czwartek, 23 maja 2013

Takie małe nic


No więc mamy nowego członka rodziny. 

Trochę gapowaty, trochę zezowaty, ale całkiem ŻYWY!!
I koszmarnie ruchliwy!
Chuda stwierdziła, że chyba mu się ADHD załączyło.
A Ania szukała na nim guziczka z napisem "OFF"  :-D
Koteczek łazi wszędzie. Znaczy porusza się jak taran: klocki, samochodziki, kapcie, plecak, miski z żarciem - jeden czort! Nie omija, tylko traktuje je jak nic nie znaczące przeszkody do dalszej eksploracji nowego terenu.
Miskę z wodą zaliczył kilkakrotnie:

Miałam nadprogramowe mycie podłogi w kuchni  :D

No właśnie: miski!
Fredek biedaczyna skamieniał, jak zobaczył futrzaną konkurencję do gara:

Małe nic z wygoloną łapą niewiele sobie robi z dużego sierściucha.
Ba! Tupet ma!
Przed chwilą stanowczym sapaniem przez nos (w życiu nie słyszałam, żeby kot tak sapał!!) pogonił mojego pupila od michy!! :-D
Fredek się poddał i zwiał!
Chociaż ryczał na smarkacza jak ranny lew!
Teraz czeka, aż to małe w końcu padnie od ciągłego galopu po domu i kuchnia będzie wolna!
Sądzę, że jego nadzieje nie są płonne, bo raz ( słownie - RAZ!!!) kocina przysiadła na trzy minuty:

Se chłopaki "popaczali" w oczęta i młody ruszył dalej w trasę ;-D

Kiedyś się może polubią...
Nie mają wyjścia :-D

Czemu nie piszę o tym maluchu po imieniu?
No bo ciągle go nie ma!!
W poprzednim poście napisałam, że jadę do Kajtusia-Znajdusia.
Ale tak sobie. Do rymu.
Kajtuś został z oburzeniem odrzucony przez Anię:
- A jak będzie dorosły i poważny to co? Dalej będzie Kajtusiem??
Fakt... Głupio jakoś.
Wczoraj było Wiesławy, no to może Wiesiek?
Bez sensu!
Przedwczoraj Wiktora - akurat wtedy, kiedy nie został uśpiony.
Więc może Victor? Że niby zwycięzca.
I nawet przez dwie godziny tak na niego wołałyśmy, ale...
NO NIE PASUJE!!!
Moim zdaniem najlepszy byłby Hun, bo to typowy bezczelny i bezpardonowy najeźdźca (Fredzio mnie popiera), ale chyba fonetycznie zbyt blisko innego wyrazu ;-D
Więc póki co szwenda mi się po nogach ten mały Nołnejmik i ma w nosie nasze dylematy z jego chrztem :-D
Po prostu ŻYJE!

50 komentarzy:

  1. super wiedzieć, że Młody żyje i jest w tak zadziwiająco świetnej formie! :)) aczkolwiek żal mi trochę Fredka, że taka przybłęda go po kątach rozstawia :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaki wspaniały kot! :-) Serce mnie trochę boli ze względu na Fredzia, ale pewnie się chłopaki jakoś dogadają :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajna wiadomość i jeszcze przez Ciebie z takim dowcipem opowiedziana, ze brak mi słów, no to witaj "znajdko" na świecie

    OdpowiedzUsuń
  4. Niezły z niego spiduś. Może w ten sposób próbuje odreagować przeżyty stres. Jak podrośnie to się uspokoi :) Śliczny jest :)

    OdpowiedzUsuń
  5. zadzior z Niego prześliczny ,no ale żeby tak Freda potraktować to nieładnie :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Znam fukającego = sapiącego kota. Brzmi groźnie, ja się go boję, nie dziwię się, że Fredzio podał tyły.
    A jak nie Hun to może Tatar? Tyż najeżdżali bezpardonowo ;-) A może Furkot, bo wszystko furczy wokół niego?

    OdpowiedzUsuń
  7. u mnie wszystkie zwierzaki mają imiona z ewolucji , kocica z wypadku najpierw była Malutka, potem urosła i wołaliśmy na nią Alutka, a w związku z tym ze wydaje z siebie dziwne dzwięki jak na kota to teraz jest Lalutka :)

    skoro Hun to może Bohun a potem to już samo wyjdzie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Witaj, Ato. Widzę że prawdziwe cudo zamieszkało u Ciebie :) Miło mi będzie zaglądać i patrzeć jak się miewa i jak układają się stosunki między chłopakami :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Za jakiś tydzień dwa, przyzwyczają się do siebie. :)Mój też potrafi ryczeć i sapać i wszystko co kot potrafi. ;) Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jest piękny :D Cieszę się, że go widzę w dobrej kondycji :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Niech zostanie "RAMZES"-pozdrawiam Małgosia.

