piątek, 31 maja 2013

Koleś idealny!

Hej!
To ja - Fryderyk.
Jeszcze dziesięć dni temu byłem szczęśliwym jedynakiem...
Boszsz!
Jakże było pięknie! Pełne michy tylko dla mnie.
Pieszczoty kochanych i kochających rąk też tylko MOJE!
Przytulanki, buziaczki zapewnienia o genialności i idealności tez tylko MOJE!

Ale to się nagle zmieniło.
Ot tak.
Pani starsza powiedziała mi w ubiegłą środę, że już nie będę sam, bo znalazła mi na ulicy jakiegoś stukniętego sierściarza.
I będzie moim kumplem.
Pomyślałem: "Wypchaj się! Jak ja se sam kumpli do domu sprowadzam, to mi ich wynosisz do lasu! Takie piękne, tłuste i miękkie krety przyniosłem w tym roku, a Ty mi jakiegoś popaprańca na łeb sprowadzasz!"

Ale nie było dyskusji!
Przyjechało w MOIM (!!!) OSOBISTYM (!!!) transporterze takie małe nic...
Śmierdziało lekami, oprawcą,  nędzą i rozpaczą...

To poczułem od razu. Więc musiałem to dyskretnie oczami  obadać


ZGROZA!!! MOJE MISKI NAPADŁ!
Po chamsku! Nogami po nich latał!
Prostak po prostu!

Z mojej obfitej piersi wydobył się ryk lwa.
I syk wściekłej żmii.
A to małe, NIC sobie z tego nie robiło!
Zwyczajnie przeleciał koło mnie, olewając mnie prymitywnie!

MNIE! Pana tego domu!

Zamurowało mnie...
Na tyle dokładnie, że jeść mi się nawet odechciało.
Czym wprawiłem panią starszą w absolutną panikę.
- Fredziu! Musisz jeść! Schudniesz, moje maleństwo!
Pani młoda starsza zwana Asiem zarechotała:
- Przyda mu się! Spaślak!
Też coś! Pani najstarsza też się oburzyła i powiedziała, że ja nie jestem spaślakiem, tylko PAKEREM! O! I ta wersja podoba mi się najbardziej.

Ale wracając do szczawia kociego: co drugi dzień był wywożony w MOIM transporterze gdzieś w świat.
Domyślam się, że do wyżej wspomnianego oprawcy, bo dobrze pamiętam ten zapach...
Niedawno przeszedłem ostre zapalenie gardła i tenże sadysta ładował mi w moje puchate pośladki raczej bolesne zastrzyki.
I co z tego, że pomogły? Fajnie mi nie było...
Więc poczułem coś jakby na kształt współczucia dla małolata...

Przestałem warczeć.
Jednak moja empatia ma swoje granice i jak mnie to beżowe COŚ, zwane Luckiem, odpychało od michy, to straciłem cierpliwość i mu po prostu przywaliłem!
Z liścia!
Prawym sierpowym!
PODZIAŁAŁO!!!
Ha! Już nie musieliśmy zamykać się w kuchni z panią najstarszą sam na sam, żebym mógł w spokoju zjeść!
Młody zajarzył, że moja micha, to nie jego!
I od tamtej pory jemy niejako równolegle, z dwóch misek, rozdzieleni korytem z wodą :-D

Fajnie mi się zrobiło! Życie nabrało blasku tym bardziej, że pani najstarsza, od czasu zaaplikowania nowego członka rodziny, śpi ze mną! Nie przeszkadza jej moje mizianie o drugiej w nocy, mycie jej włosów i uszu o trzeciej,  pobudki nad ranem o czwartej :-D
No cudnie zaczęło być!

Ale...
Jakoś tak kilka dni temu wróciła od oprawcy strasznie smutna...
- Lucek traci wzrok...

O matko wszystkich kotów!! Jak to???
Nie będzie widział??
NIC???
To straszne...
Trzeba się więc wziąć za młodego!
Mus szybki kurs samoobrony przeprowadzić!
Przecież nie zawsze będę pod łapą, żeby obronić to małe chucherko!

Tak więc, o ile jestem w domu wieczorem, a młody nie śpi - przewalamy się po dywanach i wykładzinach "walcząc" jak dwa tygrysy.
Najczęściej kończy się to wspólnym lizaniem...
Wiecie co mówi wtedy ta zła, stara kobieta?
- No kuźwa! Dwa pedały po prostu!

