mowę...
I tylko sobie westchnęłam smętnie:
-Ehhh... Umieć tak... Marzenie ściętej głowy! Ja się tego nigdy w życiu nie nauczę! To mnie przerośnie i już!
I w tym duchu stękałam na wyżej wspomnianym blogu.
Aż się w końcu pani właścicielka bloga wkurzyła i zorganizowała spotkanko w celu pokazania czym się to je, a przede wszystkim udowodnienia durnocie zwanej Atą, że się NAUMIE!!
Nawet jak nie będzie chciała, to nie ma wyjścia!
Zamknięte drzwi,
klucz leży za oknem...
Tak więc w środę stawiłam się pokorna i pełna wątpliwości u wrót cierpliwej, acz nieustępliwej Sylwii
Pokazała, wytłumaczyła i rozjaśniła mroki mego umysłu.
I....
Noo...
Chyba coś umiem...
Proszę państwa! Prezentuję Państwu z pewną dozą nieśmiałości mój pierwszy "pejocik"
A to pierwszy turek:
Chociaż właściwie to trochę naginam fakty.
Bo pierwszy pejocik wygląda jak spasiony wąż po konsumpcji słonia
Tak więc ten wyżej jest właściwie pierwszy, ale pierwszy nadający się do wyjścia między ludzi to ten drugi w kolejności wytworzenia ;-)
Zamotałam?
Trudno :-D
Sylwuś! Dzięki! Dzięki!! Masz niebiańską cierpliwość i rzadko spotykaną umiejętność tłumaczenia rzeczy zawiłych tak, że po chwili są proste jak konstrukcja cepa! :-***
Dodam jeszcze rzecz szalenie ważną:
te piękne zdjęcia są autorstwa mojej Asi.
I jeszcze coś: najlepszym miernikiem jakości moich wytworów jest właśnie Joanna. Bywa dość sceptycznie (i chwała jej za to!!) nastawiona do poczynań robótkowych matki swej.
Do czego zmierzam?
No do tego, że zdarła mi z nadgarstka turka wykrzykując szczęśliwa:
-Łaaa! Ale zaje... bransoletkę mi zrobiłaś!!
Więc chyba nieźle mi wyszła, co nie?
No to idę nawlekać kolejną porcję koralików na kolejnego turka.
Teraz dla mnie! W kolorze srebra :-)
No i pięknie się naumiałaś!!! Mówiłam, że zdolna jesteś :)). Coś czuję, że Ciebie też koraliki wciągną :). To teraz czekam na kolejne dzieła!
OdpowiedzUsuńten numer jeden czyli dwa... mnie wciąga :o)
OdpowiedzUsuńNo i bardzo fajnie, rośnie liczba koralikujących, i dobrze,że rośnie.Ata, po prostu nie święci garnki lepią, wszak;))
OdpowiedzUsuńMiłego, ;)
I takie śliczności zrobiłaś po pierwszej lekcji? Widać, zdolna uczennica z Ciebie :)
OdpowiedzUsuńno piękne ! wcale się Asi nie dziwie że pozbawiła Cie tego cudeńka ,myślę że zrobiłabym to samo
OdpowiedzUsuńMnie się ten styl średnio podoba, ale jak na pierwszą próbę to rewelacyjnie ci wyszło!
OdpowiedzUsuńAleż ja mam koleżankę bystrzachę! Normalnie duma mnie rozpiera z tego powodu!
OdpowiedzUsuńno to teraz masz przerąbane bo ja też będę "jojczyć" że taką chcę się naumieć, jest faktycznie zajefajna zresztą co ja będę - obie są zarąbiste
OdpowiedzUsuńWidzę, że Ciebie też złapała koralikowa zaraza. Efekt super. Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńBardzo fajne bransoletki :)
OdpowiedzUsuńhttp://anek73.blox.pl
Frasiu - wciągnęły i nie popuszczą :-))
OdpowiedzUsuńKlara - nie oddam! Na mym nadgarstku się pyszni :-D
Aniu - święte słowa o tych świętych :-)
Iwonko - podwójnie się cieszę :-))
Magda - jak to mówią: jeden lubi ogórki, drugi ogrodnika córki ;-)
Kankanko - mnie też rozpiera! Obym nie "pęcła" ;-D
Aniu - tłumaczyć na piśmie niestety nie umiem :-((
Janeczko - takiej zarazy nigdy dość!