    OdpowiedzUsuń
  12. Od Wiktora może w skrócie być Wiki :)
    Słodziak z ADHD :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Moi sąsiedzi mają Czyngisa. Chyba by i do waszego kota takie imię pasowało. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo się cieszę :-)
    A nie powiem - nad wyraz urodziwy ten Wasz nowy domownik :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak wojownik to może Leonidas, w skrócie Leon? :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Ładny KOTUŚ, taki nieco syjamski. A to chodzenie po wszystkim to może jednak być efekt tego wypadku. Może on tego po prostu nie zauważa. Z tego co widziałam w życiu, to półroczny kot nie łazi "po wsiech", niczym czołg. Mam wrażenie, że z czasem coś tam jeszcze się u niego ujawni jako pozostałość po tym wypadku. Ciekawe czy ktoś go będzie szukał, bo wygląda na kota domowego.Może biedaczysko tak się wiercił ciągle, bo usiłował znalezć coś, co zna? Pewien afgan, którego znalazła moja koleżanka i którego mi podrzuciła u niej kręcił się w kółko po całym mieszkaniu. Gdy trafił do mnie natychmiast odnalazł swą ukochaną rzecz - kanapę. Wskoczył, rozłożył się jak długi i gdy go usiłowałam z niej spędzić- warczał.Był u mnie dobę, potem znalazł się właściciel, co mnie bardzo ucieszyło, bo psisko było ogromne.
    Niech Ci się KOTUŚ dobrze chowa. A Fredek się przyzwyczai, nie ma innego wyjścia.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. HA! trzymałam za Niego kciki!
    i proszę-szaleje :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. No to Bartek jak nic! Buziaki!!
    PS. Słodki jest ten malec:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Witaj,
    bardzo sie ciesze, ze sie udalo, mysle, ze to ,ze wszedzie wchodzi i chodzi to jest skutek wypadku i na pewno troche tej narkozy, ale zmiana kolasalna, trzymalam kciuki za twego koteczka -moze oglosic KONKURS na IMIE DLA KOTKA,
    na razie najlepsze byloby Zlotko - wazedzie go pelno,
    bardzo sie ciesze , ze zyje to prawie cud,
    pozdrawiam Cie dobra kobieto,
    duzo szczescia i zdrowia dla Ciebie i malego,
    pozdrawiam
    ania

    OdpowiedzUsuń
  20. Bądź zdrowy kotku i żyj długo bo trafiłeś do bardzo dobrego domu.

    OdpowiedzUsuń
  21. Uffff, odetchnęłam z wielką ulgą, że Znajdek jednak ma się dobrze, a że wylądował u Ciebie, więc mniemam, że będzie miał się jeszcze lepiej :)))

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak nie Hun to może Attyla?

    OdpowiedzUsuń
  23. Atylla dobre imię :) tak sobie podczytywałam po cichu, ale teraz czuję się w obowiązku przekazać ostrzeżenie... rok temu też przygarnęłam kotka z ulicy, bardzo odważnie chciał ukraść pędzącego jaguara, ale samochód niestety okazał się większy i mojego Bimbusia trochę poturbowało. Za to jak wydobrzał, to dosłownie po ścianach biega - wbija pazurki w tynk i hyc na sufit! Takie odratowane znajdy to niebezpieczne stworzonka, ale za to miłość oddają z nawiązką jak nikt inny. Trzymam kciuki, żeby się dobrze chował :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Sporawy już jest ten Maluch :) Wygląda na jakiegoś rasowca - popatrz na rasy kotów, to może i jego zachowanie trochę Ci się rozjaśni. Jest szansa, że jak się oswoi z Twoim mieszkaniem, to zacznie brać przykład z Fredka :) Pozdrawiam życząc duuużo cierpliwości :))

    OdpowiedzUsuń
  25. Jak dla mnie to na tajskiego wygląda. Piękny sierściuch :)

    OdpowiedzUsuń
  26. No, fotorelacja jest :-)
    Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  27. wieści dobre
    dziękuję Ci
    KonKata

    OdpowiedzUsuń
  28. To ADHA faktycznie może być powypadkowe, pewnie z czasem się uspokoi.
    Najbardziej pasujące do zwierzaka imię pojawia się najczęściej spontanicznie, trzeba poczekać :)
    Chociaż takie spontany mogą mieć dziwne efekty - dzięki tej metodzie mam Paszczaka i Dziabąga :D
    A pies mojej cioci mimo, że był facetem miał na imię Kulka.
    A jak patrzę na pyszczek Twojego nowego domownika, to od razu przychodzi mi do głowy Misza ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Piękny siersciuch z niego, jak na razie to imię Taran do niego pasuje :-) musi sie otrząsnąć z szoku, to zderzenie z autem niezłe mu namieszalo w tej szarej glowce. Teraz juz nie ma innego wyjścia tylko sie wylizac

    OdpowiedzUsuń
  30. Kotek niezaplanowany, ale piękny. Pasuje mi na Maxa. Serdecznie pozdrawiam. Jola

    OdpowiedzUsuń
  31. Vik od Vikinga- tez najeźdźca. ja teraz mam to samo ze szczeniarą. Tajfun w domu to mało powiedziane. Kotek jest śliczny i z czasem wyciszy się. Wytrwałości w przeczekiwaniu:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Kochana! Ale się cieszę! Słodki maluszek poczuł, ze ktoś go pokochał i dlatego walczył, dlatego żyje! A imię przyjdzie samo, zobaczysz!
    Wygłaskaj go ode mnie i Fredzia tez. A miski daj dwie z żarciem.
    U mnie na podwórko przyszedł kolejny i od 2 dni nigdzie się nie rusza. Czyżby 14 kot?
    Ściskam najserdeczniej

    OdpowiedzUsuń
  33. Nasz Songo też potrafi tak sapać przez nos. A co do imienia...