Ja tam nie rozumiem, o co jej chodzi... Nam z Luckiem jest fajnie :-)

Dziś Lucjusz został wywieziony gdzieś daleko...
Podobno do kociego speca od oczu.
Pan Pepe  się strasznie przejął Luckiem i wynalazł jakiegoś geniusza od zwierzęcych oczu. (Nawiasem mówiąc, mimo, że nie przepadam za facetami,dla pana Pepe robię wyjątek).
I dobrze! Bo te moje dwie starsze głowy straciły i zdolność sensownego działania.
Tzn. na krótko, bo się otrząsnęły i ogarnęły.
Ta najstarsza nawet za bardzo, bo opowiedziała Luckowi co go czeka:
- Lucuś! Będzie tak: przeczytaj literki z tablicy! A ty powiesz: z JAKIEJ TABLICY???

Taaa...
Pojechali.
Nie było ich i nie było...
 Z nerwów złapałem sójkę! Całkiem na śmierć!
I zostałem bardzo pochwalony przez obu udomowionych osobników męskich!
Pani najstarsza też mnie wygłaskała po powrocie w nagrodę, bo sójki to podobno samo zło, wybierające małe pisklęta z gniazd.
No cóż... Ja to wiem i nie będę rozwiewał ich pozytywnego myślenia o mnie...
Ja to zrobiłem, bo konkurencję chciałem sobie usunąć ;-)

Ale ad rem!
Pani najstarsza opowiadała osobnikom męskim o wizycie u okulisty.
A ja słuchałem uważnie rozciągnięty na jej kolanach brzuchem do góry.
I donoszę:
Lucek  ma bardzo  niskie ciśnienie w obu oczach - 8.
Minimum u kota to 15.
Krwiak w lewym oku już jest niegroźny i mały. Się rozszedł po kościach(?).
 Gorszy jest w prawym.
Ale jak jak go znam, to da radę i tego też rozgoni!
Tym bardziej, że dostał całą baterię kropelek - ludzkich i zwierzęcych.
To twardziel jest! Miał zero szans na przeżycie, a bryka jak młoda koza! I kocha się bawić!
Wysłuchałem i zszedłem  z kolan najstarszej, żeby szybko dorwać się do kompa i Wam donieść najnowsze wieści z frontu...
A ona (ta najstarsza zołza) dostała zawału, bo jej czarniutkie legginsy zrobiły się łaciate i włochate.
A czy to moja wina, że z nerwów i z upałów kudły zrzucam?
Przecież się też, jak ona, martwię moim małym, ale wielkim duchem i wolą przetrwania, przyjacielem.
Takiego świetnego i idealnego kolesia, to tylko ze świecą szukać!

56 komentarzy:

  1. ojej, przepraszam, oplulam monitor ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu - nie ma sprawy ;-)

      Usuń
    2. O popatrzcie jaka ta Ata- serce na dłoni- sekutnica opluła monitor- a Atuś co- a nie ma sprawy.... taaaaa bo to nie jej monitor :P

      Uwielbiam opowieści Kocurro!!!!

      Usuń
    3. Obsesjo - dokładnie tak! Nie ja go będę wycierać ;-DD

      Usuń
  2. uwielbiam Cię :)
    Napisz książkę proooooooooooooszę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dominisiu - jakoś mi pod górkę do pisania na papierze... ;-D

      Usuń
    2. a czy ktoś Ci każe na papierze?

      Usuń
    3. Sekutnico - książka jakoś tak jednoznacznie mi się kojarzy z konkretnym kodeksem, który można wziąc do ręki i powąchać :-)

      Usuń
  3. Czad, po prostu czad ;)) Myślę, że te notki mogłyby się bardziej cyklicznie pojawiać :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniam - pogadam z Fredem, może będzie chętniej zasiadał do klawiszonów ;-))

      Usuń
  4. dzięki za frontowe donosy !
    niech ciśnienie wzrasta i krwiak sie rozpuszcza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu - dzięki za odwiedziny o dobre słowa! :-)

      Usuń
  5. Kochane starsze kocisko. No to będzie już dobrze. Mały wzmocni poczucie bezpieczeństwa, a to ważne do szybkiego zdrowienia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaskółko - młody daje radę! Zadomowiony jest na równi z Fredziem :-)

      Usuń
  6. Oj, może choć w jednym oczku nie straci widzenia. Kocie cyklopki bardzo często się zdarzają i daję sobie radę w kocim życiu.
    Zwłaszcza jeśli utrata wzroku nie następuje nagle,a stopniowo.
    Oby się małemu udało, tego mu życzę- i Wam wszystkim w domu też. Pomiziaj kocurki ode mnie,proszę.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu - on ma prawie sto % szans na normalne widzenie w obu oczach! Twrardzioch jest! Walczy o swoje jak lew!
      Pomiziam z przyjemnością :-))

      Usuń
  7. Czuję,że to małe kocie nie zmarnuje szansy na piękne życie jakie mu podarowałaś i będzie walczyć do końca.Opieka Fryderyka doda mu dodatkowej siły:)
    Kochana będzie dobrze!!
    Czekam na dalsze relacje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Go sia - mały jest zawzięty na zycie! I dał tego dowody :-) więc i tym razem będzie dobrze :-))