Aniu - dziękuję :-)
No, no ... "strach" pomyśleć, jakie dzieła stworzysz po nabraniu wprawy :)
OdpowiedzUsuńPatrzę na te cuda i serduszko pika - też tak chcę się naumieć.
OdpowiedzUsuńRozum za to wali prosto z mostu - wcale nie musisz tego umieć, potrenuj to co umiesz..., nie zawracaj głowy, artystką i tak nie będziesz...
Gocha - sama siebie się też boję ;-D
OdpowiedzUsuńIrenko - a co Ci szkodzi spróbować! Wszak ja artystką nie jestem, a temat ogarnęłam ;-)
Ata, ja po prostu za dużo chcę i mam wrażenie, że nic nie doprowadzam do końca. Uczę się tysiąca rzeczy, bo wszystko bym chciała i w rezultacie nic nie wychodzi mi tak, jakbym chciała.
OdpowiedzUsuńNa razie więc będę się ślinić z zazdrości, ale uczyć się nowych rzeczy nie będę. Muszę potrenować to co umiem jako tako :, żebym wreszcie była zadowolona z efektu :)
Poza tym dopiero dorastam do noszenia biżuterii, wolno mi to idzie - zaczęłam od paznokci i bransoletki z wisiorkami, o kolczykach często jeszcze zapominam :)
Superowe!
OdpowiedzUsuńAż mnie korci, żeby też spróbować.
I nie chyba, ale na pewno umiesz:) Czekam na dalsze wytwory koralikowe:)))
Pieknie mowi twoja Asia.A bransoletka taka sobie.Nic nadzwyczajnego.
OdpowiedzUsuń@Anonimowy - cieszę się, że Ty posługujesz się poprawną polszczyzną. Ale wiesz, że między zdaniami robi się przerwę (tzw. spację) oraz, że wiesz, że zaimek "Twoja" pisze się z wielkiej litery? :) Nie wspominając o wciśnięciu prawego Alt'a [taki przycisk na klawiaturze, zaraz obok spacji, o której też zapomniałeś/aś/ :) )
OdpowiedzUsuńIrenko - taka "zachłanność" na nowe techniki to rzecz zupełnie normalna. I normalnym jest to, że nie od razu wszystko wychodzi idealnie. Trzeba ćwiczyć cierpliwie, a efekty przyjdą - można by rzec, że w zasadzie SAME przyjdą :-)
OdpowiedzUsuńViolu - dzięki! Ciągle się uczę i z całą pewnością będę się chwalić przeokrutnie ;-D
Anonimie - sio z mojego bloga, że tak grzecznie powiem. Po co masz się denerwować. Chcesz gorzej wyglądać niż teraz? Chociaż to w zasadzie już niemożliwe...
Chuda - anonim ma mały móżdżek i pewnie teraz głowi się nad skomplikowanym przekazem w Twoim komentarzu ;-)
No cóż, pogratulować... Śliczne są te Twoje wytwory. Nie dziwię się Twojej córce. Też bym tak postąpiła, zwłaszcza, że mam słabość do bransoletek.
OdpowiedzUsuńDla mnie bomba, już drzewiej podziwiałam na blogu Sylwi, tyż się śliniłam, i tuliłam do ekranu, ech tak umieć, tylko z netu nie kapejszyn ...
OdpowiedzUsuńNo pięknie, pięknie - duma mnie rozpiera straszliwa, że takie zdolne uczennice mi się trafiły :-)
OdpowiedzUsuńAnonim - spadaj stąd analfabetyczny zazdrośniku.