    Do pewnej zabitej dechami wsi przyjechali turyści; weszli do pierwszego napotkanego gospodarstwa, żeby zapytać o nocleg, a gospodyni właśnie stała na podwórzu i wołała:
    - Lotos, Loootos!
    - Kogo pani tak woła? - spytali.
    - A, mojego psa!
    - Jakie piękne imię! Takie niespotykane! A skąd się wzięło? - pytali zachwyceni turyści. A gospodyni na to:
    - A, bo to loto i loto łod rana do wiecora, to i dałam mu Lotos"
    Ninka.

    OdpowiedzUsuń
  34. Śliczny kicia z niego, a skoro się tak rządzi na nowych włościach to może "Leo" (lew) by pasowało do niego.
    Szkoda troszkę Fredka że mu się jakiś młody panoszy pod nogami ;-)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  35. :) To nic, że ADHD i wielkim apetytem, do tego sapiący i rozlewający miski ale dzięki Twojemu sercu żywy. Przypomina kotkę moich rodziców, nie tylko umaszczeniem ale i charakterem - z wiekiem osłabł ognisty temperament. Życzę dużo radości z nowego domownika a Fredkowi dużo cierpliwości :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  36. Super jest, cieszę się że mu się udało :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Piękny kotecek:) Miałam kiedyś taką kotkę,wet powiedział,że ma coś z syjama błękitnookiego ,a te koty mają ADHD:))Wet nawet zapytał mnie wtedy czy mamy domek z ogródkiem,bo one muszą się wyszaleć:)I tak było,Luśka była nie do opanowania najbardziej przerąbane miał mój ulubieniec z natury flaki z olejem.
    Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki za małego i dużego:))

    OdpowiedzUsuń
  38. Przystojniak z niego ;) normalnie może nazwać go "die hard"? ;) czyli na polskie "szklana pułapka" :P
    Moja najmłodsza jest odrobinkę starsza (jakieś 7-8 miesięcy) ale kiełbie we łbie w dalszym ciągu, zatrzymuje się tylko na chwilę potrzebną do naładowania bateryjek przy pełnej misce - ślady łapek mamy nawet na suficie od kiedy muszki się pojawiły w mieszkaniu, więc nie robiłabym sobie nadziei, że maluch przejdzie w "sleep mode" :P

    OdpowiedzUsuń
  39. Kajtuś, Kajetan :D
    Cieszę się, że mała, futrzana kulka żyje!!!
    Tyle radości w moim sercu teraz! Jeszcze raz dziękuję Ci za reakcję i życzę wielu mruczanych wieczorów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, właśnie też miałam napisać, że z Kajtusia Kajetan wyrośnie i też będzie OK :)

      Usuń
  40. Faktycznie chyba te dobre myśli w hurtowych ilościach go do życia wróciły!
    Jest fantastyczny! Mały Hunek ;)
    Miał chłopak szczęście, że trafił na Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  41. :))) Huragan, tak mu z oczu patrzy :D

    OdpowiedzUsuń
  42. Śliczny ten kociak. Widzę, że nasze łzy na klawiaturze i zaciśnięte kciuki pomogły.

    OdpowiedzUsuń
  43. Ale masz fajnie teraz ! Dwa kotki- jest co robić! Kompletnie nie wiem jak Ci doradzić jeśli chodzi o imię , bo znam tylko jednego kota i on ma na imię Ricco, ale do Twojego to mi nie pasuje kompletnie. Cóż musicie wymyśleć same, przecież są Was trzy głowy- z mężem cztery:)Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  44. Wszystko co złe, to się dobrze kończy, czy jakoś tak. Cieszymy się, że kot ozdrowiał. Co do imienia, to same wymyślicie, ale z opisu jest jak Cuba, wyspa jak wulkan gorąca. Żal mi tylko Ferdka, każdy facet patrzyłby z niesmakiem na coś nowego, tej samej płci, rządzące się na naszych śmieciach. Młody ma przewagę, bo ma szlachecki wygląd, ale może Ferdek pokaże, że jest prawdziwym braveheart. O może z angielska Skrappy-pełen animuszu, waleczny?

    OdpowiedzUsuń
  45. Ps. A tak ogólnie to kot jest łun czy łuna?

    OdpowiedzUsuń
  46. Ja wciąż obstaję za Kajtusiem - jak dorośnie, będzie Kajtek ;-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że chcesz pozostawić po sobie ślad :-)