      Usuń
  8. Dobrze czytać dobre wieści :) Pozdrawiamy i machamy łapką: Miśka i Supełek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Audrey - odmachujemy - Fredek i Lucek :-)))

      Usuń
  9. Zarąbiście się czytało. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Docia - dziękuję w imieniu Fredzia :-)

      Usuń
  10. Dziękuję, że zaraz nam to wszystko opisałeś! Zuch kot... tzn... paker kot z Ciebie ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anka - nie ma sprawy! Najstarsza zajęta była odzieraniem się z mojej sierści, to mogłem zdać Wam relację na żywo i z mojego punktu widzenia :-D

      Usuń
  11. Bambi pisze: Fredziu drogi, miałem to samo. Byłem jedynakiem, do mojej przybranej mamy mówiłem już "ma-ma", pieszczony byłem o każdej porze dnia i nocy, a tu znienacka dostałem braciszka. Przyniesiono toto małe, że ledwie mieściło się na dłoni, zapchlone, zakatarzone, zarobaczone, ale ile zachwytu było nad tą pokraką, o jeny, nie mogłem tego znieść. Też prychałem, syczałem, waliłem małego po głowie, aż mama moja krzyczała na mnie, żem niegrzeczny.Ale niby jak miałem być grzeczny, jak ta szkarada zaraziła mnie kocim katarem i inną cholerą. Moja mama już nie tylko z maluchem musiała jeździć do weta, ale i ze mną. A te bolesne zastrzyki to do dziś pamiętam. No z czasem mi przeszła złość na małego, bo też okazał się fajnym kumplem. Najbardziej lubimy ganiankę po całym mieszkaniu, aż te trzy gracje nieraz bywają wkurzone, bo wszystko fruwa w powietrzu, łącznie z nami. Dodatkową zaletą tego, że mały jest, to to że już nie muszę się myć - mały robi to za mnie, tak mnie wyliże, że aż błyszczę. Czasem odwdzięczam mu się tym samym, a niech się cieszy, że starszy brat coś mu w zamian zrobi. Nie martw się Fredziu, fajnie mieć młodszego brata, naprawdę. Pozdrawiam Ciebie i Twojego kumpla, pozdrów też Atę - Twoją Mamę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu (Bambi) - młodszy brat nie jest aż takim koszmarem, jakim się wydawał na poczatku. Teraz jest mi z nim fajnie i nie wiem, jak to mogło być bez niego...
      Atę pozdrowię - ostatecznie... ;-))

      Usuń
  12. I będzie dobrze! oczy, a przynajmniej jedno, dojdą do ładu.
    Teraz obowiązuje równouprawnienie, więc koty 'pci' tej samej mają prawo robić ze sobą, co im tylko do kocich głów wpadnie ;)))
    Super post, super nowiny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewka - wet mi powiedział, że teraz do takie nawet "trendi" jest mieć takich "innych" znajomych we własnym gronie - nawet kocich :-DDD

      Usuń
  13. Witaj, bardzo fajnie napisane wiadomosci, duzo zdrowia dla Ciebie i kociakow, pozdrawiam, ania

    OdpowiedzUsuń
  14. Fredek, dzięki za wiadomości:) Lucek jest szczęśliwy, bo ma takiego kumpla jak ty, no i panie, ktore go rozpieszczają i leczą, będzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Irenko - wiesz co? Obaj mamy fart! Tylko nie mów tego najstarszej, bo weźmie i w samouwielbienie wpadnie ;-D

      Usuń
  15. Rewelacja...z resztą wieści z kociego frontu zawsze mnie bawią ;O)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiniu - zwłaszcza, że są bardzo dobre! Fredek ma dryg i talent do pisania i przekazywania wieści na żywo i na zimno ;-D

      Usuń
  16. Dołączam się do głosu o książce. Koniecznie o tym pomyśl :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Audrey - myślę, myślę... I ciągle na papierze to nijak wygląda! To żyje w necie. A wydrukowane jest "płaskie" i bez życia po prostu...

      Usuń
  17. Przeczytałem Twój post razem z moim personelem. Ja nie mam braciszka, zastanawiam się, jak by to było... ale w takich warunkach? Mnie samemu ledwo starcza miejsca! Leżeć nie ma gdzie (muszę na stole, no,ostatecznie na klawiaturze), biegać nie ma gdzie (nie przyznam się, ile razy zaliczyłem z byka kuchenny narożnik) i jeszcze ta mała kudłata z długimi uszami...
    Na razie chyba z braciszka nici!
    Pozdrów ode mnie Lucka, trzymam za niego pazury wszystkich czterech łapek, a Tobie przybijam piątkę!
    Songo.
    (i Ninka.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Songo (Ninko) Ty to masz fart! Ja na stół nawet nie odważę się popatrzeć, bo od razu dostaję po ogonie! I tekst słyszę: "a ja po stole chodzę, sierściuchu??" Ehhh! Lucka nawet mogę liznąć od Ciebie, a co mi tam! Fajny jest młodszy braciszek :-)
      Nie załamuj się! MOże kiedyś własnego się dorobisz :-))