No to wpadłaś w szpony tych malutkich szklanych potworków i ręczę Tobie,że już się z nich nie wyzwolisz,he,he ;D
OdpowiedzUsuńBransoletki oczywiście prześliczne:)
A tu masz całą skarbnicę wzorków na sznury koralikowe:
http://www.beaddust.de/haekeln/flora/flora.html
http://www.beaddust.de/haekeln/fauna/fauna.html
http://www.beaddust.de/haekeln/grafik/grafik.html
http://www.beaddust.de/haekeln/sonstiges/sonstiges.html
I taki tutorialek:
http://businka-lisa.livejournal.com/22659.html
I jeszcze to:
http://www.capitolviewconsulting.com/creations%20images/bead%20crochet/patterns/patterns_instructions.html
A teraz wybacz,że się trochę powymądrzam :)Chciałabym zapytać,skąd wzięłaś tę nazwę "pejocik",bo podejrzewam,że od ściegu peyote.Z tego jednak co mi wiadomo nie robi się go szydełkiem tylko wyplata igłą i nitką(no w moim przypadku żyłką).Sznur taki nazywa się Tubular Peyote.
http://beadwork.about.com/od/beadingstitchtutorials/ss/Tubular_Even_Count_Peyote.htm
Kasiu - dziękuję! Chuda już się lekko zaśliniła na widok zestawu nawleczonego przeze mnie na kolejnego turka ;-) ALE NIE DAM!!! Ewentualnie pożyczę - CZASEM!! ;-)
OdpowiedzUsuńIwonko - z netu jednak się da tylko, że faktycznie jak ktoś żywy pokaże i paluchy odpowiednio pokieruje ;-)
Sylwuś - bo to Twoja zasługa! Się minęłaś z powołaniem ;-))
Anonimy olewajmy. To je najbardziej zaboli ;-)
Arkadio - jesteś WIELKA!!! Padam na kolana!! Cuda!! Pół nocki z głowy :-DD
"Pejocik" to faktycznie peyot. Zgadza się - to generalnie sznur robiony nitką i igłą. Ale jest też odmiana zwana również crochet peyot - czyli właśnie to co ja dziergnęłam dzięki Sylwii szydełkiem :-)
Ot taka metamorfoza ;-)
Laura - a jak ja bez kłów będę wyglądać?? Gorzej niż zwyczajowo?? Miej litość! A koraliki są tak małe, że nie da się nimi NICZEGO poderżnąć ;-)
OdpowiedzUsuńszalejesz ... turka bym się też nauczyła choć igiełkowy wąż mi też dobrze idzie :)
OdpowiedzUsuńFajne bransoletki.
OdpowiedzUsuńZapraszam po wyróżnienie.
Wciągające są te koraliki, oj wciągające... ;)
OdpowiedzUsuńpatrzę na miniaturkę i se myślę - Ata zwariowała całkowicie i se węża kupiła :D
OdpowiedzUsuńchociaż też nie mój styl, to muszę powiedzieć, że bardzo ładne owijacze ręczne zrobiłaś :)
buziaki
wspaniale! i to niby dopiero Twoje początki? :O jestem w głębokim szoku :))
OdpowiedzUsuńPodziwiam, ale to nie dla mnie...
OdpowiedzUsuńAle podziwiać mogę a co!!!!
OdpowiedzUsuńMadziu - widziałam! Rzekłabym, że super Ci wychodzi! Może i ja kiedyś spróbuję igłą podłubać :-)
OdpowiedzUsuńMakneto - dziękuję! Zarówno za miłe słowa jak i za wyróżnienie :-)
Naila - i to jak wciągające! Żeby tak ręce nadążyły za głową!! Co one w sobie mają, te koraliki, że tak wciagają??
Kasiu - to już wiem, że jednak do końca nie oszaleję! Węża sobie NIE KUPIĘ!! Mowy nie ma!!
Kasiu - tak. to dopiero początki. Powijaki nawet można powiedzieć ;-)
Beatko - ależ prosiem bardzo! Podziwiaj! I się zarażaj :-DD