środa, 31 lipca 2013

Nowy zwierzak...

Ania ma kota... 
Na punkcie koni.
Ciągle je rysuje, maluje, tworzy na zajęciach ceramicznych.
Czyta o koniach, co tylko jej wpadnie w ręce.
Chyba mało kto wie tyle o rasach, o hodowaniu, o ujeżdżaniu itp...
Kupuje sobie książki o końskiej tematyce - zarówno beletrystykę jak i bardziej poważne dzieła w tej tematyce.
Pewnego dnia, na półce z książkami pojawiła się nowa pozycja pt: "Chcę  mieć własnego konia" w mojej głowie zawył alarm!
- Serio??
- No!
- A gdzie go chcesz trzymać??
- Mamy duży ogród. A zimą może mieszkać pod wiatą.
- Mowy nie ma! Możesz go sobie zainstalować w swoim pokoju!

I tak oto brak stajni i zrozumienia ze strony matki własnej, stanął na przeszkodzie mojemu dziecku w realizacji "końskiego" marzenia.

Ale jednak za szybko odetchnęłam z ulgą...
Bo Ania jednak ma konia.
I trzyma go u siebie w pokoju!

Czasem wychodzą sobie na świeże powietrze:
                           

Razem siedzą przy komputerze:

                             

A czasem wspólnie zażywają sjesty w chłodzie salonu:
                            



Na takiego konia to ja się zgadzam absolutnie bez protestów :-D


Chyba wiecie, kto go robił?
A jak nie, to odsyłam Was do poprzedniego wpisu :-)

Marzenko!
Bardzo dziękuję raz jeszcze w imieniu uszczęśliwionej Ani. Oskar jest debeściak! :-DD

13 komentarzy:

  1. Śliczny, a jaki ma piękny koński uśmiech:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Livia - ten uśmiech potrafi rozbawić największego ponuraka :-)

      Usuń
  2. Też go podziwiałam... moja Zuzka też byłaby zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ataboh - sądzę, że każde dziecko byłoby wniebowzięte mając takiego kolegę ;-)

      Usuń
  3. Konik jest boski :)w pracach Marzenki też się zakochałam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewka - prawda? Takie zabawki to unikat :-)

      Usuń
  4. Woow, ależ jej zazdroszczę :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniam - ja w sumie trochę też ;-)

      Usuń
  5. To "Marzenkowy" konik. Marzenka robi prześliczne te maskotki. I jak dobrze, że założyła blog! Zauważyłam, że moi wnukowie boją się psów, więc pomału dojrzewam do tego, by zamówić u Niej jakieś dwa pieski. Ale muszę to wpierw uzgodnić z córką.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu - to faktycznie może być dobry pomysł na oswojenie strachu :-)

      Usuń
  6. Konik jest prześliczny, a jego uśmiech...powalający!
    A może zapiszesz córcię na zajęcia w pobliskiej stanicy koni, nie ma to jak kontakt z rzeczywistością - albo umocni pragnienie posiadania konika, albo...(tak zrobiła moja kuzynka).
    Po długiej nieobecności nadrabiam przeglądanie postów moich ulubionych blogów, zaczęłam od Ciebie - serdecznie pozdrawiam.
    (Pani z biblioteki już zerka na mnie, bo za chwilę przychodzą dzieci na zajęcia wakacyjne i znowu muszę się streszczać i uciekać.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu - cieszę się, że wróciłaś :-) Co do jazdy konnej - to pieśń bliżej nieokreślonej przyszłości...

      Usuń
  7. ależ słodziaczek :) Zdolna ta pani Marzenka :)
    i dziecie Twoje postawiło na Swoim brawo!!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że chcesz pozostawić po sobie ślad :-)