      Usuń
  18. Fryderyk nie napisał jakie są rokowania. Zrozumiałam że jedno oko broni się skutecznie a drugie po zaaplikowaniu baterii leków może też będzie ok? Znam przypadki niewidomych kotów i psów. Radzą sobie całkiem dobrze, zwłaszcza jak mają przewodnika. Mam nadzieję że mały ślepka wyleczy i też zacznie tu do nas pisać.A na za małe ciśnienie to Fryderyku nie wiesz co zrobić? Trzeba kolegę wkurzyć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rucianko - Fredek napisał między wierszami ;-)
      Rokowania są jak najlepsze! Lucek będzie widział jak normalny, zdrowy, nie powypadkowy kot!

      Ja tam nie wiem, czy wytrzymam kolejnego pisarza na własnym blogu! Niech se puchatki własnego założą, skoro mają tekie parcie na szkło ;-D

      Usuń
  19. Przy takiej opiece z takim kumplem i przy takim szczęściu musi być dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko - pewnie, że będzie dobrze! A nawet bardzo dobrze! Lucek miał mimo wszystko trochę szczęścia w życiu :-)

      Usuń
  20. Tymek bardzo dobrze rozumie Fredka, bo też jest jedynakiem. Ale też trochę mu zazdrości :-) Pozdrawiamy chłopaków! Mają ciężkie chwile w życiu, ale może to tylko trudny początek pięknej przyjaźni... :-) A za zdrowie Lucka bardzo trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeka - zanosi się faktycznie na bardzo zgodną komitywę i zgranie obu kocich ogonów :-D
      Chłopaki zespół w zespół pozdrawiają Tymka :-)

      Usuń
  21. Musi być dobrze! Jakże by inaczej!!! Umknął śmierci to teraz też musi dać radę. Zresztą Fryderyk chyba mu pomoże. Ja własnie rozważam sprawienie Waflowi młodszego rodzeństwa. U małża w pracy lata takie małe, cokolwiek dzikie i pewnie zapchlone, ale... czemu by nie.
    Pozdrawiam
    Majeczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Majeczko - no właśnie... Czemu by nie... ;-) Wafel chętnie przygarnie Herbatnika ;-))

      Usuń
  22. Fryderyku z Ciebie to kumpel w dechę! A,propos lizania! Moja Monia bardzo lubi całować swoich rodziców! Jak tatusia to jeszcze to jakoś wygląda, ale jak mamusię to Tatuś mówi na nas le...wiadomo jak:)I co tu ludziom powiedzieć jak to się dzieje często gęsto, a teraz najczęściej w pociągu!!!!:):):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danusiu - wiesz co mów? "Baby się całują - deszcz będzie padał" ;-D
      Ot co! Jak ktoś Was nie rozumie i nie ogrania, to niech dalej się dziwi ;-)

      Usuń
  23. Kto by pomyślał, że Fredek ma tak poważne i bogate życie wewnętrzne ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sylwka - jak to kto by pomyślał? Wszyscy miłośnicy i znawcy kociej natury. Koty takie po prostu są :-)

      Usuń
  24. Witaj Fryderyku, to ja, Aron :) Jestem co prawda psem, ale lubię czytać sobie blogi sierściuchów (Pierzastych jeszcze nie znalazłem). Widzę kolego że lubisz sobie popisać samodzielnie, czemu nie założysz własnego bloga, tak jak ja? To super sprawa jest! Obiecuję być Twoim stałym czytelnikiem!
    A Ciebie zapraszam żebyś zajrzał na mojego :)
    http://tojaron.blogspot.com
    Pozdrawiam!
    to ja, Aron :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aron - nic z tego! Zołza mnie za rzadko do kompa dopuszcza :-((
      Dzięki za zaproszenie - zaraz do Ciebie zajrzę :-)

      Usuń
  25. No, dobra doczytałam się wreszcie:)Kciuki trzymam i niech Lucek szybciutko dochodzi do siebie. Głaski dla obu i dla mamusi za dzielność i wytrwałość leczniczą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaprysiu - oba koty huncwoty wygłaskane :-)
      Lucek z każdym dniem ma się co raz lepiej :-))

      Usuń
  26. Tak naprawdę to najlepsze koty same do nas trafiają. Znajdy są najcudniejsze, najwierniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kankanko - w sumie to tylko raz mieliśmy kota, który się u nas urodził - reszta to znajdki-podrzutki, takie kochane :-)

      Usuń

Dziękuję, że chcesz pozostawić po sobie ślad :-)